Bociany przyleciały, a żaba przypłynęła… statkiem

Rzekotka z Ekwadoru przypłynęła z bananami i trafiła do jarosławskiego sklepu spożywczego, a dzięki jego właścicielowi do przemyskiej lecznicy „Ada”. Pod czujnym okiem tutejszych weterynarzy (na zdjęciu z Andrzejem Fedaczyńskim) dochodzi do siebie. Fot. ORZChr w Przemyślu

JAROSŁAW, PRZEMYŚL. Pasażerem na gapę nazwać można żabę – rzekotkę, która razem z ładunkiem bananów przypłynęła do Polski aż z Ekwadoru. Płaz znalazł się u nas, gdy jeszcze było zimno i życie zawdzięcza właścicielowi sklepu spożywczego w Jarosławiu oraz weterynarzom z przemyskiej kliniki weterynaryjnej „Ada”.

Żabkę wśród bananów przeznaczonych do sprzedaży wypatrzyli pracownicy sklepu i postanowili ofiarować jej wolność, wypuszczając płaza na zewnątrz. Nie był to najlepszy pomysł, bo było zimno i leżał jeszcze śnieg. Rzekotka zapewne nie przeżyłaby, gdyby nie właściciel sklepu, który zabrał ją i ogrzał swoimi rękami, no i zatelefonował do przemyskiej lecznicy „Ada”, o której wiadomo, że zajmuje się także egzotycznymi zwierzakami.

- Żabka trafiła do nas w kiepskim stanie – przyznaje weterynarz Radosław Fedaczyński. – Obawialiśmy się o jej życie, więc kiedy jej stan się polepszył i zaczęła jeść, cieszyliśmy się jak dzieci – wspomina. – Ogólnie jest już w dobrej kondycji, ma jednak zwichniętą łapkę i wymaga leczenia – mówi Fedaczyński.

Poza leczeniem i rekonwalescencją rzekotki weterynarze martwią się jeszcze jej przyszłością. Okazuje się, że przypadek ekwadorskiej rzekotki i jej podróży do Polski nie jest wcale takim ewenementem.  – Uczulamy wszystkie osoby mające styczność z owocami z odległych krajów, by w razie znalezienia wśród nich jakiegoś zwierzęcia nie wypuszczały go – prosi R. Fedaczyński. – Zwykle są to stworzenia, które mają znikome szanse przeżyć w naszym klimacie, a podróżując długo są wygłodzone i wycieńczone. W razie znalezienia takiego zwierzęcia prosimy o kontakt – dodaje.

emka

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.