Boiskowi rozbójnicy i dwója ze skuteczności

Rafał Zaborowski (przy piłce) w swoim debiucie w barwach Stali Rzeszów o mały włos nie strzelił gola.

II LIGA Aż 12 piłkarzy zadebiutowało w podkarpackich drużynach. Na inaugurację sezonu Resovia pokazała sześciu nowych zawodników, Stal ze Stalowej Woli czterech, a Stal z Rzeszowa tylko dwóch. Ale to oni zapracowali na najwyższe noty.

Biało-niebiescy jako jedyni z podkarpackiego tercetu zdobyli 3 punkty. Gola na wagę zwycięstwa nad Świtem Nowy Dwór Mazowiecki zdobył Dawid Florian. Rafał Zaborowski, drugi z debiutantów, wypalił w spojenie słupka z poprzeczką.

Kolejni też dostaną szansę
Z ławki nie podnieśli się bramkarz Jakub Giertl ani obrońca Dariusz Słomian. Inni z piłkarzy pozyskanych tego lata przez Stal. Im może być trudniej przebić się do składu, bo niedzielny mecz pokazał, że Tomasz Wietecha i czwórka defensorów znajdują się w niezłej formie. – Kuba i Darek pomogą nam w niejednym spotkaniu. Jestem o tym przekonany – podkreśla jednak Andrzej Szymański, opiekun stalowców.

Juszkiewicz na Świt
Resovia przywiozła z Sokółki tylko punkt (0-0), ale dzień po meczu trener Artur Łuczyk nie nadużywał słowa “rozczarowanie”. – Mnóstwo drużyn weszło w sezon gorzej, niż zakładały. Martwiłbym się, gdybyśmy nie tworzyli okazji, tymczasem śmiało mogliśmy strzelić cztery gole – przekonywał.
Na Podlasiu trener “pasiaków” nie mógł liczyć na Marcina Juszkiewicza, który jeszcze nie został zatwierdzony do gry. – Dopiero pod koniec tygodnia Concordia Piotrków Trybunalski (były klub nowego pomocnika Resovii – red.) przysłała pismo, że nie rości sobie żadnych praw do Marcina i definitywnie rozwiązuje z nim kontrakt – tłumaczy Łuczyk. A Juszkiewicz ma być gotowy na najbliższy mecz ze Świtem.

Zadzwoni z przeprosinami?
Po bezbramkowym remisie Stali Stalowa Wola z Okocimskim najgłośniej było o zachowaniu trenera gości Krzysztofa Łętochy, który nie podał ręki opiekunowi gospodarzy Sławomirowi Adamusowi i nie przyszedł na konferencję prasową. – Sugerował, że pomagali nam sędziowie. Nawet nie warto tego komentować, choć źle się stało, iż rozstaliśmy się w tak kiepskiej atmosferze. Może jak Krzysiek ochłonie, to zadzwoni z przeprosinami? – zastanawia się szkoleniowiec “Stalówki”, który w niedzielę oglądał zmagania Stali Rzeszów ze Świtem. – Obie drużyny są w naszym zasięgu – skwitował.

Tomasz Szeliga

OCENIAJĄ DEBIUTANTÓW

ANDRZEJ SZYMAŃSKI, trener Stali Rzeszów

Rafał Zaborowski (zagrał 90 minut).
Pokazał się z niezłej strony, większych błędów nie popełnił, choć stać go na dużo więcej. Potrzebuje trochę czasu, bo nie grał w piłkę przez pół roku. Kibice mogli się za to przekonać, że potrafi przymierzyć z wolnego.
Dawid Florian (82)
U niego też widać, iż odpoczywał od futbolu. Jakby tego było mało, zagrał z marszu, po wyleczeniu drobnej kontuzji. Liczę, że podniesie jakość naszej drużyny. Ma do tego predyspozycje.

 

ARTUR ŁUCZYK, trener Resovii

Grzegorz Krzak (90)
Zagrał poprawnie, ustrzegł się błędów, a pamiętajmy, że trafił do nas z niższej ligi. Za mało aktywny w ofensywie.
Piotr Piechniak (68)
Nie wytrzymał trudów spotkania, ale zanim zszedł z boiska skonstruował kilka akcji. W swoim stylu zagrywał ze skrzydła. Rozmawialiśmy po meczu i Piotrek przyznał, że potrzebuje czasu, aby “złapać” odpowiedni rytm.
Paweł Cygnar (68)
Oczekiwałem po nim czegoś więcej. Paweł grał zbyt nerwowo, za łatwo i za szybko pozbywał się piłki. Nie wyszedł mu mecz.
Tomasz Płonka i Michał Twardowski (po 45)
Dwója ze skuteczności. Z oceną sytuacji też nie było najlepiej. Gdy prosiło się o podanie, strzelali. Gdy należało uderzać na bramkę, podawali. Na wyższą notę zasłużył Twardowski, który był napastnikiem bardziej kreatywnym.
Tomasz Kot (7) – grał za krótko, by go oceniać


SŁAWOMIR ADAMUS, trener Stali St. Wola

Tomasz Lewandowski i Przemysław Żmuda (po 90)
Zdecydowałem się na ryzykowny manewr – wymieniłem najważniejsze ogniwa w obronie, która traciła najmniej goli. Ale ryzyko się opłaciło. Obaj nowi stoperzy dużo widzą, mają świetne warunki fizyczne, dobrze się poruszają. Będziemy mieć z nich pożytek.
Kamil Walaszczyk (90)
Piłkarz, który umie podać i nie pęka przed nikim, nie odstawia nogi. Takich boiskowych rozbójników zawsze darzyłem szacunkiem.
Wojciech Fabianowski (36)
Grał krótko, ale zrobił bardzo dużo. Przede wszystkim odsunął grę na połowę rywala, pokazywał się kolegom.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.