„Boże, zabili mego męża… Jack! Jack!”

22 listopada mija 57 lat od tragicznej śmierci 35. prezydenta USA. Śmierci, która do dziś pozostaje zagadką i wciąż rodzi setki pytań: dlaczego Kennedy został zamordowany, kto na tym zyskał i czy za jego zabójstwem faktycznie stała tylko jedna osoba?

John Fitzgerald Kennedy to 35. prezydent Stanów Zjednoczonych od stycznia 1961 do czasu śmierci spowodowanej postrzałem wskutek zamachu w listopadzie 1963. Został pochowany na Cmentarzu Narodowym w Arlington. Fot. Archiwum

Jest 22 listopada 1963 r., Dallas. Piękny dzień, słoneczny, rześki. Podekscytowani mieszkańcy miasta przepychają się wzdłuż trasy przejazdu Johna Kennedy’ego chcąc zająć, jak najlepsze miejsce. Wypatrują, wiwatują. Około godz. 12.30 prezydencka kolumna samochodów sunie wolno przez Plac Dealey. Uśmiechnięty Kennedy macha do zebranych. Nagle rozlega się strzał i prezydent łapie się za szyję. Kolejna kula trafia go w głowę rozrywając mu czaszkę. Krew Kennedy’ego rozpryskuje się obficie na różowej sukience siedzącej obok żony. Pół godziny później serce prezydenta przestaje bić.

Kennedy ponoć wcale nie chciał jechać do Dallas. Było miastem konserwatywnym, a więc nieprzychylnym jemu i Demokratom. W mieście pojawiły się nawet ulotki krytykujące Kennedy’ego i jego gabinet. Dziennikarz Zygmunt Broniarek, który w latach 60. był korespondentem „Trybuny Dudu” w USA opowiadał w jednym z wywiadów, że prezydent prosił nawet swoich współpracowników, żeby wymyślili coś, co spowodowałoby że nie musiałby tam jechać. Na wizytę nalegać miał jednak wiceprezydent Lyndon Baines Johnson, zresztą planowano ją od 5 miesięcy.

Bukiet krwiście czerwonych róż

22 listopada 1963 r. rankiem para prezydencka je śniadanie w Forth Worth, a następnie wsiada do rządowego samolotu i rusza do Dallas. Na lotnisku Love Field pierwszą damę zaskakuje powitanie. Zamiast bukietu żółtych kwiatów, które zawsze otrzymuje podczas spotkań, dostaje do rąk bukiet krwiście czerwonych róż

O godz. 11.50 kolumna z prezydentem wyrusza z lotniska. Kennedy zmierza do centrum konferencyjnego, gdzie ma wygłosić przemówienie. Na ulice wychodzą tysiące ludzi pragnących zobaczyć z bliska prezydenta USA.

Około godz. 12.30 limuzyny przejeżdżają Ross Avenue w kierunku hotelu Dealey Plaza, mijając magazyn książek. Nagle rozlegają się strzały. Przerażona Jacqueline krzyczy „Boże zabili męża” i rzuca się na tylną część limuzyny. Później wyjaśni, że czołgała się po odpryśnięty fragment czaszki męża. Z powrotem na siedzenie spycha ją agent secret service Clint Hill, który relacjonuje „Brakowało mu prawej tylnej części głowy. Leżał na tylnym siedzeniu samochodu. Jego mózg został odsłonięty. W całej tylnej części samochodu była krew i kawałki mózgu. Pani Kennedy była całkowicie pokryta krwią. Było tak dużo krwi, że nie można było stwierdzić, czy była jakaś inna rana, czy nie, z wyjątkiem jednej dużej, otwartej rany w prawej tylnej części głowy”.

Bezwładny John Kennedy osuwa się na kolana żony, a limuzyna mknie do szpitala Parkland. Przerażona prezydentowa płacze powtarzając: „Jack, co oni ci zrobili? Jack, kocham cię”.

O godzinie 13 ze szpitala nadchodzą tragiczne wieści – 35. Prezydent Stanów Zjednoczonych nie żyje.

24-letni zabójca

Godzinęźniej w centrum miasta zatrzymany zostaje były żołnierz US Marines Lee Harvey Oswald pracujący w budynku składnicy książek, z którego miały paść śmiertelne strzały.

Tymczasem trumna z ciałem prezydenta trafia na pokład samolotu Air Force One, na którego pokładzie Johnson zostaje zaprzysiężony na 36. Prezydenta Stanów Zjednoczonych. Jackie Kennedy przez cały lot nie odstępuje trumny męża. Nie zgodzi się też przebrać zakrwawionego kostiumu. „Niech cały świat widzi, co zrobili mojemu mężowi” – odpowie zapytana o powód. Później splamiony krwią komplet zostanie spakowany w karton po sukience i trafi początkowo do domu matki Jacqueline, a następnie do córki prezydenckiej pary, która w 2003 r. przekaże go do muzeum, gdzie będzie przechowywany w odpowiedniej temperaturze i wilgotności aby zakonserwować plamy krwi.

Wróćmy do Oswalda. 24-latek przesłuchiwany jest niemal 12 godzin. Zaprzecza jakoby miał coś wspólnego z zamachem. Twierdzi, że jadł obiad na parterze magazynu, rozmawiał ze swoim szefem, a następnie pojechał do domu. Z przesłuchania nie sporządzono stenogramu, a jedynie odręczne notatki funkcjonariuszy. Następnego dnia mężczyzna zostaje oskarżony o zabójstwo. Po północy policjanci umożliwiają mu udział w konferencji prasowej. Oświadczają, że w niedzielę 24 listopada zostanie przewieziony do aresztu. Na konferencji pojawia się powiązany z mafią właściciel nocnego klubu w Dallas – Jack Ruby. To właśnie on w dniu przewiezienia skutego Oswalda do aresztu strzeli do niego w brzuch tłumacząc sięźniej, że chciał się zemścić za śmierć Kennedy’ego i oszczędzić bólu Jacqueline. Oswald umiera, a Ruby zostaje skazany na karę śmierci. Ostatecznie nie udaje się jej wykonać bo umiera na nowotwór.

Kilka dni po zamachu z inicjatywy Johnsona rusza komisja do spraw zbadania śmierci prezydenta. Na jej czele staje Earl Warren, prezes Sądu Najwyższego. Po dziesięciu miesiącach pracy 24 września 1964 komisja publikuje ponad 900-stronicowy raport, który całkowicie obciąża Oswalda. Wynika z niego, że działał sam, śmiertelne strzały zostały oddane z karabinu Mannlicher-Carcano kaliber 6,5 mm., wszystkie padły z tyłu i z góry, z piętra składnicy książek, w której pracował. Komisja orzeka, że prezydenta dosięgły dwie kule: w kark i w głowę – ostatnia z tych ran okazała się śmiertelna.

Raport spotyka się z krytycznym przyjęciem. W 1967 r. śledztwo zostaje wznowione, ale kończy się fiaskiem. Po latach w jednym z wywiadów Zygmunt Broniarek przyznał, że odpowiadający za nie prokurator okręgowy z Nowego Orleanu Jim Garrison wyjawił mu w prywatnej rozmowie dlaczego tak się stało. Usłyszał od niego, że „są takie osoby, takie siły, które ja znam, a które absolutnie nie dopuszczą, żeby prawda wyszła na jaw”.

W 1976 r. Izba Reprezentantów powołuje specjalną komisję, która wznawia dochodzenie. Po 3 latach ogłaszają raport, który podważa prace komisji Warrena. Stwierdzono w nim, że prezydenta zabił Oswald jednak najprawdopodobniej zamachowców było dwóch – drugi snajper miał zdaniem Komisji strzelać z trawiastego pagórka i chybić. Komisja orzekła także, że istniał spisek na życie Kennedy’ego, czyli zakamuflowano faktycznych sprawców zbrodni.

Sprawa ta nie została wyjaśniona do dziś

Okoliczności śmierci budzą kontrowersje

Na temat śmierci Keneddy’ego powstało wiele teorii, którym Amerykanie wierzą bardziej niż oficjalnie przyjętej wersji wydarzeń. Jedną z osób, które podjęły się prywatnego śledztwa w tej sprawie jest Michael Hesemann, niemiecki dziennikarz i historyk, który twierdzi, że ma dowody na to, że śmierć prezydenta była efektem spisku. Według dokumentów zgromadzonych przez Hesemanna, na kilka dni przed zamachem – 17 listopada wszystkie biura FBI w kraju miały dostać wiadomość o przygotowanym planie zamachu na Kennedy’ego, do którego miało dojść 22 lub 23 listopada w Dallas. Tymczasem na 2 dni przed przyjazdem prezydenta zmieniono trasę jego przejazdu. Kolumna musiała pokonać dwa zakręty, co oznaczało, że samochody zwolnią. Zdaniem historyka zastanawiający jest również fakt, że Lyndon Johnson miał nalegać na to, by nie jechać w kolumnie bezpośrednio za samochodem Kennedy’ego. W środku ustawiono auto służb specjalnych.

Historyk nie zgadza się z tym jakoby zamachowcem był Oswald. Jest w posiadaniu zdjęcia zrobionego przez reportera w momencie, gdy kolumna prezydencka mija składnicę książek – widać na nim 24-latka patrzącego na przejeżdżającą koło niego kolumnę z prezydentem. Zdaniem historyka nie ma żadnych dowodów na to, aby Oswald był zabójcą, a wręcz przeciwnie… istnieją dowody na to, że nie mógł tego zrobić. Kolejną kwestią jest broń z której Oswald miał zabić prezydenta. Zdaniem Hesemanna nie nadawała się na karabin snajperski – była zbyt wolna – w ciągu 6 sekund nie byłoby możliwe oddanie z niej 3 strzałów. Ponad to, gdy mężczyzna został aresztowany, pobrano próbki z jego policzków i nie znaleziono na nich śladów prochu. A kiedy strzela się z karabinu, niezależnie od tego, którą ręką, proch zawsze osiada na którymś z policzków….

Co zastanawiające, z zamachu nie ma też żadnego profesjonalnego nagrania. Samochód prasy nie jechał tuż za limuzyną, tylko na końcu kawalkady. Nagranie z momentu zamachu, które ujawniono po kilkunastu latach wykonał miejscowy przedsiębiorca. Widać na nim pierwszy strzał, po którym Kennedy łapie się za gardło. Słychać kolejny – najprawdopodobniej w plecy, bo prezydent odchyla się do przodu i trzeci, który zdaniem historyka został oddany z przodu, bo głowa Kennedy’ego odskakuje w tył, w lewą stronę. Heseman uważa, że na nagraniu widoczny ma być sam zabójca i to w momencie oddawania strzału. Zastanawiającym dla niego jest również to, że na materiale zarejestrowano tajemniczą osobę ukrytą pod parasolem. A przecież dzień w którym rozegrała się ta tragedia był słoneczny i nie padało… Według Hesemanna śledztwo było tuszowane, ciągu 3 lat od zamachu w tajemniczych okolicznościach zginęło aż 44 naocznych świadków tragedii, a gdy dochodzenie wznowiono w 1977 r., 24 kolejne osoby…

Kto najbardziej zyskał na śmierci Kennedy’ego? Kto mógł stać za morderstwem? Teorii jest wiele. Niektórzy podejrzewają CIA, inni FBI, kolejni amerykańską mafię, a jeszcze inni Związek Radziecki czy kubańskich kontrrewolucjonistów. Hipotez jest wiele, ale jednoznacznych dowodów wciąż brak.

W 2017 r. Federalne Archiwa Narodowe ujawniły decyzją Donalda Trumpa część dokumentów dotyczących zabójstwa prezydenta Johna F. Kennedy’ego. Prezydent USA poinformował, że opinia publiczna musi poczekać co najmniej do 2021 roku albo dłużej, zanim pozostała część dokumentów dotyczących zabójstwa dokonanego zostanie ujawniona twierdząc, że szkody dla bezpieczeństwa narodowego USA, wymiaru sprawiedliwości lub polityki zagranicznej „byłyby tak duże, że niweczyłby zainteresowanie opinii publicznej ich niezwłocznym ujawnieniem”.

ksz

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
kolo
kolo
5 dni temu

27 grudnia mija kolejna rocznica rozmowy Mehmeta Ali Agcy z Bestią z Wadowic :) Czy redakcja z tej okazji przybliży przebieg tej rozmowy?

***** ***

Obiektyw
Obiektyw
2 dni temu
Reply to  kolo

Czy w tej bańce, którą masz między uszami zmieści się choć jedna szara komórka czy już do reszty wypełniona KODomickim guanem??? Kto cię tak skrzywdził w życiu że tyle w tobie bezdennej głupoty??? Czyżby ustawa zabrała twoim starym ubecką emeryturkę, a może jesteś nadal opłacany aby pisać takie bezpodstawne brednie? Te gwiazdki na końcu są trafione w punkt ***** KOD!!!

emeryt
emeryt
5 dni temu

Pierwszego Katolickiego Prezydenta zabili kto jak nie komuniści lewackie kurwy szmaty