Brytyjczycy sterroryzowani przez młodocianych bandytów

Z wtorku na środę, w Londynie, dzięki wzmocnionym oddziałom policji, doszło jedynie do kilku incydentów.

WIELKA BRYTANIA. Po Londynie, incydenty także w innych miastach

Do pierwszych zamieszek doszło w sobotę w północnej dzielnicy Londynu Tottenham, gdzie demonstracja przeciwko zastrzeleniu dwa dni wcześniej przez policję podejrzanego 29-letniego mężczyzny, Marka Duggana, przybrała gwałtowny przebieg. Wstępnie policja twierdziła, że strzelał on do funkcjonariuszy zanim sam został zabity. Jednak we wtorek pojawiły się informacje, że nie ma dowodów na to, iż broń, którą znaleziono przy zastrzelonym mężczyźnie została użyta.

Tak czy inaczej Wielka Brytania, a w szczególności Londyn został sparaliżowane przez hordy bandytów, niejednokrotnie nieletnich, którzy niszczyli i grabili wszystko i wszystkich. Policja poinformowała, że w sumie od początku demonstracji w Londynie zatrzymała 768 ludzi. Ponad 100 osobom postawiono zarzuty głownie dotyczące włamań i zakłócania porządku publicznego. – Ci ludzie nie mają przeciwko czemu protestować – nie ma żadnej niesprawiedliwości, czy iskry, która by do tego doprowadziła. To zwykłe zachowania przestępcze, które są najgorszymi, jakie widziałem na tę skalę – uważa przedstawiciel policji Gary Shewan.

W samym Londynie w nocy z wtorku na środę było już spokojnie. Bezpieczeństwa pilnowało tam 16 tys. policjantów – o 10 tys. więcej niż w nocy z poniedziałku na wtorek. Funkcjonariuszy wysłano na ulice w dzielnicach, w których od soboty przez trzy noce dochodziło do zamieszek. Wówczas, gdy gangi plądrowały sklepy i podpalały samochody i budynki, na ulicach praktycznie nie było policji.

Zamieszki w innych miastach
Podczas gdy w Londynie, dzięki wzmocnionym oddziałom policji, doszło jedynie do kilku incydentów, w innych brytyjskich miastach doszło do grabieży i zamieszek, których uczestnicy kopiowali taktykę stołecznych gangów. Grupy młodych ludzi z zasłoniętymi twarzami i kapturami na głowach, atakowały i uciekały przed policją w Manchesterze na północy Anglii, wybijając witryny oraz plądrując i podpalając sklepy. W Salford w okolicach Manchesteru uczestnicy zamieszek rzucali w policję cegłami i podpalali budynki. Zaatakowany został kamerzysta BBC. Podpalono samochody i sklepy. Policja aresztowała 47 ludzi w Manchesterze i Salford, i 37 w Toxteth.
W Gloucester w zachodniej Anglii osiem ekip strażackich walczyło z pożarem w opuszczonym budynku. Uczestnicy zamieszek podpalali samochody i rzucali w policję kamieniami i butelkami. Podobne zdarzenia miały miejsce w West Bromwich, Wolverhampton i Nottingham, gdzie grupa młodych ludzi podpaliła posterunek policji. Do niepokojów doszło także w Birmingham, Leicester i Milton Keynes na północ od Londynu.

Wyzwanie dla premiera
Premier Wielkiej Brytanii David Cameron, który z powodu zamieszek skrócił rodzinne wakacje we Włoszech, ma w środę przewodniczyć drugiemu posiedzeniu rządowego komitetu antykryzysowego (w skrócie COBRA). Wezwał też parlament do debaty na temat ulicznych zajść.
Jak pisze Reuters, niepokoje społeczne stanowią nowe wyzwanie dla premiera Camerona w czasie, gdy brytyjska ekonomia zmaga się ze słabym wzrostem gospodarczym, a rząd tnie wydatku publiczne i podnosi podatki, by zmniejszyć deficyt budżetowy.

PAP, kp

do “Brytyjczycy sterroryzowani przez młodocianych bandytów”

  1. roman

    ciekawe taki dobrobyt- tak dobrze – taka demokracja – a skąd raptem tylu bandytów i to w kilku miastach – naraz wszyscy raptem niezadowoleni palą – rabują i niszczą – dziwne.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.