Budżet na transport obcięty o prawie 40 milionów złotych!

- Projekt transportowy nie jest opóźniony – zapewniała radnych dyrektor Stanisława Bęben.

RZESZÓW. Nieprzekonujące tłumaczenia miejskich urzędników. Opóźnień rzekomo nie ma, a pieniądze na inwestycje transportowe zapisane w tegorocznym budżecie zostały obcięte.

- Program transportowy nie jest opóźniony – zarzekali się miejscy urzędnicy na wczorajszej sesji. Nie powiedzieli jednak co będzie, jeśli Rzeszów nie zdąży do końca roku złożyć wniosku o unijne dofinansowanie.

Informacja prezydenta na temat opóźnień w realizacji projektu transportowego, została przedstawiona na wniosek klubu PiS i wzbudziła spore emocje. Dyrektor Wydziału Pozyskiwania Funduszy Urzędu Miasta Stanisława Bęben przypomniała historię projektu i poinformowała, że prezydent podpisał właśnie z krakowską firmą IMS umowę na dokończenie dokumentacji aplikacyjnej, nieukończonej przez hiszpańską APIĘ. Ma ona czas tylko do 15 listopada, a miasto musi złożyć wniosek o dofinansowanie do końca roku.

- Reasumując: projekt nie jest opóźniony – zapewniała radnych dyrektor Bęben.
- Jaki był pierwszy termin złożenia wniosku, który był renegocjowany? – dociekał Jerzy Cypryś z PiS. – Termin jest płynny – odpowiadali urzędnicy, argumentując, że zmieniał się zakres programu i prawo. Dodawali też, że spośród innych miast realizujących podobne programy, tylko Kielce zdołały już uzyskać notyfikację Komisji Europejskiej.

Wszystko przez APIĘ?
Radny Robert Kultys (PiS) wytykał władzom miasta, że w umowie z APIĄ nie zastrzegły, by płatność za dokumentację, była uzależniona od ostatecznych efektów pracy, czyli kompletnego wniosku.
- Opowiada pan bzdury – zdenerwował się wiceprezydent Marek Ustrobiński i dowodził, że nie można było przewidzieć nierzetelności APII, a częściowe płatności są normalną praktyką. Wyjaśnił też, że miasto choć zapłaciło za jedną trzeciej pracy milion zł po odliczeniu 800 tys. zł kar za opóźnienia, będzie dochodzić kolejnych umownych kar. – Wtedy to co firma dotąd zrobiła, otrzymamy za darmo – przekonywał Ustrobiński.
- Co będzie jeśli nie zdążymy ze złożeniem wniosku do końca grudnia? – dopytywali radni. Niestety, od urzędników nie usłyszeli jasnej deklaracji, czy oznacza to utratę ok. 300 mln zł unijnego dofinansowania.
Podano natomiast, że aktualna wartość projektu to 415 mln zł, z czego wkład własny wynosi 118 mln zł, a resztę dołoży UE.

Cięcia w inwestycjach
Zdziwienie opozycji w sytuacji deklarowanego braku opóźnień wzbudziły zmiany budżetowe przedstawione przez prezydenta. Z przeszło 50 mln zł zapisanych na ten rok na inwestycje ujęte w programie transportowym, radni obcięli aż 37,4 mln zł. Argument – zmiana harmonogramu. Realnie w tym roku rozpocznie się więc tylko przebudowa Podkarpackiej i przetarg na zakup 100 autobusów.
- Zbyt łatwo legalizujemy te opóźnienia w realizacji sztandarowych inwestycji – komentował Jerzy Cypryś.

Krzysztof Kuchta

do “Budżet na transport obcięty o prawie 40 milionów złotych!”

  1. lola

    znam pania skarbnik za taka kase za nic nie robienie to by niejeden z emerytury wrocil!!!!

  2. to ja

    a dlaczego dziennikarze nie zainyeresuja sie taka sprawa .chodzi mianowicie o pania filipek która jest skarbnikiem miasta rzeszów.,pani poszła na emeryture lecz po kilku dniach wróciła na to samo stanowisko,dla mnie to jest szok ,ja nie wiem czyto jest normalny kraj, stare nawyki, układy .pozdrawiam

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.