Burza wokół przemyskiej oświaty trwa

Prezydent Robert Choma (49 l.) nie ukrywa, że negatywna opinia kuratora sprawia, iż cięcia oszczędnościowe w przemyskiej oświacie mogą być teraz bardziej radykalne. Fot. Monika Kamińska

PRZEMYŚL. Kuratora nie przekonały argumenty prezydenta Chomy.

Jacek Wojtas (51 l.), Podkarpacki Kurator Oświaty, negatywnie zaopiniował projekty przemyskiego magistratu, by niektóre szkoły podstawowe, gimnazja i przedszkola połączyć w zespoły. Oznacza to, że pomysł ten upada, bo pozytywna opinia kuratora jest obligatoryjna dla jego realizacji. Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej prezydent zapowiedział, że skoro nie przeszedł „delikatny” sposób na oszczędności w oświacie, będzie trzeba wypracować inny, być może bardziej radykalny.

Projekt prezydencki zakładał połączenie w zespoły SP nr 14 z Gimnazjum nr 1 i Przedszkola nr 14, oraz odpowiednio: SP nr 1, Gimnazjum nr 2 i Przedszkola nr 13, SP nr 5, Gimnazjum nr 3 i Przedszkola nr 20, a także SP nr 4, Gimnazjum nr 5 i Przedszkola nr 7. Miało to przynieść oszczędności w administracji placówkami, a także zapewnić dzieciom ciągłość  edukacji w jednym miejscu. Kuratora Jacka Wojtasa to nie przekonało, uznał, że na dyrekcjach zespołów spoczywałoby zbyt wiele obowiązków, a kontynuacja edukacji dzieci z potencjalnych zespołów nie jest już teraz duża. Informację tę oficjalnie ogłoszono na zwołanej w piątek (8 marca) konferencji prasowej.

Co roku mniej o 500 uczniów
Jej uczestnikiem chciał być szefujący Radzie Rodziców w SP nr 14 Tomasz Hawryś, ale nie został wpuszczony, choć na konferencji prezydent Robert Choma (49 l.) podkreślał, że bardzo chce rozmawiać z rodzicami przemyskich uczniów i przedszkolaków. W temacie łączenia szkół i przedszkoli według projektów zaopiniowanych negatywnie przez kuratora już nie będzie miał o czym, bo można byłoby je zrealizować tylko po pozytywnej opinii kuratora. R. Choma nie ukrywał jednak, że to nie koniec i z przemyską oświatą coś trzeba będzie zrobić. „Coś” to oczywiście poszukiwanie oszczędności, bo dzieci, a tym samym subwencji jest coraz mniej. – Co roku mamy mniej o około 500 uczniów, czyli o jedną sporą szkołę – przypomniał prezydent Przemyśla.

Wyliczenia „wyciekły” z magistratu
Włodarz miasta stwierdził, że nie przygotowało ono żadnego „planu B” na wypadek negatywnej opinii kuratora. Tymczasem nam udało się dotrzeć do magistrackich dokumentów z dokładnymi wyliczeniami, kiedy i jakie oszczędności przyniosłyby konsolidacje placówek w zespoły, a także stopniowe i całkowite zlikwidowanie niektórych placówek. Według przedstawionych wyliczeń na niepodpisanym dokumencie, największe oszczędności przynieść miało właśnie odrzucone przez kuratora łączenie w zespoły. Tyle że etaty administracyjne miały być zmniejszone o 64, a nauczycielskie o 141. To miało dawać na ten rok oszczędności o ponad 1 mln 137,5 tys. złotych, a na przyszły prawie 12 mln złotych. Stopniowa likwidacja SP 1 i Gimnazjum nr 2 przyniosłaby zmniejszenie o niecałe 2,5 etatu w administracji oraz 11 nauczycielskich, co dałoby oszczędność na ten rok na poziomie 74 tys. złotych, a w przyszłym ponad 10 razy tyle. Całkowita likwidacja tych szkół oraz przedszkoli nr 7 i nr 12, to o prawie 37 mniej etatów nauczycieli i 30 administracyjnych. Miałoby to w tym roku przynieść stratę ponad 375 tys. złotych, ale w przyszłym skutkować oszczędnościami na poziomie ponad 3 mln 270 tys. złotych.

Rodzice i opozycja nie złożą broni
Wygląda na to, że jakiś „plan B” jednak był na wypadek negatywnej opinii kuratora. Czy zostanie wdrożony? Rodzice przemyskich uczniów i przedszkolaków zebrali już ponad 5 tys. podpisów przeciw konsolidacji. Kurator niby ich wyręczył swą opinią, ale nie zamierzają „odpuszczać”, podobnie jak popierająca ich opozycja. Gdyby zatem przyszło do likwidacji szkół i przedszkoli należy spodziewać się zdecydowanego oporu.

Monika Kamińska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.