Były marszałek skazany na 4 lata więzienia

Wszystko wskazuje na to, że pomimo wyroku możemy spodziewać się, iż to jeszcze nie koniec sprawy dotyczącej Mirosława Karapyty. Fot. Monika Kamińska

PRZEMYŚL. – Czuję się niewinny – podtrzymuje Mirosław Karapyta i zapowiada apelację od wyroku.

W piątek (11 stycznia) zakończył się toczący się od kwietnia zeszłego roku przed Sądem Rejonowym w Przemyślu proces Mirosława Karapyty, byłego marszałka województwa i wojewody z ramienia PSL. Lubelska Prokuratura Regionalna zarzucała mu popełnienie aż 16 przestępstw, od płatnej protekcji, poprzez korupcję po usiłowanie gwałtu i inne obyczajowe czyny zabronione. Groziło mu 12 lat więzienia. Ostatecznie został uznany winnym większości zarzutów i skazany na 4 lata pozbawienia wolności. Wyrok nie jest prawomocny, Karapyta zapowiada odwołanie się od niego. – Cała ta sprawa to, parafrazując tytuł znanej książki, polowanie na marszałka – stwierdził dodając, że owo „polowanie” trwa od dawna, a nie od momentu, gdy w lutym 2013 roku CBA weszło do jego gabinetu w urzędzie marszałkowskim oraz prywatnego domu.

Od początku całej sprawy były marszałek i wojewoda podkarpacki utrzymuje, że jest niewinny i życzy sobie, by w mediach ujawniać zarówno jego wizerunek, jak i nazwisko. Przed piątkowym ogłoszeniem wyroku zdawał się być w dobrym humorze i dobrej myśli. – Czuję się niewinny i od początku to mówiłem i mówię – zauważył przed salą rozpraw. Na pytanie, czy spodziewa się uniewinnienia go od wszystkich zarzutów powiedział jednak, że: – Poczucie niewinności jest uczuciem subiektywnym i każdy z nas ma do niego prawo – podkreślił były marszałek i wojewoda.

Wszystko zaczęło się od niezapowiedzianej „wizyty” funkcjonariuszy CBA, którzy w lutym 2013 roku wkroczyli do Urzędu Województwa Podkarpackiego, którym wówczas kierował Mirosław Karapyta oraz do jego prywatnego domu. Marszałek bawił wtedy prywatnie w Brazylii. W dwa miesiące potem został zatrzymany i osadzony w areszcie śledczym. Niedługo później jednak wyszedł za poręczeniem majątkowym. Były wojewoda i marszałek podkarpacki miał, czego nie ukrywał, kłopoty ze zdrowiem. Przeszedł operację, leczył się sanatoryjnie. Przez cały ten czas chętnie rozmawiał z dziennikarzami cały czas zapewniając o swej niewinności, choć jednocześnie przyznawał, że np. „podsuwano mu różne kobiety, więc czasem korzystał”.

Tymczasem kolejne sądy w regionie odżegnywały się od sądzenia M. Karapyty. Wraz z nim zresztą oskarżonych było kilka osób, z których część skutecznie życzyła sobie wyłączenia ich z jego sprawy. Ostatecznie proces byłego polityka PSL ruszył wiosną zeszłego roku przed Sądem Rejonowym w Przemyślu, a razem z Karapytą na ławie oskarżonych zasiedli Robert M., były zastępca komendanta policji w Jarosławiu, i eksburmistrz Ustrzyk Dolnych Henryk S. Pierwszy był oskarżony o ujawnienie Mirosławowi Karapycie, osobie do tego nieuprawnionej szczegółów śledztwa, drugi o udzielenie korzyści majątkowej byłemu marszałkowi i wojewodzie z gminnych pieniędzy.

Na Mirosławie Karapycie ciążyły jednak znacznie cięższe zarzuty. Chodziło głównie o przyjmowanie łapówek w różnej formie i za różne „przysługi” w czasie, gdy był on wojewodą a potem marszałkiem województwa, czyli w latach 2008-13, ale także o usiłowanie gwałtu oraz protekcję przy uzyskiwaniu pracy i prawa jazdy okazywaną w zamian za seks. Właśnie ze względu na te obyczajowe „wątki”  prowadzący proces sędzia Andrzej Kowalczyk wyłączył jego  jawność. Media zatem nie mogły poznać i przekazać opinii publicznej treści zeznań oskarżonych i innych osób zeznających w procesie, ani treści uzasadnienia wydanego w piątek wyroku. 

Jawna natomiast była sama sentencja wyroku, której odczytanie zajęło sądowi ponad pół godziny i, która zawierała ponad 30 punktów.

Mirosław Karapyta podczas ogłaszania wyroku starał się zachować kamienną twarz, choć czasem zdradzał jednak emocje. Jego obrońcy: mec. Nina Leśko i mec. Radosław Makowiecki pilnie notowali swe uwagi. Sąd Rejonowy w Przemyślu uznał byłego marszałka i wojewodę  za winnego większości zarzutów tak z zakresu przyjmowania korzyści majątkowych, jak i seksualnych za płatną protekcję, jak i usiłowania skłonienia do obcowania płciowego. Od kilku zarzutów Mirosław Karapyta został uniewinniony. Łącznie skazano go na 4 lata bezwzględnego pozbawienia wolności zaliczając mu na poczet tej kary półroczny pobyt w areszcie śledczym. Ponadto były marszałek i wojewoda ma ponieść  koszty sądowe w zakresie tych czynów, które zdaniem sądu popełnił, a także zwrócić korzyści majątkowe, które według wyroku pozyskał łamiąc prawo. Poza tym wyrok ma być opublikowany w lokalnym tygodniku „Życie Podkarpacie”, a także na stronach internetowych Sądu Rejonowego w Przemyślu, Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie, Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podkarpackiego, Komendy Powiatowej Policji w Jarosławiu i  Urzędu Miejskiego w Ustrzykach Dolnych, gdzie pozostawać ma przez 6 miesięcy.

Robert M. i Henryk S. nie stawili się w sądzie, reprezentowali ich obrońcy. Obaj oskarżeni zostali uznani za winnych i skazani: pierwszy na 3 tys. złotych grzywny, drugi na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 5 lat oraz 10 tys. złotych grzywny. Czy  mają zamiar odwołać się od wyroku nie wiadomo.

Apelację za to zapowiada Mirosław Karapyta. Po ogłoszeniu wyroku powiedział do dziennikarzy, że nadal czuje się niewinny, a cała ta sprawa przywodzi mu na myśl „polowanie na marszałka” parafrazując tytuł znanej książki Henryka Nicponia, „Polowanie na generała”. – Mowa tu o znacznie wcześniejszym czasie, niż ten, w którym „weszło” do mnie CBA – powiedział M. Karapyta dodając, że przemyski Sąd Rejonowy jego sprawę poprowadził bardzo sprawnie, z czego nie ukrywa, jest zadowolony. Podkreślił też, że wbrew „nagonce” na niego wyrok jest znacznie niższy od tego, jaki mu groził. – To, że z 12 lat ostatecznie skazano mnie na 4 mówi samo za siebie – zauważył Karapyta. 

Monika Kamińska

8
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
LolekBonifacy KrufkahijenamarekTomek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Lolek
Gość
Lolek

Ludzie nie podniecajcie się przecież chyba widzicie że karapytę ,burego,podkulskiego i całą resztę „elity” prawo nie obowiązuje

Bonifacy Krufka
Gość
Bonifacy Krufka

Co słychać w sprawie Jańcia Be?

hijena
Gość
hijena

Czy wyrok jest prawomocny?

marek
Gość
marek

Pijak przyjeżdżał w godzinach pracy do Solorza i chlali alkohol nawet nie wiedział gdzie taksówki są kryli go typowy cham

Tomek
Gość
Tomek

Absurd to są właśnie polskie sądy. Wyrok nie prawomocny heheheh

Misiek
Gość
Misiek

Trochu niski wyrok dla tego osobnika.Powinno sie mu jeszcze skonfiskować majątek

hijena
Gość
hijena

do trzeciego pokolenia

Janusz
Gość
Janusz

Zebrany twardy materiał dowodowy chyba nie budził żadnych wątpliwości w kilku watkach nie tylko dla śledczych ale i dla prokuratorów i Sądu Rejonowego w Przemyślu.Co ciekawe żaden ostatnio skazany na Podkarpaciu przestępca przez lokalne sądy jest według skazanych jest nieinny.Winni są chyba ci którzy odważyli się i mieli czelność zbierać materiał dowodowy na polityka albo urzędnika.