Były najemnik zamordował człowieka w Harcie

To w tym domu w Harcie rozegrał się we wtorek wieczorem dramat. Fot. Wit Hadło

HARTA. Potężnym młotem roztrzaskał głowę 31-latka. Podobno wcześniej zabił już 18 ludzi.

We wtorek około godziny 18, w miejscowości Harta (powiat rzeszowski) doszło do brutalnego zabójstwa. W domu obok lasu, w kałuży krwi leżał 31-letni Wojciech Z. Nie miał szans na przeżycie, bo otrzymał cios potężnym pięciokilogramowy młotem w skroń. Ze wstępnych ustaleń wynika, że zabił go 48-letni Krzysztof M. – mieszkaniec Śląska. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy od osób, które go znały – był najemnikiem i podczas tłumienia powstań w państwach afrykańskich zabił kilkunastu ludzi. Miał także odsiadywać wyrok za zabicie człowieka w Polsce. Dlaczego zabił? Na razie nie wiadomo. – W sprawie zatrzymano dwóch mężczyzn i na razie trzeźwieją. Prawdopodobnie dopiero w czwartek dojdzie do ich przesłuchania – tłumaczyła nam wczoraj Edyta Lenart, szefowa Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie.

Wojciech Z. we wtorek zbierał grzyby, które jak to już było wiele razy, zanosił do sąsiada – około 60-letniego Andrzeja K. Ten z kolei mieszkał z 48-letnim Krzysztofem M., który około rok temu przyjechał do niego ze Śląska, a dokładnie z Jaworzna. Mężczyzna miał odsiadywać kiedyś 8-letni wyrok za zabicie człowieka. – Mogę jedynie powiedzieć, że ustalamy informacje na temat tego mężczyzny – mówi prokurator Lenart.

Z naszych informacji wynika, że Krzysztof M. wielokrotnie opowiadał gospodarzowi domu o tym, że wiele lat temu był komandosem – najemnikiem i brał udział w tłumieniu powstań w państwach afrykańskich. – Tam mieli strzelać do jakiś biednych, bezbronnych ludzi w wioskach. Opowiadał, że zabił w sumie 18 osób, a wczoraj po tym zabójstwie powiedział, że to jego 19 głowa – mówi nam jedna z osób znająca doskonale Andrzeja K.

Takiego uderzenia młotem nikt by nie przeżył
Wojciech Z. przyszedł około godziny 18 do Andrzeja K., bo miał odebrać pieniądze za grzyby. Gospodarz oraz Krzysztof M. byli pijani. Doszło do sprzeczki, po której gospodarz kazał wyjść M. z domu. Wojciech Z. zabrał się za skręcanie papierosów w kuchni. Andrzej K. prawdopodobnie poszedł w tym czasie spać. Po chwili do kuchni, po cichu wszedł Krzysztof M. i znienacka, od tyłu uderzył Wojciecha Z. w skroń, ciężkim pięciokilogramowym młotem, służącym do rozłupywania drewna. Z. upadł jak rażony na posadzkę. – Leżał w kałuży krwi, dosłownie mu wszystko wypłynęło z głowy – mówią wstrząśnięci mieszkańcy, którzy widzieli Wojciecha Z., tuż po zabójstwie. Lekarz pogotowia ratunkowego od razu po przyjeździe do domu stwierdził zgon.

- Wojtek to był złoty chłopak, cały czas tym dwóm pomagał i w bezsensowny sposób zginął. Co nam z tego, że zabójca pewnie dostanie dożywocie, to już życia Wojtka nie wróci – mówi nam ze łzami w oczach jeden z członków rodziny.

Zabójca nawet nie próbował uciekać. Na miejscu wkrótce zaroiło się od policjantów, a około godziny 20 przyjechało dwóch prokuratorów. Zarówno gospodarz jak i Krzysztof M. trafili do policyjnego aresztu, gdzie mieli wytrzeźwieć, bo we wtorek wieczorem nie można było ich przesłuchać.

Grzegorz Anton

do “Były najemnik zamordował człowieka w Harcie”

  1. katow

    Znam Krzyska , wcześniej odsiadywał wyrok za zabicie brata

  2. minus

    szkoda Wjtusia..dobre było z Niego cłopczysko…a oprawca niech zgnije w puszce

  3. Adrew

    A co mendy ze slaska na podkarpaciu szukaja???

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.