C.d. sprawy “lewych” kredytów w Citibanku Handlowym

To były dyrektor tej placówki dopuścił się wyłudzenia kredytów na rzeszowskich lekarzy. Teraz grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności. Fot. Paweł Bialic

RZESZÓW. Dyrektor Citybanku Handlowego nie działał sam. W wyłudzaniu kredytów pomagali mu była pracownica banku i znajomy.

28-letnia Weronika B., była pracownica Citibanku Handlowego oraz 23-letni Rafał G., znajomy – to kolejne osoby, które usłyszały zarzuty w związku z nielegalnym zaciąganiem kredytów na klientów przez samego dyrektora placówki, 29-letniego Łukasza M. – Wszyscy przyznają się do winy – mówi Łukasz Harpula, z-ca Prokuratora Rejonowego dla miasta Rzeszów.

O sprawie Super Nowości pisały jako pierwsze. We wrześniu do redakcji dotarł list informujący o przekręcie, jakiego miał dopuścić się ówczesny dyrektor Citibanku Handlowego przy ul. Grunwaldzkiej.

Klienci niczego nieświadomi
Były pracownik banku, prosząc o anonimowość, wyjawił informacje o nieuczciwej praktyce Łukasza M., który korzystając z wysokich dochodów rzeszowskich lekarzy posiadających konto bankowe w placówce, zaciągał nań kredyty. – Oczywiście lekarze nic o tym nie wiedzieli, a kredyty były wypłacane na podstawione konta – pisał w liście. Dyrektor skrupulatnie je spłacał. Prawdziwa burza rozpętała się dopiero, gdy jeden z kredytobiorców złożył wniosek kredytowy w innym banku. Tam okazało się, że już zaciągnął kredyt w Citibanku Handlowym na 80 tys. zł.

Zaalarmowana rzeszowska prokuratura wszczęła postępowanie. Łukasz M. już w listopadzie usłyszał dwa zarzuty oszustwa przy zawieraniu kredytów na łączną kwotę 175 tys. zł, za co grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności.

Kolejne zarzuty
Sprawa zbliża się już ku końcowi. – Zarzuty usłyszały także dwie inne osoby – mówi Łukasz Harpula, z-ca prokuratora rejonowego dla miasta Rzeszów. – Jedna, to była pracownica banku, druga, to znajomy Łukasza M., którzy przyjmowali na swoje konta pieniądze z zaciągniętych kredytów – wyjaśnia.

28-letnia kobieta na swój rachunek podjęła ponad 24 tys. zł, z kolei 23-latek w kilku transzach przyjął w sumie ponad 34 tys. zł. – Za umyślne paserstwo grozi im od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności – dodaje Harpula. Wobec byłego dyrektora banku został zastosowany policyjny dozór i poręczenie majątkowe w wysokości 7 tys. zł. Łukasz M. ma zakaz opuszczania kraju.

Sprawa zostanie skierowana do sądu jeszcze w lutym.

ZOBACZ: „Dyrektor banku wyłudzał kredyty”

Ewelina Nawrot