Cała nadzieja w sekcji

Michał Curzytek (nz.) i jego młodszy brat Bartosz mają być fundamentami nowej Stali Rzeszów, która w sezonie 2020 ma przystąpić do rozgrywek ligowych. Fot. Wit Hadło

ŻUŻEL. Miasto wspomoże w tym roku rzeszowskich żużlowców kwotą 50 tys. zł. To kropla w morzu potrzeb.

Józef Lis został nowym prezesem sekcji żużlowej Stali Rzeszów. To właśnie na niej spoczywać będzie teraz główny ciężar zachowania ciągłości żużlowych tradycji w mieście nad Wisłokiem a w niedalekiej perspektywie odbudowania ligowego speedwaya. Po tym, jak Ireneusz Nawrocki, prezes Speedway Stali Rzeszów S.A. zapadł się pod ziemię i już chyba tylko on sam wierzy w możliwość przystąpienia rzeszowskiej drużyny do zmagań ligowych w sezonie 2019, wzrok wszystkich kibiców kierowany jest w stronę sekcji żużlowej Stali. W niej w ubiegłym tygodniu doszło do sporych zmian. Z funkcją prezesa pożegnał się Bogdan Bardzik, a jego miejsce zajął pełniący już kiedyś tę funkcję Józef Lis. Oprócz niego, w zarządzie sekcji znaleźli się także: Marcin Sondej, Jan Gajdek, Mateusz Jakubowski i Jan Rusek. – Plany się nie zmieniły i nadal będziemy zajmować się szkoleniem młodzieży. Chcemy także pomóc w organizacji paru imprez na torze przy ul. Hetmańskiej w tym m.in. Memoriału im. Eugeniusza Nazimka – mówi Józef Lis. Jedną z form podnoszenia umiejętności przez młodych żużlowców ma być także cykl turniejów dla klubów Polski południowo-wschodniej, w organizację którego zaangażowała się Marta Półtorak, była prezes Speedway Stali Rzeszów S.A. – Wiadomo, że nic nie zastąpi ligi, ale cały czas pracujemy nad tym i rozmawiamy, aby zatrzymać naszych kibiców i aby oni całkowicie nie odwrócili się od speedwaya w Rzeszowa. To wszystko jest jednak trudne, bo wiadomo w jakiej sytuacji jest w tej chwili u nas żużel – ubolewa Lis.

Ślączka z pomocą

Obecnie w kadrze sekcji żużlowej znajduje się dwóch jej wychowanków: bracia Michał i Bartosz Curzytkowie oraz 8 adeptów. To właśnie braterski duet stał się łakomy kąskiem dla kilku klubów. Największą chrapkę na ich pozyskanie ma SpeedCar Motor Lublin. – Rozmawiamy z lubelskim klubem, tylko w tym przypadku jest jeden problem. Klub z Lublina chce kupić obu zawodników, a my na to nie możemy się zgodzić. Chcemy ich tylko wypożyczyć na ten sezon, po którym – mam nadzieję – wróciliby oni do Rzeszowa i w sezonie 2020 wystartowali w barwach Stali Rzeszów w lidze – zdradza plany wobec braci Józef Lis. Inną opcją dla młodych żużlowców jest Poznań i Krosno. I to właśnie ta ostatnia opcja wydaje się być najlepszą na tę chwilę. Bliska odległość Rzeszowa od Krosna i osoba trenera Wilków, Janusza Ślączki może mieć decydujący wpływ na ostateczną decyzję. – Tę podejmą rodzice obu żużlowców – wyjaśnia Lis, który jednocześnie zdradza, że zajęcia z adeptami rzeszowskiej szkółki będzie prowadził właśnie Ślączka. Janusz Stachyra, który w przeszłości szkolił adeptów Stali, ma być w tym sezonie odpowiedzialny za przygotowanie rzeszowskiego toru. – W ubiegłym tygodniu spotkaliśmy się także z kibicami, którzy zadeklarowali pomoc w zebraniu środków na dosprzętowienie braci Curzytków, by mogli oni z powodzeniem startować w tym roku w lidze – wyjaśnia Lis.

Biednemu wiatr w oczy

O to, o co w najbliższym czasie najbardziej muszą się martwić władze żużlowej sekcji to budżet. Miasto, które w ostatnim czasie wydawać by się mogło, jeszcze bardziej zakochało się w piłce nożnej, traktuje obecnie żużel jak zło konieczne. – Z ratusza dostaliśmy na ten rok 50 tys. zł – informuje prezes Lis. Jak się okazuje, to kropla w morzu potrzeb, bowiem organizacja tylko jednego treningu (wynajęcie stadionu, zabezpieczenie medyczne, paliwo itp.) to koszt rzędu 2 tys. zł. Inne miasta zdecydowanie przychylniejszym okiem patrzą na żużel i tak np. sama Zielona Góra przekazała Patrykowi Dudkowi kwotę… 139 tys. zł. Tymczasem w Rzeszowie, niejako z przysłowiem, że biednemu zawsze wiatr w oczy, GKSŻ w ostatnich dniach odebrała organizację eliminacji brązowego kasku, planowanej na torze przy ul. Hetmańskiej w dniu 23 kwietnia (zawody zostały przeniesione do Gdańska – przyp. red.). – Nie znamy powodu tej decyzji – rozkłada bezradnie ręce Józef Lis. Być może jest ona spowodowana faktem, że tor przy ul. Hetmańskiej nie posiada na tę chwilę licencji. Sytuacja taka będzie miała miejsce co najmniej do 15 kwietnia. – Trzeba na nim przeprowadzić szereg prac modernizacyjnych, ale za to już odpowiada miasto. Został ogłoszony przetarg i miejmy nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem – mówi Józef Lis. Pewne jest zatem, że jeszcze co najmniej przez miesiąc na torze przy ul. Hetmańskiej nie usłyszymy ryku żużlowych motocykli. Oby tylko przez miesiąc…

mj

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
dorianMarkiz de SadeManiek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
dorian
Gość
dorian

Frenc to żałosny komunista .

Markiz de Sade
Gość
Markiz de Sade

Nie rozumiem decyzji rzeszowskiego Ratusza o przyznaniu tak niskiej dotacji klubowi, które reklamuje Rzeszów nie tylko w kraju, ale także za granicą…

Maniek
Gość
Maniek

Żal na to wszystko patrzeć. Nikt nie da organizować zawodów rangi mistrzowskiej klubowi którego praktycznie nie ma. Te same osoby siedzią w zarządzie (tylko stokami się zmieniają), kłucą się kto ma być prezesem, z kim ma rozmawiać GKSZ ? W kasie pusto, miasto ma w du..e co się dzieje w sekcji. Na takich zawodach jak eliminacje klub nie zarobi (nie wiem co myślał Pan Lis ?), kto na takie zawody pójdzie ? Wiec moim zdaniem GKSZ zrobił przysługę klubowi !!!