Cała prawda o naciskach gejowskiego lobby

Fot. Archiwum

Premier Donald Tusk poświęci nawet własną partię, żeby tylko zaspokoić żądania homoseksualistów.

Jak to się dzieje, że niewielka, ale krzykliwa mniejszość homoseksualna jest w stanie wpływać na decyzje szefa rządu dotyczące jego partii? Jeżeli Jarosław Gowin zostanie zmuszony do dymisji z funkcji ministra sprawiedliwości, lub usunięty z Platformy Obywatelskiej, będzie to znak, że Donald Tusk gotów jest poświęcić własną partię byle tylko spełnić żądania gejowskiego lobby.

Awantura o legalizację związków partnerskich pokazała, że w partii rządzącej nie można mieć przekonań zgodnych z własnym sumieniem i rozsądkiem. Przypomnijmy, że w czasie styczniowej debaty w Sejmie i głosowaniu nad projektami ustaw o związkach partnerskich autorstwa Platformy Obywatelskiej i Ruchu Palikota, Jarosław Gowin jako minister sprawiedliwości stwierdził, że są one niezgodne z konstytucją. Jednak Donald Tusk szybko odciął się od tej wypowiedzi. Premier wyjaśnił, że było to prywatne zdanie Gowina. Głosy 46 posłów konserwatywnej frakcji PO sprawiły, że projekty zostały odrzucone. W Platformie powstał natomiast konflikt wewnętrzny.

Tusk: – Konserwatyści precz z PO!
Okazuje się, że dla realizacji postulatów środowisk gejowskich premier jest zdecydowany poświęcić własną partię.

– Będzie praca w PO nad projektem, który uwzględnia różne poglądy i niewykluczone, a wydaje mi się to dziś niemal pewne, że jest szansa zbudowania jednego projektu w PO, a na pewno podczas prac w komisji. To jest o tyle ważne, że wtedy mamy szansę przeprowadzić umiarkowany projekt regulujący kwestę związków partnerskich. Ci, którzy tego sposobu postępowania nie zaakceptują, chociaż na razie nie widzę takich osób, sami postawią się poza Platformą – powiedział w ubiegły piątek Donald Tusk.

Dał tym samym do zrozumienia, że dla osób sprzeciwiających się samej idei regulowania kwestii związków partnerskich specjalną ustawą takich jak minister Jarosław Gowin czy poseł John Godson (43 l.) i Jacek Żalek (40 l.)  nie ma w partii miejsca. Tymczasem jest to spór o charakterze światopoglądowym, dotyczący spraw moralności. Czy premier ma prawo przymuszać członków swojej partii do popierania ustawy o związkach partnerskich, a więc w ślad za tym akceptacji (czyli czegoś więcej od tolerancji) związków homoseksualnych, które u wielu osób budzą po prostu moralny sprzeciw? W końcu akceptacja bądź nieakceptacja związków homoseksualnych nigdy nie należała do zasad, którymi muszą kierować się w swej politycznej działalności członkowie Platformy Obywatelskiej. Co więcej, partia ta przez wiele lat kreowała się na ugrupowanie o charakterze chrześcijańsko-demokratycznym. Jak więc wyjaśnić obecne zachowanie Donalda Tuska? Odpowiedź nasuwa się jedna. Lobby homoseksualne jest tak silne, że jest w stanie wymóc na premierze decyzje, mogące doprowadzić do rozłamu w partii, którą sam kieruje.

Polskość dla Tuska to nienormalność. A gejowskość?
W 2012 r. premier Donald Tusk odebrał w Belinie nagrodę im. Walthera Rathenaua za zasługi na rzecz pogłębienia integracji europejskiej podczas przewodnictwa Polski w Radzie UE w 2011 r. Laudację na cześć Tuska wygłosiła kanclerz Angela Merkel.

W tym miejscu należy dodać, że Walter Rathenau, przeciwnik istnienia niepodległej Polski był niemieckim ministrem spraw zagranicznych, głównym architektem sowiecko-niemieckiego układu z Rapallo, który podpisał osobiście 16 kwietnia 1922 r. Dodajmy, że układ ten uderzał w Polskę, przewidując podział naszego kraju traktowanego przez dwóch wielkich sąsiadów jako “państwo sezonowe”. Premier jako historyk doskonale zdawał sobie sprawę czyjego imienia nagrodę przyjął (smaczku całej sprawie dodaje fakt, że Rathenau był także homoseksualistą…).

W tym kontekście warto może przywołać wypowiedź Donalda Tuska sprzed wielu lat na temat: “Czym dla mnie jest polskość” opublikowaną w tygodniku “Znak” nr 11-12 z 1987 r.:

“Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło-ponuro-śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych urojeń? Polskość to nienormalność – takie skojarzenie nasuwa mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze, wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnie ochoty dźwigać… Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski – tej ziemi konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem.”

Jaki związek sprawa niemieckiej nagrody ma z kwestią związków partnerskich? Teraz gdy już wiemy, jaki jest stosunek polskiego premiera do jego własnego (czy aby na pewno jednak własnego?) kraju łatwiej nam zrozumieć mechanizmy, jakie kierują Donaldem Tuskiem. Na podstawie powyższej wypowiedzi jest on z całą pewnością rzecznikiem obcych, a nie polskich interesów. Można więc wyobrazić sobie, że premier dość łatwo poddał się naciskom homoseksualnego lobby mającego przecież ponadnarodowy charakter.

Realizuje się scenariusz przygotowany przez homoaktywistów
Wszystko zaczęło się w 1974 r., gdy Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne wykreśliło z listy zaburzeń psychicznych homoseksualizm. Stało się to w atmosferze nacisków wywieranych przez homoseksualnych aktywistów. Od tego momentu lobby homoseksualne, które zostało ukształtowane przez rewolucję obyczajową końca lat sześćdziesiątych, ruszyło do walki z rządami i instytucjami. Środkiem do realizacji celów tego środowiska stała się wojna totalna – na polu języka, wartości, kultury, itd.

Warto dodać, że elementem tej wojny stała się także zmiana znaczenia słów. Angielski przymiotnik gay (gej), który miał pierwotnie obojętną konotację i oznaczał: beztroski, szczęśliwy, wesoły, itp. został zawłaszczony przez środowisko homoseksualistów na oznaczenie osoby homoseksualnej. Bezkrytyczne użycie tego słowa jest tak naprawdę na rękę działaczom ruchu homoseksualnego, którzy chcą, by propagowane przez nich zachowania, były odbierane w kulturze masowej jako coś pozytywnego.

W roku 1987 na łamach amerykańskiego pisma dla mniejszości seksualnych “Guide Magazine” ukazał się manifest, będący instrukcją postępowania dla aktywistów walczących o przywileje dla homoseksualistów. “Krok 1” tego manifestu głosił: “Mówcie o homoseksualistach i homoseksualizmie tak często i tak głośno, jak to możliwe. Stoi za tym prosta zasada: niemal każde zachowanie zaczyna wyglądać normalnie, jeśli stykasz się z nim dość często w swoim bliskim otoczeniu (…).” Natomiast “Krok 5” brzmiał: “Sprawcie, aby wrogowie wypadli źle. Na późniejszym etapie kampanii, kiedy już reklamy gejowskie spowszednieją, nadejdzie czas rozprawić się z pozostającymi nadal przeciwnikami. Mówiąc bez ogródek – trzeba ich zmieszać z błotem (…).”

***
Te zasady są dziś realizowane aktywnie na całym świecie. Niestety, także w Polsce. A premier Donald Tusk stał się najwyraźniej zakładnikiem homoseksualnego lobby.

Krzysztof Kuchta

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.