CBA opuszcza Rudnik. Burmistrz ma kłopoty

- Wnieśliśmy nasze uwagi do protokołu i teraz cierpliwie czekamy na decyzję szefa CBA - mówi Waldemar Grochowski, burmistrz Rudnika nad Sanem. Fot. Autor

RUDNIK n. SANEM. Urzędnik samorządowy twierdzi, że chciał dobrze, a urzędnik agencji centralnej, że dobrze, to nie zawsze zgodnie z prawem.

Po 9. miesiącach żmudnego śledztwa, funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego wyjechali ze stolicy polskiej wikliny. Wyjechali ze skromnym bagażem wniosków i do tego z protokołem bez podpisu burmistrza. Waldemar Grochowski nie zgadza się z wynikami śledztwa i skorzystał z przysługującego mu prawa. O swoich wątpliwościach powiadomił szefa Biura.

CBA pojawiło się w Rudniku we wrześniu ub. roku. Miasto nad Rudną przeszło akuratnie kilka większych remontów, a że miało na nie pieniądze m.in. z Unii, agenci przyjechali sprawdzić, czy dobrze te pieniądze zostały wydane. Tym bardziej, że ktoś „zaprosił” agentów do Rudnika, ale to pozostanie już ich operacyjną tajemnicą.

Grzać, czy nie grzać? To było pytanie listopada.

Pod lupą CBA znalazła się termomodernizacja hali MOSiR, takaż inwestycja w jednej ze szkół i budowa boiska sportowego w Kopkach. W każdej z tych inwestycji „antykorupcyjni” znaleźli jakieś uchybienia. Ciekawe są te dotyczące termomodernizacji. Inspektorzy CBA zarzucili burmistrzowi, że tak w szkole, jak i w hali MOSiR nakazał uruchomić nowe piece do ogrzewania, na kilka tygodni przed ich odbiorem technicznym. – A co miałem robić? – pyta w odpowiedzi burmistrz. – Szła zima. To był listopad i tak w szkole, jak i w hali sportowej było zimno.

O ile troska o zmarzniętych uczniów może burmistrzowi pomóc, to ciężko mu będzie się wytłumaczyć ze zmiany technologii budowy jednej ściany w hali MOSiR. Budowlańcy zrobili ją z tradycyjnych pustaków, a miała być z płyt metalowo-poliuretanowych. Wykonawcy bali się usterek, bo z takich płyt już jest dach na hali i tenże dach sukcesywnie przecieka. Zrobili ścianę solidniejszą, a teraz burmistrz będzie odpowiadał za złamanie ustawy o zamówieniach publicznych. Burmistrz się tłumaczy dobrem gminy, inspektorzy CBA literą prawa. Teraz los nie podpisanego protokołu pokontrolnego w rękach samego szefa CBA. Powinien on wrócić do Rudnika wraz z wyjaśnieniami. Potem natomiast może być podstawą chociażby wniosku CBA do prokuratury czy Urzędu Zamówień Publicznych. Tak, czy inaczej urzędnicy rudnickiego magistratu jeszcze długo będą się tłumaczyć ze ściany z pustaków, terminów grzania czy solarów na dachu hali sportowej.

Jerzy Mielniczuk

do “CBA opuszcza Rudnik. Burmistrz ma kłopoty”

  1. noel

    Co ukradł?
    Jak mozna pisac takie oszczerstwa o człowieku ,ktory tak wiele zrobił dla miasta i wiosek w gminie.
    Podjał odwaznie słuszne decyzje. Co zarobił? Chciałbym aby w kazdej gminie był taki dobry gospodarz.

  2. olek

    Waldek ty złodzieju oczka ci się świecą.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.