Cel uświęca środki

Grzegorz Kosok był jednym z czterech zawodników Asseco Resovii, którzy wyszli w podstawowym składzie reprezentacji Polski na wczorajszy mecz ze Słowacją. Fot. PAP

MISTRZOSTWA EUROPY. Biało-czerwoni skorzystali z okazji, jaką daje system rozgrywek i mają otwartą drogę do strefy medalowej. W barażu o ćwierćfinał zagramy jutro z Czechami.

- Jesteśmy zadowoleni, że wygraliśmy w Niemcami. W środę gramy z Estonią, a w ćwierćfinale z Rosją – mówił po poniedziałkowym meczu kapitan Bułagarii, Władimir Nikołow, dając jednoznacznie do zrozumienia, jaki będzie wynik drugiego meczu w grupie D. Bułgarski atakujący dodał nawet, że zagra w bukmacherskich zakładach stawiając na zwycięstwo Słowacji. Chwile niepokoju “hazardzista” Nikołow przezywał jedynie do połowy II seta. Wówczas to biało-czerwoni “wyraźnie spuścili” z tonu…

System rozgrywek tegorocznych ME spowodował, że w ostatniej serii spotkań zespoły mogły sobie “wybierać rywala” w dalszej fazie. Najlepszy rozważaniem dla Słowacji, jak i Polski, o którym myślał Nikołow było zwycięstwo tych pierwszych, które zapewniało im 1 miejsce, a polski zespół do II fazy ME awansował z 3. lokaty. Takie rozwiązanie dla obu ekip było wręcz idealne bo oznaczało nie trafienie na głównego faworyta mistrzostw – Rosję w ćwierćfinale.

Zmiennicy posłani do boju

Trener Andrea Anastasi do gry przeciwko Słowakom desygnował praktycznie samych zmienników, którzy ku zaskoczeniu wszystkich dobrze zorientowanych, pokonali Słowację w inauguracyjnym secie. Na boisku tak jak w latach 70 obok siebie znów było czterech resoviaków (Krzysztof Ignaczak, Grzegorz Kosok, Mateusz Mika i Piotr Nowakowski) z tym, że w meczu, którego stawką nie było zwycięstwo. – Jeśli będzie taka okazja, to dlaczego nie mamy z niej skorzystać i ułatwić sobie drogi – mówił jeszcze przed mistrzostwami trener polskiej reprezentacji, Andrea Anastasi. Czy faktycznie tak się stanie, przekonamy się jutro.

Czesi na drodze do ćwierćfinału

W środę w Karlowych Warach biało-czerwoni w barażu o awans do ćwierćfinału zagra z drugim zespołem z grupy B, Czechami, a w przypadku zwycięstwa dzień później z Słowacją. O grze w półfinale marzą też Czesi. – Meczowi z Polską, który ma ogromna stawkę będzie towarzyszyć spore napięcie – mówi rozgrywający reprezentacji Czech, Lukas Tichacek i dodaje. – Na pewno jako gospodarze turnieju liczymy na dobry występ, najlepszy w ostatnich latach, bo przecież po raz ostatni w pierwszej czwórce na ME byliśmy w Ostrawie w 2001r. Zrobimy wszystko, żeby powtórzyć to osiągnięcie sprzed 10 lat, ale nie ma co myśleć za wcześnie o strefie medalowej skoro najpierw musimy się zakwalifikować do ćwierćfinału, a później jeszcze go wygrać. Teraz najważniejszy jest mecz z Polską – kończy rozgrywający Asseco Resovii.

POLSKA    1
SŁOWACJA    3
(25:23, 21:25, 18:25, 23:25)
POLSKA: Mika, Kosok, Jarosz, Ruciak, Nowakowski, Drzyzga oraz Ignaczak (libero)
SŁOWACJA: Składany, Divis, Kmet, Nemec, Sopko, Kohut oraz Ondrusek (libero), Żatko, Bencz, Hupka.
Sędziowali: R. Godoy (Hiszpania), D. Rychlik (Czechy). Widzów: 5200.

Rafał Myśliwiec, Praga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.