Cel: wychować olimpijczyka

Zapaśnicza rodzina Stali Rzeszów liczy już sobie 50 osób, w tym 30 dzieciaków. Widoczni na zdjęciu Jakub Mendrala i Łukasz Grzybowski mają za sobą pierwsze sukcesy.

ZAPASY. Stal Rzeszów chce nawiązać do pięknych tradycji.

O zapaśnikach Stali Rzeszów znów zaczyna być głośno. Wszystko dzięki grupie zapaleńców, którzy mają marzenia, by nawiązać do chlubnych tradycji.

Dyscyplina sportu o starożytnym rodowodzie, ostatnio straciła w Polsce na popularności. Nie ma ligi, sponsorów, brakuje spektakularnych sukcesów i zainteresowania ze strony mediów. Szansą na odbudowanie potęgi jest szkolenie najmłodszych. – Na taką pracę od podstaw postawiliśmy – podkreśla Marek Potępa, członek zarządu sekcji zapaśniczej i wiceprezes Podkarpackiego Okręgowego Związku Zapaśniczego.

Rodzinna atmosfera, darmowe zajęcia

Dwa lata temu w sekcji doszło do zmian, które pozwoliły działać ze zdwojoną mocą. – Ćwiczy u nas prawie 50 osób, w tym około trzydziestu dzieciaków. Przyjmujemy maluchy od ósmego roku życia – informuje Sebastian Maczuga, trener-koordynator. Oprócz niego w Stali pracują Andrzej Siuta i Maciej Frąc, wkrótce dołączy do nich czwarty szkoleniowiec. W sekcji nie ma przypadkowych osób – wszyscy – począwszy od prezesa Krzysztofa Nowaka i wiceprezesa Tadeusza Borowca – wywodzą się ze środowiska zapaśników. – Atmosfera jest kapitalna, jak to wśród kolegów – uśmiecha się Potępa, który zachęca do wstępowania w szeregi zapaśniczej rodziny. – Argumentów, by do nas przyjść i spróbować jest mnóstwo. Mamy młodą, wykształconą kadrę, własną halę i matę do treningów, zajęcia są bezpłatne, zawodnicy dostają osobisty sprzęt, uczestniczą w zawodach, wyjeżdżają na obozy – wylicza.

Zapasy to bezpieczny sport

Sekcja zapaśnicza, szkoląca dzieci i młodzież, musi dysponować odpowiednim budżetem pozwalającym na utrzymanie bazy sportowej, zakup sprzętu, udział w zawodach i zgrupowaniach, a także zapewnienie wysokiego poziomu wyszkolenia. – W porównaniu z innymi dyscyplinami sportu, przeznaczamy na ten cel śmieszne pieniądze. Nie przelewa się nam, ale jakoś dajemy radę. Utrzymujemy się z dotacji z miasta, z tytułu wynajmu hali zawodnikom MMA, mamy sponsorów – wyjaśnia Potępa.

- Wychodzimy do ludzi – organizujemy otwarte pokazy, w domu kultury w Białej uruchomiliśmy swoją filię, istnieją poważne plany uruchomienia kolejnego punktu na Nowym Mieście. Przekonujemy rodziców, że zapasy to bezpieczny sport – dodaje Tadeusz Borowiec.

Prezes Krzysztof Nowak: – Trochę jeździłem po świecie, więc wiem, jak to wygląda na Zachodzie. W Stanach czy we Francji zapasy i dżudo znajdują się w programach nauczania szkół podstawowych i średnich. Dlaczego? Bo w doskonały sposób kształtują koordynację ruchową i wzmacniają każdy mięsień.

Nasi rozmówcy proszą, by podkreślić również aspekt wychowawczy. – Nie tolerujemy chuliganki. Poza tym, nasi wychowankowie muszą sumiennie ćwiczyć, ale też dobrze się uczyć.

Mierzą wysoko

Pierwsze sukcesy już są. W najważniejszych dla grupy młodzików zawodach w stylu wolnym we Włodawie, Jakub Mendrala zdobył złoty medal w kategorii do 59 kg, otrzymując dodatkowo tytuł najlepszego zawodnika turnieju. Inny reprezentant Stali, Łukasz Grzybowski (53 kg), zajął trzecie miejsce, o podium otarł się Konrad Tront, rok młodszy od swoich przeciwników.

- Idziemy w dobrym kierunku. Jakie mamy cele? Wychować olimpijczyka! Klub z takimi tradycjami musi mierzyć wysoko – odpowiada prezes Nowak.

Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.