Celnicy mówią: Nie jest dobrze

PRZEMYŚL, PODKARPACIE. Nasza publikacja o celniku, który wcześniej woził „ruskie fajki” wywołała burzę.

„Jestem celnikiem z wieloletnim stażem w Przemyślu i pragnę podziękować za artykuł, który chociaż pobieżnie, ale zasygnalizował chorobę, która niszczy Izbę Celną w Przemyślu tj. korupcję” – fragment listu skierowanego do naszej redakcji.

Po publikacji na naszych łamach w miniony piątek (29 października) materiału pt. „Jak celnik z Przemyśla został celnikiem” otrzymaliśmy wiele nowych informacji i …podziękowań od celników. Jeden z nich, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Celnicy.pl z przemyskiej Izbie Celnej, Artur Kaczor, wskazał na nieprawdziwe jego zdaniem informacje przekazane nam przez Izbę Celną w Przemyślu.

Przypomnijmy: nasz informator (dane znane redakcji) przekazał nam wiadomość, że pełniący kierowniczą funkcję na jednym, z przejść granicznych celnik przed przyjęciem go do pracy w Izbie, był karany za przewożenie trefnych, ukraińskich papierosów. Informacja okazała się prawdziwa, a dyrekcja Izby Celnej w Przemyślu zawiesiła funkcjonariusza w obowiązkach służbowych i wszczęła postępowanie wyjaśniające. Poinformowano nas też, że dane dotyczące „grzeszków” celnika sprzed podjęcia służby znalazły się w systemie celniczym Zefir dopiero w sierpniu tego roku.

Związkowiec Celników.pl: „Izba to prywatny folwark”

Tymczasem Artur Kaczor, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Celnicy.pl temu zaprzecza – Pani rzecznik nie traktuje Was dziennikarzy poważnie, nie pierwszy raz jej komentarze mijają się z prawdą. Osobiście widziałem wpis w Zefirze w lutym tego roku, a plotki o tym wpisie słyszałem w październiku 2009,pamiętam bo były bardzo szeroko i głośno komentowane – podkreśla związkowiec. Dodaje przy tym, że informacje zawarte w opublikowanym na naszych łamach materiale wcale go nie zaskoczyły. – Kiedy w 2006 roku ten pan został przyjęty do służby przemyskie środowisko celne i przemytnicze zawrzało,. To mała społeczność i wszyscy wszystko o sobie wiedzą. Jest więcej byłych przemytników wśród nas, ale każdy się boi o tym mówić, bo nasi przełożeni potrafią się ,,odwdzięczyć” osobie, która zwraca uwagę na patologie w naszej Izbie – mówi A. Kaczor. Celnik-związkowiec uważa też, że ogólne morale celniczej braci pozostawia wiele do życzenia.. – Kadra w większości jest powoływana z klucza polityczno-kolesiowskiego – stwierdza ostro celnik. – Izba przypomina prywatny folwark, komentarze o tych nadużyciach są ciche i w wąskim gronie – dodaje

- Każdy wie, że tu, w przemyskiej IC liczy się „garb” czyli znajomości. Gdy się je ma, wtedy się awansuje i dostaje nagrody – mówi bez ogródek Artur Kaczor, wiceprzewodniczący Związków Zawodowych Celnicy.pl z IC w Przemyślu.

- Wśród celników nie brak takich, którzy uważają, że ich szeregi zasilili przemytnicy i osoby związane z przemyconymi towarami. Przynajmniej jedną taką osobę udało się nam „namierzyć”

Komentarz:

Małgorzata Eisenberger, rzecznik prasowy przemyskiej IC:

- Na konkretnie zadane pytanie dziennikarza SN udzielona została konkretna odpowiedź, w całości polegająca na faktach. Wszelkie informacje przekazywane do publicznej wiadomości są weryfikowalne, stąd też oczywistym jest, że są po prostu prawdziwe. Najdobitniej świadczy o tym ubiegłotygodniowy artykuł, w którym przekazana przeze mnie informacja, mimo, że trudna z punktu widzenia instytucji, podana została z jednoczesnym powiadomieniem o konsekwencjach wobec pracownika. O ile łatwo było odnieść się do pierwszej części wypowiedzi pana Kaczora, o tyle druga zawiera wyłącznie ogólniki, niepoparte żadnym konkretnym przykładem, a to niestety uniemożliwia polemikę.

Monika Kamińska

Polemika

Korzystając z prawa do sprostowań i polemik, jakie daje mi ustawa Prawo Prasowe, chciałbym ustosunkować się do artykułu „Jak przemytnik z Przemyśla został celnikiem”, zamieszczonego przez Pana w ostatnim wydaniu Super Nowości (29.10.-01.11.). Sądzę, że dzięki temu zdołam przedstawić rzetelny obraz sytuacji, która miała miejsce, a została we wspomnianym artykule niewłaściwie opisana.

Rozpocznę od samego tytułu, który został nadany tendencyjnie i jednoznacznie nakierowuje świadomość Czytelnika na określony sposób odbioru treści artykułu, a zupełnie mija się z prawdą. Faktycznie, osoba pełniąca obecnie służbę, została ukarana za wykroczenie skarbowe, z tym że paserstwa, a nie przemytu. Jest to o tyle istotne, że rzutuje na cały proces weryfikacyjny, jaki rzeczony funkcjonariusz przeszedł zarówno zaraz po przyjęciu go do służby (początek roku 2006), jak i w trakcie jej pełnienia. Otóż, system naboru, który wówczas funkcjonował, nie posiadał tak sprawnych narzędzi zabezpieczających instytucję, jakimi możemy posłużyć się teraz. Obecnie procedura naboru jest czytelna i same zapisy ustawowe warunkują przyjęcie kandydata do służby między innymi od przeprowadzenia postępowania określonego w przepisach o ochronie informacji niejawnych (art.77 pkt.2 ust.5 ustawy z dnia 27 sierpnia 2009 r. o Służbie Celnej). Co więcej, tryb naboru jest teraz ujednolicony i w każdej izbie celnej wygląda tak samo, a sam kandydat wypełnia ankietę, w której oświadcza, czy był karany i za co. Dotychczas prowadziliśmy postępowanie sprawdzające wyłącznie z własnej inicjatywy, mając na celu wyeliminowanie kandydatów, którzy naruszyli przepisy prawa.

Ta konkretna sytuacja mogła zaistnieć poprzez nietypowy splot okoliczności. Tak weryfikacja wewnętrzna, jak i zewnętrzna, prowadzona przez uprawnione do tego służby, była bezskuteczna, ponieważ skazujący wyrok zaoczny wydany został po złożeniu wniosku o dobrowolne poddanie się odpowiedzialności, a to z kolei skutkuje nie umieszczaniem nazwiska osoby w rejestrze karnym. Powołany natomiast system Zefir ma charakter wewnętrznej, informatycznej bazy i jest systemem wspomagającym, zawierającym dane między innymi dłużników. Ponieważ funkcjonariusz, o którym mowa, nie został zatrzymany przez Służbę Celną, jego nazwisko nie było uwidocznione w Zefirze. Trafiło tam dopiero w momencie przekazania towaru do likwidacji (tj.20.08.2010r.). Wszystko to sprawiło, że instytucja nie posiadała wiedzy na temat ukarania funkcjonariusza zanim rozpoczął on pracę w Izbie Celnej w Przemyślu; po uzyskaniu takiej informacji podjąłem natychmiastowe czynności, polegające na zdjęciu go ze sprawowanej funkcji oraz wszyciu postępowania wyjaśniającego.

Zaznaczam jednocześnie, że moim jedynym celem jest oparcie wiedzy Czytelników na temat kierowanej przeze mnie instytucji na faktach. Jest rzeczą oczywistą, że urząd tworzą ludzie i niestety to właśnie człowiekowi zabrakło zwykłej uczciwości, co jako dyrektor traktuję jako ważną lekcję.

Małgorzata Eisenberger, rzecznik Izby Celnej w Przemyślu prasowy Bieszczadzkiego

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.