Chciał zabić całą rodzinę?

Rodzina oskarżonego uważa, że mężczyzna postanowił odebrać im życie w ramach zemsty za składane 10 lat temu przeciwko niemu zeznania. Za usiłowanie zabójstwa oskarżonemu grozi kara od 8 do 15 lat więzienia, 25 lat więzienia lub dożywocie. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Bartłomiej Z. podczas odbywania kary 10 lat więzienia za zabójstwo ojca planował także zabić resztę swojej rodziny?

Przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu trwa proces 31-letniego Bartłomieja Z. z Padwi Narodowej. Prokuratura zarzuca mężczyźnie usiłowanie zabójstwa młodszego brata. We wtorek (14.05) wstrząsające zeznania złożyła siostra oskarżonego i pokrzywdzonego.

Bartłomiej Z. w grudniu ubiegłego roku wyszedł na wolność po odbyciu kary 10 lat pozbawienia wolności za zabójstwo ojca. 21-letni wówczas mężczyzna pobił się ojcem, pogryzł go, udusił, a na koniec martwego porzucił w przydrożnym rowie. Zwłoki zamordowanego znalazł kilka godzin później przypadkowy przechodzień.

Rodzina Bartłomieja Z. przyjęła go jednak tak dobrze, jak umiała. Matka i rodzeństwo spędzili z nim Boże Narodzenie. Rozmawiali o przyszłości. Jeszcze przez pierwsze dni po powrocie mężczyzny do domu mieli nadzieję, że spróbuje on na nowo ułożyć sobie życie. Chcieli mu pomóc.

Mówił, że ma plan
Dotychczas sąd przesłuchał troje rodzeństwa Bartłomieja Z., w tym brata Adama, którego zaledwie 21 dni po opuszczeniu przez ojcobójcę zakładu karnego zaatakował nożem…
We wtorek Sąd Okręgowy przesłuchał siostrę mężczyzny.

- Widzieliśmy się kilka dni po jego powrocie. Pytałam go, jakie ma plany, co zamierza robić, czy można mu jakoś pomóc – mówiła wezwana na rozprawę w charakterze świadka kobieta. – On się jednak tylko śmiał. Mówił, że ma plan, swój projekt, do którego musi się przygotować. Pytałam go, co to za plan, czy to będzie legalne? A on odpowiedział, że „z początku nie, ale później tak”. Mówił także, że nie będzie pracować jak parobek, bo do takiej pracy się nie nadaje, nic przecież nie umie. Tajemnicze to wszystko było.

Potrzebował noża i trutki na szczury
Siostra oskarżonego przyznała, że mężczyzna w ciągu zaledwie trzech tygodni od powrotu z więzienia zdążył wywołać poważną rodzinną scysję, jego zachowanie było także na tyle niepokojące, że wszyscy mieli przeczucie, że „coś się stanie”.

- Baliśmy się, że coś zrobi. Jak nie nam, to komuś obcemu. Mówił o tym planie, projekcie. Potrzebował „narzędzi”. Chciał kupić nóż myśliwski. Potrzebował także trutki na szczury. Szukaliśmy w tej sprawie pomocy – mówiła kobieta.

Pokrzywdzony, który został zaatakowany nożem, także miał takie odczucia, kontaktował się nawet z prawnikiem. Dowiedział się jednak, że „dopóki nic się nie stanie, nie można nic zrobić”.

Chciał zabić
9 stycznia Bartłomiej Z. zaatakował brata Adama nożem kuchennym. Bez powodu i ostrzeżenia, gdy ten leżał na łóżku w ich wspólnym pokoju. Najpierw zadał mu kilka ciosów pięścią w głowę, a potem kilkakrotnie dźgnął nożem. Po szarpaninie, pokrzywdzonemu udało się wyrwać bratu i wezwać pomoc.

- Gdy Bartłomiej został aresztowany po tym napadzie, znaleźliśmy jego papiery z sądu z poprzedniej sprawy. Wśród osób, które wówczas zeznawały, miał zaznaczonych wszystkich członków rodziny. Myślę, że jego plan polegał na tym, aby nas unicestwić. To miała być zemsta za złożone wówczas przeciwko niemu zeznania – przyznała starsza siostra mężczyzny. – Uważam, że atakując brata chciał go zabić i z nami chciał zrobić to samo.

Kobieta zapytana jeszcze o zachowanie brata sprzed zabójstwa ojca, przyznała, że problemy z Bartłomiejem zaczęły się, gdy poszedł do szkoły średniej. Kradł, wdawał się w bójki, już wtedy drugiego ze swoich braci zaatakował młotkiem, zdarzyło mu się także wyrąbać futryny w rodzinnym domu. Teraz nie groził nikomu, ale wszyscy się go bali.

Małgorzata Rokoszewska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.