Chciałbym na stałe zagościć w składzie

Fot. Wit Hadło
Fot. Wit Hadło

ENEA EKSTRALIGA. Artur Cyło o niedosycie po ligowym debiucie, atmosferze z drużynie PGE Marmy i występie w Częstochowie.

W meczu z Lechmą Startem Gniezno w barwach PGE Marmy Rzeszów zadebiutował 18-letni junior, Artur Cyło, który pierwszy start w pojedynku ligowym zakończył zdobyciem jednego punktu. – Jestem zadowolony, chociaż mogło być lepiej. Chciałbym na stałe zagościć w składzie – mówi ARTUR CYŁO.

– Zdobyłeś jeden punkt, ale przy odrobinie szczęście dorobek ten mógł być wyższy…
– W pierwszym biegu jechałem trzeci, ale postawiło mnie na jednym łuku i dałem się wyprzedzić. W kolejnym starcie popełniłem błąd i upadłem. W trzecim biegu było już wszystko tak, jak chciałem i udało mi się przywieźć pierwszy punkt w lidze.

– Był jakiś stres przed ligowym debiutem?
– Przed pierwszym biegiem czułem się trochę niepewnie. Wiadomo, dużo ludzi na trybunach, zupełnie inna atmosfera, niż na zawodach młodzieżowych. Ale trema minęła w momencie, gdy taśma poszła w górę. Fajnie, że mogłem wreszcie pojechać w lidze.

– Jak przyjęli cię koledzy z drużyny?
– Bardzo dobrze. Wszyscy dawali mi duże wsparcie. Wiedzieli, że jest to dla mnie pierwszy start w meczu ligowym, tak więc każdy starał mi się coś doradzić. Po trzecim moim wyścigu, w którym zdobyłem pierwszy punkt, wszyscy mi gratulowali. Ogólnie w zespole panuje bardzo fajna atmosfera.

– Masz już prawie 18 lat, więc stosunkowo późno zaczynasz przygodę z żużlem…
– Już trzy lata temu jeździłem na żużlu, miałem już nawet zdawać licencję. Niestety, na kilka dni przed egzaminem miałem poważny wypadek. Później była dwuletnie przerwa, problemy robili mi także rodzice, którzy nie chcieli się zgodzić na moją jazdę. Ja wówczas powiedziałem, że jak skończę 18 lat to i tak będę jeździł, więc lepiej, żeby się zgodzili wcześniej. Zacząłem chodzić regularnie na treningi szkółki i w końcu udało się przekonać rodziców, bo gdyby nie ich zgoda, to bym nie mógł jeszcze startować w lidze.

– Licencję posiadasz od niespełna miesiąca, a mimo to na brak jazdy nie możesz narzekać. Oprócz ligi, startujesz bowiem często w zawodach młodzieżowych…
– Jest trochę tej jazdy, ale na pewno wyjdzie mi to na plus. Im więcej jazdy, tym lepiej. Z kondycją nie mam najmniejszych problemów, więc pozostaje mi tylko skupiać się kolejnych zawodach.

– Ze sprzętu, jakim dysponujesz jesteś zadowolony?
– Sprzęt jest dobry. W meczu ze startem jechałem na byłym motocyklu Rafała Okoniewskiego. W tym tygodniu mam obiecany jeszcze jeden motocykl, tak więc będzie większe pole manewru z doborem motocykla.

– Myślisz, że niedzielnym występem przekonałeś do siebie trenera Dariusz Śledzia i dostaniesz szansę pokazania się w kolejnym meczu?
– Trudno mi powiedzieć. O to trzeba zapytać trenera.

– Następny mecz PGE Marmy odbędzie się w Częstochowie, gdzie miałeś okazję jeździć w miniony czwartek podczas zawodów Ligi Juniorów. Jak oceniasz tamten tor i swój występ?
– Nie mogę być zadowolony z tego występu. Tor był fajny, ale nie mogliśmy ustawić motocykla. Największym problemem było to, że błotnik zahaczał mi o linkę gazu i za każdym razem, kiedy wchodziłem w łuk, czułem szarpnięcia całego motocykla. Jednak jestem już mądrzejszy o doświadczenie z tamtego turnieju i jeśli dostanę szansę pojechania w meczu w niedzielę, będę wiedział, jak ustawić sprzęt.

– Czym się zajmujesz, oprócz jazdy na żużlu?
– Chodzę do liceum zaocznego, tak więc mam więcej czasu na żużel. Zostało mi jeszcze trzy lata i przez ten okres będę musiał godzić uprawianie żużla z nauką.

Rozmawiał Marcin Jeżowski

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments