Choinki Ferenca nadal stoją

RZESZÓW. Skandal. Tak ratusz marnuje pieniądze podatników

- Dlaczego na ulicach Rzeszowa jeszcze widać choinki? – denerwują się i dziwią mieszkańcy miasta. – Czy prezydent Ferenc nie wie, że Święta Bożego Narodzenia były pod koniec grudnia, a już niedługo rozpocznie się Wielki Post? Czy to normalne, że ozdoby bożonarodzeniowe wiszą pod koniec lutego? Dlaczego nasze pieniądze są marnowane w taki sposób?

W ostatnich dniach odebraliśmy sporo sygnałów od mieszkańców Rzeszowa zbulwersowanych tym, że na ulicach miasta wciąż można zobaczyć świąteczne iluminacje, a wśród nich choinki.

- Władze chyba zapomniały, że okres Świąt Bożego Narodzenia kończy się 2 lutego! – zauważa pani Justyna. – Po pierwsze jest to dosyć niegustowne, kiedy wieczorem rozbłyskują co prawda eleganckie, ale już nie na czasie światełka. Fakt, że jest jeszcze zima, ale przygotowujemy się już do wiosny, a nastrój Świąt sztucznie przedłużany nie ma żadnego celu! Po drugie podejrzewam, że jest to dosyć kosztowna inwestycja, a pieniądze można by przeznaczyć np. na odśnieżanie dróg! Myślę, że kierowcy byliby z tego powodu bardziej szczęśliwi. Ciekawe, czy radni mają jeszcze w swoich domach choinki i zapalają je co wieczór? Tak, jak zapalają choinkę przy Ratuszu!? – pyta retorycznie mieszkanka Rzeszowa.

Na światełka pójdzie ponad 724 tysiące zł!

Przypomnijmy, że za bardzo długo świecącą, trzymiesięczną iluminację miasta (od końca listopada do końca lutego) prezydent Tadeusz Ferenc zapłaci z naszych podatków aż 724 tysiące 680 złotych! Przetarg na wypożyczenie dekoracji wygrała firma ODEON z Gliwic. Ta sama, która dostarczała ozdoby w poprzednich latach. Tymczasem wydatki ratusza na wypożyczanie bożonarodzeniowych iluminacji rosną z roku na rok. W 2007 r. było to jeszcze ok. 150 tys. złotych, w 2008 r. już przeszło 367 tys. zł., a w 2009 r. aż 573 tys. złotych. Teraz Ferenc zapłaci za ozdóbki o kolejne 150 tys. zł więcej! Za taką kwotę można zbudować 3 domki jednorodzinne.

Prezydent Ferenc nie szczędzi więc publicznego grosza na nikomu niepotrzebne dekoracje. Tymczasem, jak wielokrotnie informowaliśmy, w budżecie Rzeszowa brakuje pieniędzy na dawno zapowiadane i oczekiwane podstawowe inwestycje na osiedlach.

Oczywiście urzędnicy z ratusza posiadają propagandowe wytłumaczenie absurdalnego ozdabiania miasta w nieskończoność. Według rzecznika prezydenta, Macieja Chłodnickiego, bożonarodzeniowe choinki i światełka… nie są wyłącznie dekoracją świąteczną! – Ozdoby są bardzo ładne, sprawiają, że miasto wygląda jeszcze atrakcyjniej – przekonywał niedawno ferencowski rzecznik z uporem maniaka na łamach jednej z gazet.

Inne miasta wydają mniej

Wydatki Rzeszowa na iluminację świąteczną plasują się wśród najwyższych w kraju. Dla przykładu Warszawa wyda tej zimy na ten cel co prawda więcej, bo 890 tys. zł. Jednak władze stolicy dekoracje kupują na własność, a nie wynajmują. Nie dają więc sporo zarobić prywatnej firmie za ich wypożyczenie, jak praktykuje to prezydent Ferenc. Dodajmy, że w poprzednich latach Warszawa zakupiła już ozdoby za 4 mln zł, a teraz postanowiła dokupić kolejne. Zostawmy jednak bogatą stolicę.

Kilkakrotnie większy od Rzeszowa Poznań wydał na ozdoby świąteczne tylko 200 tys. zł. Trochę większy od stolicy Podkarpacia Toruń przeznaczył na ten cel 163 tys. zł, w tym na same iluminacje 87 tys. zł. To pokazuje, że inne samorządy planują tego rodzaju wydatki znacznie bardziej oszczędnie i z głową.

Prezydent Ferenc, jak widać, woli postępować wyjątkowo rozrzutnie. W dodatku nie liczy się zupełnie z dominującą w Polsce tradycją religijną katolicyzmu. Zapala światełka i choinki już w listopadzie, tak, że świecą się przez cały okres Adwentu. Potem, gdy minie Boże Narodzenie, typowo świąteczne dekoracje widać na ulicach nawet po 2 lutego, kiedy w domach wszystkich normalnych ludzi ostatecznie rozbiera się choinki! Niekiedy, co już zupełnie absurdalne, choinki i ozdoby są eksponowane nawet w Wielkim Poście, jak to już bywało w Rzeszowie w poprzednich latach.

Wydatki na iluminacje świąteczne w wydaniu prezydenta Ferenca to jeden wielki skandal. Dekoracje są absurdalnie drogie, są wieszane za wcześnie i ściągane zdecydowanie za późno. Tymczasem w mieście nie brakuje miejsc, gdzie zwykłej latarni ulicznej trzeba szukać ze świecą. Choinki widoczne więc końcem lutego to jawna kpina chyba na skalę światową. Najwyraźniej Tadeusz Ferenc stracił już kompletnie kontakt z rzeczywistością.

Tegoroczne wydatki miast na ozdoby świąteczne (w tys. złotych)

Kraków – 950
Warszawa – 890
Szczecin – 780
Rzeszów – 724
Poznań – 200
Olsztyn – 200
Zielona Góra – 171
Toruń – 163

Krzysztof Kuchta

do “Choinki Ferenca nadal stoją”

  1. UkrElka

    http://ukrelka.com Kompania “UkrEłka” jest dostawcem choinek sztucznych producenta ukraińskiego marki handlowej “Jałynka” od 3 do 120 metrów, zabawek choinkowych, makówek świetlnych, a także zagrodów dla choinek.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.