Chory kraj i jeszcze “chorsza” służba zdrowia

Słuchając tego co dzieje się w tzw. ochronie zdrowia co rusz dostaję zawrotu głowy, choć niewiele potrafi mnie już zaskoczyć.

Problem 22-latka, który od dwóch miesięcy walczy o swoje być lub nie być i zwraca się z prośbą o pomoc do różnych organów, które odpowiadają bądź co bądź za nasze zdrowie, włos mi się kolejny raz zjeżył na głowie. Otóż resort zdrowia, który dwa lata temu sam wykreślił wszczep pompy z katalogu świadczeń gwarantowanych szuka teraz wyjścia z impasu ratując się jakimś wybiegiem typu “ to nie będzie wszczep tylko wymiana pompy na sprawną”. Tłumaczenia tego jednak nie chce przyjąć do wiadomości NFZ i tak pisma krążą od Warszawy do Rzeszowa i z powrotem, a chłopak czeka z niecierpliwością i duszą na ramieniu. Jeszcze większym absurdem dla mnie jest fakt, że organ stojący na straży publicznych wszak pieniędzy byłby skłonny wyłożyć wielokroć większą kasę na zabieg wykonany za granicą, a kurczowo trzyma rękę w kieszeni, kiedy trzeba zapłacić za zabieg wykonany na miejscu.

PRZECZYTAJ: „Przepychanki urzędników mogą doprowadzić do śmierci pacjenta”

Anna Moraniec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.