Chory ubek wymyka się wymiarowi sprawiedliwości

3. Bronisław Jadownicki, Prezes Zarządu polskiego Stowarzyszeni Diabetyków w Jarosławiu będący poszkodowanym w sprawie nie wierzy, że Łukasz K. kiedykolwiek stanie przed sądem. Fot. Autor

JAROSŁAW. Biegli lekarze orzekli, że Łukasz K. nie może stanąć przed sądem, więc sędzia zawiesił proces byłego szefa jarosławskiego UB.

Po raz kolejny Łukasza K. zabrakło na sali rozpraw, przez co proces oficjalnie znowu nie mógł się rozpocząć. Wszystko wskazuje na to, że nie zmieni się to w najbliższym czasie. Czy oskarżony w końcu usłyszy akt oskarżenia, okaże się najwcześniej we wrześniu. Wtedy to biegli sądowi ponownie zbadają Łukasza K.

Według opinii biegłego sądowego z zakresu kardiologii, stan zdrowia byłego ubeka nie pozwala mu na udział w procesie. Wynika to z racji wieku Łukasza K i stwierdzonych u niego chorób kardiologicznych. Sąd poprosił też o opinię biegłego z zakresu chorób wewnętrznych i gastroenterologii. Z jego opinii wynika, że problemy gastrologiczne oskarżonego nie stanowią przeszkody w uczestnictwie w procesie, a wiążącą w sprawie opinią powinna być opinia kardiologa. Ta według prokuratora z IPN-u jest niepełna, ponieważ brak jej uzasadnienia. Prokurator złożył wniosek o powołanie zespołu biegłych sadowych, którzy mieliby za zadanie sprawdzenie stanu zdrowia byłego ubeka i orzeczenia, czy faktycznie nie może on zjawić się w sądzie.

Ze zdaniem oskarżyciela nie zgodziła się obrona określając opinię kardiologa jako jasną i pełną, argumentując, że  lekarz wskazał choroby na jakie cierpi jego klient. Na potwierdzenie swoich słów wspomniał o zaleceniach zawartych w szpitalnej karcie wypisowej, według których oskarżony przez minimum 3 miesiące powinien unikać sytuacji stresowych, czyli m.in. stawiennictwa na rozprawie. Obrona złożyła więc wniosek o odroczenie procesu.

Sędzia Rafał Puchalski przychylił się do prośby adwokata Łukasza K. zawieszając postępowanie do czasu “ustania przeszkody w postaci choroby uniemożliwiającej w chwili obecnej stawiennictwo oskarżonego”. Jednocześnie zgodził się na powołanie zespołu biegłych, którzy co kwartał będą badać oskarżonego, by orzec czy w dalszym ciągu choroby kardiologiczne uniemożliwiają mu stawienie się na sali rozpraw.

Oskarżyciel posiłkowy oburzony, pokrzywdzeni zawiedzeni
Choć proces byłego szefa jarosławskiego Urzędu Bezpieczeństwa cieszy się coraz mniejszym zainteresowaniem, nadal wzbudza skrajne emocje, zwłaszcza u pokrzywdzonych. Wyraz oburzenia dał na sali rozpraw jeden z oskarżycieli posiłkowych. Sędzia usłyszał od Czesława Ziemiańskiego, że jest to “kpina z wymiaru sprawiedliwości” i że oskarżonego powinno się na sprowadzić do sądu nawet na noszach. O tym, że Łukasz K. próbuje się wymigać przekonany jest też poszkodowany w sprawie Bronisław Jadownicki. – Trudno jest podważać opinie biegłych, lecz uważam, że Łukasz K. próbuje uniknąć sprawiedliwości i puszcza nas wszystkich w maliny – komentuje.

Ewa Faber

do “Chory ubek wymyka się wymiarowi sprawiedliwości”

  1. wiesiek

    Ja chory uzdrawiany przez ZUS nie dostałem adwokata z urzędu sąd uzasadnił poprawnie składanymi przeze mnie wnioskami sądowymi. E-mail napisałem do Min.Spraw. podałem nr. sprawy odmowy jakaś Pani dyr.biura ministra odpowiedziała mi że sądy są nie zawisłe min.nie może interweniować i nie wie gdzie ten sąd się mieści. Rzeszów to dla Pani dyrektor prowincja nie wie gdzie jest sąd pracy i ubezpieczeń społecznych

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.