Chorzy leczeni w szpitalnym… niepokoju

Jeżeli nastawienie związkowców i zarządców szpitala się nie zmieni, wkrótce na elewacji budynku przy ul. Staszica zawiśnie dobrze znany stalowowolanom transparent z napisem "Strajk". Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Jeżeli szpital przetrzyma tę fale roszczeń, to będzie cud. Jednak bardziej realne jest, że zamiast cudu będzie prywatyzacja lecznicy.

Związki zawodowe bojkotują posiedzenia rady społecznej stalowowolskiego szpitala. Na ostatnie jej zebranie, z 9. zaproszonych liderów związkowych, przyszło tylko 4., a w trakcie posiedzenia 2. wyszło. Starosta zapowiada, że teraz będzie rozmawiał bezpośrednio z pracownikami. Pracownicy natomiast, coraz większymi grupami chodzą do sądu po pieniądze z niezrealizowanych wypłat.

Już tylko najwięksi optymiści, ze starostą Robertem Filą na czele, wierzą, że w Powiatowym Szpitalu Specjalistycznym będzie spokój. Jak co roku, od kilku ostatnich lat, ruszyła fala roszczeń o zapłaty za nadgodziny i wypłaty zaległych „trzynastek”. Tegoroczna nałożyła się na początek restrukturyzacji lecznicy, a w jej programie nie ma ani słowa o dodatkowych pieniądzach dla 850-osobowej załogi.

Idą do kasy, a potem do sądu
- To było najważniejsze posiedzenie Rady Społecznej, bo przyjmowane na nim było sprawozdanie finansowe za ubiegły rok i były omawiane inwestycje czekające szpital w tym roku – mówi starosta stalowowolski. – Jestem rozczarowany podejściem związków zawodowych do problematyki szpitala. Chcieliśmy docierać do załogi przez związki, ale skoro związki nie chcą w tym uczestniczyć, będziemy rozmawiać bezpośrednio z pracownikami.

Stalowowolski szpital jest finansowo goły, jak turecki święty. Wiedzą o tym wszyscy, z wyjątkiem pracowników. Tradycyjną kością niezgody są trzynaste pensje, które pracownicy mają zagwarantowane w układzie pracy, a szpital nigdy nie ma pieniędzy na ich wypłacenie. Na „trzynastki” za 2009 r. pożyczył ostatnio w banku ponad 3 mln. zł i żaden bank już mu nic nie pożyczy, bo szpital nie znajdzie dobrego żyranta. Za 2010 r. załoga zrzekła się dodatkowej pensji, ale już domaga się wypłaty „trzynastki” należnej za 2011 rok. Lekarze skrupulatnie liczą nadgodziny i też dają zajęcie sądom pracy. Otatnio do sądu wpłynęło ponad 200 pozwów, od pracowników domagających się odsetek za nieterminowe wypłacenie „trzynastek” w 2008 i 2009 r. Inni, niepomni tego, że zrzekli się dodatkowej pensji za 2010 r., też poszli po nią do sądu.

Rozmowy ostatniej szansy
Zarząd Powiatu podjął decyzję o zwolnieniu dyrektora naczelnego szpitala, choć zwolnienia nie może mu wręczyć, bo naczelny się rozchorował. Szpitalem kieruje jego zastępca od spraw finansowych, ale ma problem, bo związki zawodowe, z lekarzami na czele, domagały się i zdania tego nie zmieniły, odwołania go i likwidacji stanowiska. Starosta chce rozmawiać z pracownikami głównie o zrzeczeniu się przez nich trzynastej pensji, ale przy obecnej presji związków, rozmowy takie od razu skazane są na niepowodzenie. Jeżeli faktycznie zakończą się one fiaskiem, staroście nie pozostanie nic innego, jak rozpocząć procedurę prywatyzacji lecznicy.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.