Ci co zasłużyli na „Gałązki”

Czerwona róża, oficjalny dyplom i brązowa statuetka we właściwych rękach. Od lewej: Anatol Diaczyński, Dionizy Garbacz, Zofia Życzyńska-Bajek i Mariusz Bajek. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Raz do roku w jednej sali zbiera się większość lokalnych twórców kultury, by poznać tych spośród siebie, którzy zdaniem prezydenta najwięcej zrobili dla sztuki.

Bajkowie, Diaczyński i Garbacz są nowymi posiadaczami statuetek „Gałązki Sosny”. To jedne z nielicznych samorządowych nagród dla twórców kultury. Do brązowych statuetek pretendowało aż 17 ludzi i instytucji zaangażowanych w upiększanie życia. Prezydent wskazał czworo, pozostawiając jak zwykle niedosyt.

„Gałązka” nawiązuje do sosen, które porastały i ciągle są obecne na stalowowolskich piaskach. Zaprojektowała ją Alicja Czajkowska-Magdziak i pierwotnie była to Literacka Nagroda Miasta, która teraz przyjęła szerszą formułę. Nadawana jest osobom związanym ze Stalową Wolą. Kandydatów zgłaszać może każdy, a ostateczny głos ma prezydent miasta, który funduje nie tylko statuetkę, ale i pieniężny załącznik. W ostatniej, czternastej edycji był on wart 4 tys. zł.

Nie mają tylu „Gałązek”, ile chcieliby dać
Anatol Diaczyński (62 l.) do Stalowej Woli przyjechał z Kazachstanu i praktycznie cała jego twórczość oparta jest na motywach zesłańczych. W ub. roku napisał „Tętent koni przez wieki”, czym ujął włodarza Stalowej Woli i dostał „Gałązkę” w dziedzinie literatury. Dionizy Garbacz (73 l.) statuetkę „z wkładką” dostał już drugi raz. Tym razem dziennikarz regionalista zasłużył sobie na nagrodę serią filmów dokumentalnych o Stalowej Woli oraz albumem „Stalowa Wola duma COP”, które to prezydent Andrzej Szlęzak uznał za „szczególne osiągnięcia w dziedzinie kultury i sztuki”. Zofia Życzyńska-Bajek i Mariusz Bajek (49 l.) w ub. roku na rysunku i w formie książkowej pokazywali najpiękniejsze drewniane cerkiewki Podkarpacia, co zostało uznane za szczególne wydarzenie kulturalne, godne „Gałązki”.

O ile lista zwycięzców nie jest specjalna niespodzianką, to wykaz tych, co na „Gałązkę” zdaniem prezydenta nie zasłużyli, już tak. Chociażby Grzegorz Rosiński, jeden z najwybitniejszych światowych twórców komiksu, który urodził się w Stalowej Woli. W ub. roku miał w rodzinnym mieście swoją wystawę retrospektywną, na którą ściągały tłumy, a „Gałązki” nie dostał. Albo też stalowowolanka Ewa Strusińska. Pierwsza w historii Anglii kobieta, której powierzona została dyrygentura w najstarszej brytyjskiej orkiestrze Hallé Orchestra z Manchesteru. W ub. roku promowała m.in. w swoim mieście cykl koncertów „Jeszcze Polska Muzyka…” z Orkiestrą Akademii Bethovenowskiej. Koncert był fantastyczny, ale nie aż tak, by na „Gałązkę” zasłużyć. I tak długo by jeszcze wymieniać zasłużonych, a niedocenionych. – Wszyscy na „Gałązki” zasłużyli, ale aż tak wielu ich nie mamy – tonowała nastrój radna Ewa Kosak, szefowa miejskiej komisji kultury.

jam

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.