Ciało lubi wodę i ruch

Wrogiem dla skóry są promienie UV. Zanim więc weźmiemy kąpiel słoneczną, posmarujmy skórę wystawioną na słońce kremem z filtrem.

Radzimy, jak przed latem pozbyć się cellulitu, rozstępów i poprawić jędrność skóry.

Cellulit, miejscowa otyłość, rozstępy i wiotkość skóry to kilka z problemów, które spędzają kobietom sen z powiek przed wyjazdem na letni urlop. Statystyki są bezwzględne: ponad 80 procent Polek jest niezadowolonych ze swojego wyglądu.

Model szczupłej, a nawet bardzo szczupłej kobiety wciąż króluje na wybiegach mody i w mediach. Eksperci prześcigają się w promowaniu ekspresowych diet, a medycyna estetyczna cieszy się coraz większą popularnością, szczególnie przed latem, gdy chętniej odsłaniamy ciało. Kluczem do piękna jest jednak zachowanie zdrowia, naturalność i samoakceptacja.
Jak osiągnąć złoty środek?

Po 25. roku życia nasza skóra zaczyna się w widoczny sposób starzeć. Upływ czasu i wolne rodniki powodują ubytek włókien kolagenowych oraz kwasu hialuronowego odpowiedzialnego za wiązanie w skórze wody. Wrogiem dla skóry są także promienie UV. Można zapomnieć o kąpielach słonecznych, a skórę wystawiona na słońce warto smarować kremem z filtrem.
Negatywnie na wygląd i zdrowie organizmu wpływają też ciągłe wahania wagi. Łakomczuch, który popada ze skrajności w skrajność – od objadania, po drakońskie diety – musi pamiętać, że narażona na ciągłe rozciąganie i obkurczanie skóra wiotczeje, mogą również pojawić się na niej rozstępy. Jeśli dodatkowo prowadzimy mało aktywny tryb życia, narażamy się na powstanie cellulitu. Choć jak pokazują najnowsze badania, ponad 90 procent Polek boryka się z tą nieestetyczną przypadłością skóry.

Woda i ruch
Są dwie zasady, których warto nauczyć się bezwzględnie przestrzegać. Pij dużo wody – twoje ciało składa się z niej w aż 60 procentach, dlatego regularne nawadnianie organizmu pozytywnie wpływa na wygląd skóry i funkcjonowanie organizmu. Druga zasada to ruch. Wystarczy jedynie pół godziny wysiłku fizycznego codziennie, aby widocznie poprawić swoją sylwetkę.
Cellulit jest przypadłością typowo kobiecą. Polega ona na powstawaniu nieregularnych zgrubień oraz guzków w tkance podskórnej. W rezultacie skóra zaczyna przypominać pomarańczową skórkę i wygląda mało estetycznie.

Uciążliwy defekt
- Choroba polega na nieprawidłowym rozmieszczeniu tkanki tłuszczowej, wody i produktów przemiany materii. W ten sposób powstaje obrzęk, zakłócający funkcjonowanie sąsiednich tkanek łącznych w tym cyrkulacji krwi i limfy – wyjaśnia dr n. med. Marcin Bieńkowski, chirurg, specjalista medycyny estetycznej.
- Niestety, proces ten stopniowo się pogłębia. Skóra staje się nierówna i gąbczasta. Pojawia się mnóstwo grudek i zagłębień. Na “pomarańczową skórkę” szczególnie narażone są uda, pośladki i brzuch. Przez wiele lat cellulit był postrzegany jako defekt kosmetyczno-estetyczny. Badania ostatnich lat wykazały jednak, że na obraz niewinnie wyglądającej “skórki pomarańczowej” składa się szereg poważnych zaburzeń. Zaburzenia te dotyczą: równowagi hormonalnej, krążenia żylnego i limfatycznego oraz nieprawidłowości obejmujących tkankę tłuszczową i łączną. Cellulit pojawia się najczęściej w okresie dojrzewania, ciąży, menopauzy oraz w związku ze stosowaniem antykoncepcji hormonalnej. Czynnikiem decydującym o powstaniu cellulitu nie jest nadwaga – cellulit występuje bowiem często u kobiet szczupłych – dodaje specjalista.

Komórki jak baloniki
Komórki tłuszczowe są nam jednak potrzebne – to małe zbiorniki energii, a niedowaga jest równie niebezpieczna jak nadwaga. Jednak niezdrowa dieta i brak ruchu prowadzą do nadwagi. Wynika to m.in. ze specyficznych właściwości komórek tłuszczowych – potrafią się one rozszerzać lub zmniejszać w zależności od swojej zawartości. Ich budowę można porównać do balonika – napełniony powietrzem może się zwiększyć nawet dziesięciokrotnie.
Liczba komórek tłuszczowych nie jest stała – zwiększa się wraz z wiekiem i potrzebami energetycznymi. Warto jednak pamiętać, że podczas zrzucania zbędnych kilogramów na siłowni, czy stosując dietę, nie tracimy komórek tłuszczowych, a tylko zmniejszamy ich zawartość – gdy wracamy do starych zwyczajów, pojawia się efekt jojo. Dlatego dieta i aktywność fizyczna nie powinna być chwilowym kaprysem.

Na ratunek medycyna estetyczna
Mało cierpliwi mogą pomóc naturze przy pomocy specjalistów. Z ratunkiem spieszy medycyna estetyczna. Gabinety oferują coraz więcej metod pomagających wymodelować ciało. Zabieg powinien być jednak zawsze poprzedzony rozmową ze specjalistą i indywidualnym doborem metody.
- Spośród wielu nieinwazyjnych zabiegów, które mieliśmy okazję przetestować, naprawdę przekonały mnie dotychczas dwa. Pierwszym z nich jest  Med Contour Medical, czyli niszczenie i upłynnianie komórek tłuszczowych za pomocą ultradźwiękowej kawitacji. To prawdziwa innowacja w walce z cellulitem, dzięki tej metodzie część komórek tłuszczowych ulega trwałemu zniszczeniu. Drugi zabieg nazywa się Accent XL. Wykorzystując medyczne pole radiowe, stymuluje powstawanie i obkurczanie włókien kolagenu w skórze, zapewniając jej lifting – wyjaśnia dr Ilona Wnuk specjalista medycyny estetycznej i kosmetologii.

Obie metody są bezbolesne, nieinwazyjne i przynoszą szybkie efekty. – Niestety w przypadku leczenia cellulitu nie ma metody gwarantującej jego trwałe usunięcie. Podwyższony poziom estrogenów, zbyt gorące kąpiele, stres i nadmierne spożywanie węglowodanów mogą przyczynić się do nawrotu przypadłości – mówi dr Ilona Wnuk.
PAP, bez

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.