Ciasnota i długie kolejki

MIELEC. Na ciasnotę i długie kolejki narzekają petenci i urzędnicy. Czas coś z tym zrobić.

Wydział Komunikacji, zajmujący się rejestracją pojazdów to z punktu widzenia nas – petentów jeden najważniejszych urzędów. W przypadku Mielca niestety nie idzie to w parze z komfortem. Na panującą w wydziale ciasnotę i męczące kolejki narzekają nie tylko mieszkańcy, ale także sami urzędnicy. Starosta Andrzej Chrabąszcz szukał aż w końcu znalazł rozwiązanie. – Przenosimy wydział na… salę obrad rady – oznajmił.

Wydział Komunikacji, który mieści się w pokojach numer 2,3,4,5 i 6 budynku przy ul. Sękowskiego 2b, jest jednym z najbardziej obciążonych jednostek mieleckiego starostwa.

Problem w tym, że warunki w urzędniczych pomieszczeniach w żaden sposób nie przystają do potrzeb mieszkańców. Efekt? Ogólna ciasnota i kolejki, jak za „dobrych” czasów PRL. Zresztą o uciążliwościach wkurzeni petenci zdążyli już osobiście powiadomić starostę.

Starosta: – komfortu nawet ja nie zmienię

- Robimy, co możemy. Zwiększyliśmy zatrudnienie o kilka etatów, aby usprawnić załatwianie spraw w tym wydziale. Ale niestety, komfortu nie da się poprawić. Warunki są takie, jakie są. I ja ich nie zmienię – bezradnie rozkłada ręce starosta Andrzej Chrabąszcz

Na rozwiązanie problemu włodarz ma jednak kilka pomysłów. Jednym z nich jest przeniesienie wydziału do budynku starostwa przy ul. Wyspiańskiego. Problemem może okazać się jednak tam niewystarczająca liczba miejsc parkingowych

Ostatnią ideą starosty jest przeniesienie wydziału do… sali obrad Rady Powiatu w budynku przy ul. Sękowskiego 2 b. – Taki jest nasz najnowszy pomysł w tym zakresie i wydaje się być on najbardziej logiczny. Wydział w tej sali miałby odpowiednie warunki do obsługi petentów. Z parkingami też nie powinno być problemów – wylicza zalety Chrabąszcz. A co z radnymi? – Obradowaliby w budynku starostwa przy ul. Wyspiańskiego – odpowiada.

Dwa lata temu Wydział Komunikacji stał się miejscem największej afery korupcyjnej w historii mieleckiego starostwa. Były pracownik tej jednostki Adam B. usłyszał w sumie 50 zarzutów, na które złożyło się aż 186 czynów o charakterze korupcyjnym. Urzędnik został złapany na gorącym uczynku przez współpracowników i zwolniony w trybie dyscyplinarnym przez starostę. Dlaczego kradł? Mówi się, że miał długi i problemy natury osobistej.

Paweł Galek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.