Ciemne interesy na granicy w Korczowej

Celnicy piszą do nas o kolejnych nieprawidłowościach na polsko-ukraińskim przejściu granicznym.

Śledztwo dziennikarzy Super Nowości w sprawie matactw w systemie rotacji na poszczególnych stanowiskach pracy funkcjonariuszy . Celnicy piszą do nas o kolejnych nieprawidłowościach na polsko-ukraińskim przejściu granicznym.

Kilka tygodniu temu pisaliśmy na naszych łamach o tym, jak zdaniem niektórych celników, “obchodzi” się obligatoryjny system rotacji na poszczególnych stanowiskach pracy funkcjonariuszy celnych. Po publikacji otrzymujemy sporo sygnałów od celników z Korczowej o kolejnych nieprawidłowościach. – Prosimy o zainteresowanie się sprawą! Może to ukróci ten proceder i zmusi do działania odpowiednie służby – czytamy w jednym z listów, który dotarł do naszej redakcji.

- Tylko dzięki temu, że media zainteresowały się sytuacją na Korczowej jest nadzieja, że coś się tam zmieni – mówi wprost pragnący zachować anonimowość celnik. – “Grupa lubaczowska” naprawdę istnieje – zarzeka się. – To są ludzie przekonani o swej bezkarności – podkreśla nasz informator. Z listu, który celnicy z Korczowej przesłali do naszej redakcji dowiadujemy się o kolejnej “gwieździe” ze wspomnianej grupy.

Ma to być funkcjonariusz, który “od wielu miesięcy potwierdza fikcyjny wywóz nieistniejącego towaru za granicę, co jest równoznaczne z wyłudzaniem podatku VAT”. Piszący do nas podają jego nazwisko, a także nazwisko kierownika zmiany, który jako jedyny nie zgodził się na potwierdzenie fikcyjnej “pomocy” tegoż na stanowisku wywozowym. – Chodzi o to, że ten celnik wcale nie zostaje wytypowany do tej pracy – wyjaśniają nam zainteresowani. – On odprawia fikcyjny towar, a potem idzie do kierownika zmiany i zgłasza, że “pomagał” – tłumaczą. – Zwykle mu się to udawało, aż trafił na takiego (tu pada nazwisko), który nie tylko nie poświadczył tej “pomocy”, ale jeszcze zgłosił sprawę przełożonym – zdradzają. Miało to być pod koniec marca.

Kontrola była i sprawą zajmuje się policja
Jak zawsze zasięgnęliśmy informacji u źródła, czyli w dyrekcji Izby Celnej w Przemyślu. – O prawdopodobieństwie nieprawidłowości w zakresie obsługi ruchu towarowego na kierunku wywozowym w Oddziale Celnym w Korczowej, dyrektor Izby Celnej w Przemyślu powiadomiony został za pośrednictwem naczelnika Urzędu Celnego w Przemyślu po zakończeniu kontroli, prowadzonej w Oddziale Celnym w Korczowej od kwietnia do maja – czytamy w odpowiedzi na nasze pytanie. – Kontrola ta została przeprowadzona z inicjatywy kierownictwa oddziału.

Ze względu na przekazanie sprawy policji można jedynie wyjaśnić, że wykryte nieprawidłowości dotyczyły potwierdzania wywozu towarów poza obszar celny Wspólnoty pod koniec kwietnia, zaś w zakresie nieprawidłowości, które jakoby miały miejsce w marcu Urząd Celny w Przemyślu nie posiada żadnych informacji. W sprawie z kwietnia zabezpieczono dokumenty, a także zostali przesłuchani świadkowie. Co do szczegółów oraz osoby funkcjonariusza, podejrzanego o przyczynienie się do powstania nieprawidłowości, ze względu na trwające postępowanie przygotowawcze, nie można przekazać obecnie informacji – informuje dyrektor przemyskiej IC za pośrednictwem swego Biura Prasowego.

Jest “kryty”, bo ma znajomości?
Celników jakoś nie przekonuje wyjaśnienie dyrekcji. – Wiadomo, że ten funkcjonariusz jest kryty – mówią. – Sam się chwali, że nikt mu nic nie zrobi, bo jego żona pracuje w ważnym urzędzie i ma szerokie znajomości – dodają. Faktem jest jednak, że zgodnie z prawem o tym, że funkcjonariusz sam siebie “typował” do “pomocy” na stanowisko wywozowe i odprawiał najprawdopodobniej nieistniejący towar jego przełożeni mieli obowiązek zawiadomić organa ścigania i tak się stało. – W sprawie, o której mowa policja została powiadomiona w dniu 29 kwietnia – informuje dyrektor Izby Celnej w Przemyślu. – Należy ponadto dodać, że w związku z nieprawidłowościami, stwierdzonymi pod koniec kwietnia, rozszerzono zakres kontroli funkcjonalnej na kierunku wywozowym, a dodatkowe postępowanie ujawniło inne nieprawidłowości w postępowaniu jednego z funkcjonariuszy celnych.

W dniu 17 czerwca naczelnik Urzędu Celnego w Przemyślu polecił wszcząć przeciwko jednemu z funkcjonariuszy postępowanie dyscyplinarne. Na tym etapie nie można mówić o winie funkcjonariusza oraz o przewidywanych rozstrzygnięciach – czytamy dalej w piśmie od dyrektora Piotra Daniela. Nie wynika z tego  jednak, czy chodzi o tego funkcjonariusza, o którego pytaliśmy, czy o kogoś innego.

- Kontrolę nad kontrolami ma prasa – twierdzą celnicy
Dyrekcja przemyskiej IC zaprzecza, jakoby po naszym artykule, jak twierdzą korczowscy celnicy, kierownikom zmian polecono złożyć raporty z 12 miesięcy. – Kierownicy zmian w Oddziale Celnym w Korczowej nie otrzymali takiego polecenia, należy jednakże podkreślić, iż  każda informacja, dotycząca nieprawidłowości w działaniu Służby Celnej jest weryfikowana. Faktem jest, że od maja w oddziale prowadzona jest kontrola wewnętrzna w zakresie organizacji pracy, między innymi dotycząca wykorzystania elektronicznego systemu losowania stanowisk – dowiadujemy się z pisma od dyrekcji IC, która jednocześnie podkreśla, że “ustalenia w kontrolowanym obszarze nie wykazały nieprawidłowość o czym dodatkowo świadczą postanowienia Prokuratury Rejonowej w Jarosławiu , która dwukrotnie  odmówiła wszczęcia dochodzenia we wspomnianym powyżej zakresie  zarówno we wrześniu zeszłego,  jak i w maju tego roku”.

– To, że kierownicy otrzymali polecania napisania wyjaśnień w związku z rotacjami rok wstecz  wiadomo od samych kierowników – zarzeka się nasz informator.- Fakt, że kierownik oddziału ponad rok nie reagował na obchodzenie rotacji może świadczyć tylko o tym, że albo nie wie, co się tam dzieje, albo sam na tym korzystał – dodaje. – Ciekawe dlaczego zainteresowanie prasy tematem Korczowej i “grupy lubaczowskiej” wzbudza taką panikę i powoduje wzmożone kontrole, skoro ta grupa nie istnieje – mówią sarkastycznie celnicy. – Wygląda na to, że bezpośredni nadzór nad tym, co i kiedy jest kontrolowane na Korczowej ma …gazeta, bo to po waszych publikacjach zaczyna się “ruch w interesie” – mówią ze śmiechem. Jeden ze związków zawodowych celników zwrócił się o pomoc posłanki Krystyny Skowrońskiej, którą poinformował o pogłębiających się problemach korupcyjnych w OC Korczowa powołując się m.in. na naszą publikację.

Monika Kamińska

do “Ciemne interesy na granicy w Korczowej”

  1. lex xxx

    no i co tylko być celnikiem.a bogactwo samo zapuka do dzrzwi ha ha

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.