Ciepłe posadki wyssane z mlekiem ojca i matki

W krajach skandynawskich prawo zabrania kumoterstwa. Tam synowie premiera Donalda Tuska i nowego ministra rolnictwa Stanisława Kalemby nie mogliby kontynuować w sektorze publicznym dobrze zapowiadających się karier.

Czy prawo powinno blokować karierę zdolnym i pracowitym osobom spokrewnionym z wpływowymi politykami?

Premier Tusk palnął, że po mianowaniu Kalemby jego syn będzie gotowy zrezygnować z pracy. Na to podniosły się głosy, że w takim razie potomek premiera także powinien zwolnić się ze stanowiska na gdańskim lotnisku, które jest wszak spółką z udziałami Skarbu Państwa. Może w Polsce wreszcie nadszedł czas, aby zmienić system doboru ludzi do zarządów spółek Skarbu Państwa i rad nadzorczych. Może kwestie te powinny raz a dobrze zostać uregulowane prawnie.

Syn nowo mianowanego ministra rolnictwa pracuje jako kierownik sekcji technicznej Agencji Rynku Rolnego w Poznaniu. Zapytany, czy po powołaniu tatki zgodnie z tym, co mówił premier, zwolni się z intratnej roboty, odpowiedział: – Nie mogę odpowiadać za słowa wypowiedziane przez premiera. Podejmowałem pracę 10 lat temu jako referent, zajmowałem się wówczas głównie roznoszeniem poczty. Przez ten czas moja kariera ewoluowała, ale tylko ja sobie na to zasłużyłem – podkreśla Daniel Kalemba.

Trudno nie przyznać mu racji. 10 lat temu pewnie żadnej jaskółce nie śniło się jeszcze, że Stanisław Kalemba zostanie ministrem.

Tusk nigdzie się nie wybiera
Również 30-letni Michał Tusk nie widzi powodu, by odchodzić z pracy. – Mamy jedno nazwisko, ale prowadzimy osobne życia. Ojciec żadnej pracy mi nie załatwiał. A parę rzeczy już w życiu robiłem – tłumaczy Michał Tusk.

Jak dodał, zanim zacznie się wyrzucać ludzi z pracy za nazwisko, należałoby się zastanowić, czy nie odbędzie się to ze stratą dla danej instytucji. Niby racja, ale według raportu NIK z 2010 roku nepotyzm i kumoterstwo są często spotykane w polskim sektorze publicznym. Może czas więc nadszedł czas aby to zmienić? Czy polski rząd postara się o to, by powstały odpowiednie przepisy regulujące system doboru ludzi do zarządów spółek Skarbu Państwa i rad nadzorczych? Czy jest kraj na jakim powinniśmy się wzorować?

Nepotyzm większy i mniejszy
W reżimach dyktatorskich najwyższe stanowiska w państwie są przekazywane z ojca na syna. Przykład? Korea Północna – tu godność przywódcy państwa i partii po Kim Ir Senie objął jego syn Kim Dzong Il, a następnie… wnuk Kim Dzong Un.

W Chinach kumoterstwo wydaje się wszechpanujące. Ale… jest nadzieja, że coś tu drgnęło. W lutym tego roku zabroniono zatrudniać krewnych w podległych sobie instytucjach aż… do trzeciego pokolenia.

W Stanach Zjednoczonych osoba kierująca urzędem nie ma prawa mianować w nim lub w instytucji mu pośrednio podległej osoby spokrewnionej. No chyba że… nie da się znaleźć innego kandydata o niezbędnych kwalifikacjach, a brak takiegoż zaburzy sprawne funkcjonowanie instytucji. Zapewne, dlatego nowo wybrany gubernator Alaski, Frank Murkowski, w 2002 roku na opuszczony przez siebie fotel senatora namaścił córkę Lisę Murkowski.

Jak jest w Europie? Francois Mitterrand będąc prezydentem mianował swojego syna doradcą ds. Afryki. Natomiast bratanek Mitterranda, Frederic, został w tym czasie gwiazdą publicznej TV. Po falach dyskusji 1 czerwca 1999 r. Sąd Najwyższy we Francji wydał wyrok, że samo pokrewieństwo nie może być jedyną przyczyną zwolnienia lub wstrzymania kariery zawodowej. Taki wyrok szybko wykorzystał Nicolas Sarkozy. Pod jego naciskiem syn prezydenta, Jean, w wieku 23 lat został zastępcą przewodniczącego rady departamentu, który rozdzielał cenne tereny pod inwestycje w sąsiedztwie Paryża. Sarkozy’emu nie zarzucono złamania prawa, ale prawdopodobnie był to kamień, jaki doprowadził do jego porażki wyborczej.

W królestwie Wielkiej Brytanii kwestie kumoterstwa nie są regulowane prawnie. Aż 34 proc. spośród 3 tys. przepytanych (w sierpniu 2011 r.) przyznało, że spokrewniona z nimi osoby pomogły, by ich kariera nabrała tempa lub wręcz zapewniły im stanowisko.

Czy wprowadzenie rygorystycznych uchwał przeciw nepotyzmowi nie działałoby na szkodę państwa, blokując karierę zdolnym i pracowitym osobom tylko dlatego, że są spokrewnione z wpływowymi politykami?

Skandynawie umieją walczyć z kumoterstwem
Walka z “kolesiostwem” jest uregulowana prawnie w krajach skandynawskich. Według rankingu Transparency International Finlandia i Dania zajmują pierwsze miejsce w walce z korupcją i nepotyzmem. W Finlandii m.in. podaje się do publicznej wiadomości stopień pokrewieństwa z osobami zatrudnionymi na innych stanowiskach w instytucjach publicznych (łącznie z pracą współmałżonka). Podobnie jest w Szwecji i Danii. Tam synowie Tuska i Kalemby pewnie nie mogliby kontynuować dobrze zapowiadających się karier.

- Myślę, że jednym ze źródłem nepotyzmu w Polsce jest pewien spadek z czasów PRL-u, którym jest kult władzy i wpływów sekretarza partii – zauważa Jerzy Cypryś, szef klubu PiS w rzeszowskiej Radzie Miasta. – Wiele osób z dzisiejszych środowisk politycznych zdobywało swoje doświadczenie w PZPR i dzisiaj chce być jak ten sekretarz, co dzieli i rządzi, upomina i nagradza, mianuje i degraduje. A czas rozdawnictwa dla „swoich” stanowisk, talonów, mieszkań się skończył (chyba). Prawo powinno być w tej kwestii przejrzyste i czytelne. Z drugiej strony społeczeństwo powinno być na tyle mądre i odpowiedzialne by widzieć, kto działa w polityce tylko po to, by “ustawić siebie i swoich najbliższych”.

Ciekawe, tylko czy Polska potrafiłyby stworzyć na tyle jasne reguły, by te nie stwarzały kolejnych okazji do nadużyć.

Beata Sander

do “Ciepłe posadki wyssane z mlekiem ojca i matki”

  1. Szczepan Brzęczyszczykiewicz

    Nepotyzm w Polsce?
    Solidarnościowej?
    Przecież to niemożliwe!
    Etos, Portos i Dartanian.

  2. ll

    Jeżeli ma maturę to OK

  3. mieszkaniec

    ale mi nowina tak było za każdej partii rządzącej i pewnie długo niestety będzie… :(

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.