Citroen DS3 – bogini naszych czasów

W Paryżu na salonie motoryzacyjnym Citroen zaprezentował model DS4, a od dłuższego czasu w salonach dostępny jest model DS3 bazujący na Citroenie C3. Jakie są i co mają do zaoferowania Citroeny z dopiskiem DS? Sprawdziliśmy to na podstawie wspomnianego DS3.

Współczesne modele DS nawiązują do słynnego modelu, który debiutując w roku 1955 zdobył dla Citroena rzesze klientów. Ze względu na nowatorskie rozwiązania technologiczne, ale również niebanalną stylistykę pierwszy, historyczny DS nazwany był boginią (jest to możliwe, bo samochód w języku francuskim ma formę żeńską). Odbierając samochód od dealera zastanawiałem się czy dzisiejsze DS.-y są godne takiego dziedzictwa?

Już pierwszy kontakt z samochodem rozwiewa wątpliwości – Citroen DS3 ma w sobie niepowtarzalny urok. Spore wrażenie robi przede wszystkim przód auta: klosze lamp, olbrzymi grill w który wkomponowany jest szewron, logo Citroena oraz diody LED przy przednich reflektor – to wszystko nadaje mu agresywny, sportowy charakter. Obserwując ciekawie rozwiązane słupki boczne (pomiędzy bocznymi szybami), jakby zawieszone w powietrzu, opływową sylwetkę auta oraz różne kolory dachu i całego nadwozia nie da się nie dojść do wniosku, że to samochód dla lubiących się wyróżnić. I rzeczywiście samochód zwraca na siebie uwagę.

W Citroenie siedzi się bardzo nisko co jest kolejnym nawiązaniem do sportowego charakteru. Co więcej, spłaszczona od dołu kierownica i metalowe nakładki na pedałach również obiecywały sporo dynamiki. Zafascynował mnie kokpit. Czarny lakier i wysoki połysk nadają wnętrzu elegancję i poczucie prestiżu. Odpalam silnik i zegary świecą się na pomarańczowo. Zestawienie pomarańczowego z czarnym jeszcze dodatkowo podkreśla oryginalność samochodu. Silnik wydaje przyjemne dźwięki więc bez zwłoki startuję. Benzynowy motor o pojemności 1,6 i mocy 120 KM bardzo żwawo reaguje już na pierwszym biegu i to przy najniższych obrotach, dzięki czemu szybko uciekam spod świateł do przodu. Wrażenie jest niesamowite, dlatego tym razem wyjątkowo mój test rozpoczynam od jazdy poza miastem.

Citroen DS3 natychmiast reaguje na każdy ruch prawej nogi, dzięki czemu jazda nim nie jest udręką. Do tego sprawnie działająca skrzynia biegów natychmiast przenosi napęd na koła stąd rozpędzanie się jest dziecinną łatwością. Właściwie mam wrażenie, że rozpędzanie się Citroenem DS3 jest jego podstawową funkcją. Dosyć nisko zawieszone auto bardzo pewnie trzyma się drogi, zatem krótkie, ciasne zakręty nie są wyzwaniem. No ale rozpędzając auto czasem trzeba zwolnić, a nawet przyhamować. I pojawia się pewien problem, bo hamulce działają zbyt dobrze. Jak to zbyt dobrze? Hamulce w tym samochodzie tną jak brzytwa, nie pozostawiają żadnych złudzeń, dlatego jeśli ktoś przesiada się z auta o hamulcach pozostawiających dystans, to będzie musiał się przyzwyczaić i operować hamulcem z wyczuciem. Wracam do miasta. Samochód radzi sobie świetnie, bo jego gabaryty nie są ograniczeniem, a wspomaganie kierownicy pozwala manewrować w korkach, na parkingu czy w ciasnych uliczkach.

Na koniec cena, nie jest niska (choćby porównując cenę DS.-a do cywilnej C3). Otóż nie jest to problem, bo DS to auto dla indywidualistów, a w takim przypadku cena nie jest najważniejsza.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.