Co dalej z elektrownią wodną na Wisłoku

Tak wygląda teraz teren rozgrzebanej i opustoszałej budowy małej elektrowni wodnej na Wisłoku. Według tablicy informacyjnej miała być gotowa w maju 2010 r.

RZESZÓW. Inwestycja powinna być już dawno gotowa, a na razie plac budowy przy rzeszowskiej zaporze tylko straszy

- Co się dzieje z budową elektrowni wodnej obok zapory? – niepokoi się pani Maria z Rzeszowa. – Od wielu miesięcy na rozgrzebanym placu budowy panuje bezruch. Taki bałagan przy głównej drodze to wstyd dla wojewódzkiego miasta.

Przypomnijmy, że kamień węgielny pod budowę małej elektrowni wodnej na prawym brzegu Wisłoka wmurowano z wielką pompą w czerwcu 2009 r. Prace rozpoczęły się kilka miesięcy później. Według ówczesnych zapowiedzi prąd z siłowni miał popłynąć już wiosną 2010 r. Niestety, właśnie na wiosnę prace stanęły. Potem plac budowy zalewały wody Wisłoka w czasie kolejnych powodzi.

Przedstawiciele inwestora, spółki ESI, zapewniali, że elektrownia będzie gotowa do końca 2010 r. Wyjaśniali, że opóźnienie związane jest z załatwianiem unijnego dofinansowania na budowę przepławki dla ryb, która stanowi część inwestycji.

Miesiące jednak mijały, a prace nie ruszały, chociaż dofinansowanie (6 mln zł) zostało przyznane. – Więcej przestojów nie przewidujemy – wyjaśniał Super Nowościom Ryszard Fabczak, prezes ESI jeszcze w lutym tego roku. – Oczekujemy na przyznane dotacje i zaraz po ich otrzymaniu wznowimy budowę. Przewidujemy, że stanie się to w kwietniu lub maju – zapewniał.

Zmienili siedzibę, budowy nie rozpoczęli

Także ten termin nie został dotrzymany. Zamiast tego, firma ESI zmieniła w czerwcu swą siedzibę z Warszawy na Łomianki. Również w czerwcu jej szef tłumaczył, że czeka na przyznanie kredytu na pozostałe prace. Budowa miała zostać wznowiona najpóźniej końcem lipca. Tymczasem jest druga połowa sierpnia, a na budowie panuje cisza. Lipcowe deszcze znów doprowadziły do zalania konstrukcji powstających nad brzegiem Wisłoka. Wystające metalowe zbrojenia dawno zardzewiały, a teren rozgrzebanej budowy zaczyna porastać trawą.

- Czy tak już zostanie i zamiast elektrowni będziemy mieli straszącą ruinę, zalewaną od czasu do czasu przez brudną wodę? – niepokoi się pani Maria z pobliskiego osiedla Nowe Miasto.

Nadal czekają na pieniądze

Z informacji, do których dotarliśmy wynika, że ESI wciąż boryka się z uzyskaniem pieniędzy na dokończenie inwestycji. Nie wiadomo kiedy prace ruszą ponownie. Bardzo prawdopodobne, że inwestorowi nie uda się już ich wznowić jeszcze w tym roku. Pojawiają się też pogłoski, że prowadzenie budowy przejmie inna firma.

Koszt całej inwestycji jest szacowany na 12 mln zł. Roczna produkcja energii elektrycznej ma sięgać średnio 3000 megawatogodzin. Zgodnie z umową z miastem ESI ma też dofinansować kwotą 750 tys. zł rozpoczętą właśnie budowę przejścia podziemnego obok zapory po drugiej stronie Wisłoka.

Krzysztof Kuchta

do “Co dalej z elektrownią wodną na Wisłoku”

  1. mamnick

    Proste…prawie za 4 miesiące koniec roku i co za tym idzie zima…Byle do przysłowiowej wiosny…

  2. roman

    tak to jest -jak inwestor przystępujący do wykonania kontraktu – nie ma kasy- no to kto go sprawdzał- czy był układ – teraz to wszystko wychodzi – po prostu dziadostwo- tak ze strony ratusza jak i wykonawcy- na tą kasę to on może za przeproszeniem czekać do usranej śmierci a roboty przy elektrowni będą stały i pokazywały nieudolność zamiast tego aby płynąca woda obracała turbiny.

  3. to ja

    stalo i stac bedzie,pomnik nieudacznosci ferenca

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.