Co dalej z kąpieliskiem w Radawie?

Kąpielisko w Radawie w tym roku będzie świecić pustkami. Fot. Paweł Dubiel

RADAWA. Czy w tym roku ruszy kultowe kąpielisko, które każdego roku przyciągało tłumy turystów z całego regionu?

– W tym roku Radawa nie rusza. Nie będzie ani kąpieliska, ani żadnych imprez kulturalnych – zapowiadał jeszcze w lutym wójt gminy Wiązownica. Marian Ryznar tłumaczył, że powodem jest m.in wycofanie się PGE z dzierżawy turbin na jazie, kwestia bezpieczeństwa oraz osobiste zmęczenie. Czy po upływie czasu włodarz zmienił zdanie?

Już przed tygodniami wójt tłumaczył decyzję kilkoma czynnikami. – PGE wycofuje się z dzierżawy turbin na jazie i chce to sprzedać. To wycofanie się spółki energetycznej z umowy z nami jest sygnałem, że coś koło tego się dzieje – mówił. – W tamtym roku była akcja, gdzie pod koniec lipca niezidentyfikowane w sumie osoby kazały nam to zamknąć. Do dzisiaj nie wiem, kto i co. Obawiamy się, że to się może powtórzyć i jeśli przygotujemy kąpielisko, to przyjdzie nakaz jego zamknięcia – wyjaśniał. Powodem miała być też kwestia bezpieczeństwa.

Czy tuż przed wakacjami wójt zmienił plany? – Decyzja pozostaje bez zmian. Nie będzie w tym roku kąpieliska w Radawie – mówi Super Nowościom Marian Ryznar. Pandemia z pewnością nie pomogła. – Tam było potężne skupisko ludzi, naprawdę niepożądane i niebezpieczne byłoby uruchomienie teraz kąpieliska – ocenia.

Wbrew pojawiającym się plotkom nie zamierza go również komukolwiek wydzierżawiać. – To odpada. Miałem różne propozycje i wiem, że byliby inwestorzy, ale to by było dla elity. Nie chcę tam działalności komercyjnej, tylko taką, która pozwoli przeciętnemu Kowalskiemu spędzić tam cały tydzień – przekonuje wójt.

Radawa w innej, lepszej formule

Na decyzję o zamknięciu kąpieliska miał wpłynąć m.in. brak jakiejkolwiek pomocy z powiatu. – Radawa działała tylko dzięki staraniom gminy. Wszyscy chcieli skorzystać, ale tak naprawdę nikt nie interesował się, a ja co chwilę miałem kontrole – twierdzi wójt. Jak mówi, w Radawie spędzał całe weekendy. – Robiłem to kosztem własnego zdrowia, rodziny i czasu. Ja też mam prawo raz na 13 lat mieć wakacje – argumentuje.

Nie czuje się winny. – Oczywiście szkoda mi ludzi, ale też bunt prawie połowy mieszkańców miejscowości, którzy chcieli zwrotu kupionych tam działek nie jest w porządku. Traktują przyjezdnych jako zło konieczne. Oni tam inwestują, każdy płaci przeciętnie 370 zł podatku od nieruchomości. Radawianie nie płacą nic. Ci ludzie mają prawo tam przyjeżdżać, oczekiwać pewnego poziomu obsługi, a mieszkańcy powinni być im wdzięczni, bo czerpią z tego korzyści – nie ma wątpliwości Marian Ryznar. Przypomina też toczących się przeciwko niemu procesach sądowych, a także dwukrotnej prób odwołania go ze stanowiska przez lokalną społeczność. – Uważam, że to czysto polityczna nagonka. Każdy ma pewną odporność. Ciągłe ataki na moją osobę i polityczna walka o Radawę już mnie zmęczyły – mówi.

Nie widzi możliwości, by w tym roku ośrodek mógł działać. A w przyszłym? – Jeżeli nadal będę wójtem, to ruszy i to w lepszej formule, dlatego, że nie mogę ludzi rozczarować – zapewnia. Zamierza powołać jednostkę, która będzie odpowiadać za kąpielisko, zatrudnić ludzi i przekonać radę gminy, że trzeba ponosić koszty, a nie tylko liczyć na zyski. – Chciałbym jednak, żeby docenili to, co mają, a także, ile czasu i siły w to wkładałem. A jestem tylko wójtem gminy, a nie powiatu czy województwa.

Wioletta Kruk

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o