Co ukryto w Raporcie Millera

Szczątki Tu-154M przygotowane do badania przez komisję. Źródło: Załącznik do Raportu KBWL LP

KRAJ. Eksperci Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego zapowiadają ujawnianie istotnych faktów z raportu o katastrofie smoleńskiej. Czy rzeczywiście powiedzą prawdę?

Nie cichnie dyskusja na temat najtragiczniejszej katastrofy w polskim lotnictwie wojskowym. Po 33 miesiącach od tragedii pod Smoleńskiem wciąż nie powiedziano publicznie, co naprawdę wydarzyło się na rosyjskim lotnisku podczas podchodzenia do lądowania rządowego Tu-154M. Dziś nikt nie mówi o faktach. Polityków, fachowców i opinię publiczną pyta się natomiast w co wierzą. W katastrofę czy w zamach? Pora ujawnić więc prawdę, choć nie jest ona wygodna dla rządu, a zwłaszcza dla polskiego wojska.

Po opublikowaniu Raportu Antoniego Macierewicza w mediach wielokrotnie wystąpił dr inż. Maciej Lasek i zapowiedział chęć utworzenia grupy, która ujawni w przystępny sposób i wytłumaczy treść Raportu Komisji Millera. Czy zostanie wreszcie zaprezentowana prawda o smoleńskiej tragedii?

Już samo pojawianie się Macieja Laska w mediach obarczone jest błędem. Ekspert przedstawiany jest bowiem jako zastępca przewodniczącego komisji badającej katastrofę, a to nie jest prawdą. Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego przewodniczył Jerzy Miller, jego zastępcą był płk pil. mgr inż. Mirosław Grochowski, a sekretarzem Agata Kaczyńska. Maciej Lasek był natomiast jednym z 31 członków komisji. W ten sposób do obiegu medialnego trafiają półprawdy i niedopowiedzenia o smoleńskiej katastrofie.

Ukryta prawda
Jednak raport KBWL LP opisuje precyzyjnie i wyjaśnia dlaczego doszło do katastrofy. Te fakty są jednak zręcznie ukryte i zaciemnione drobiazgowym opisem bałaganu organizacyjnego w polskim wojsku, w administracji polskiego rządu, w rosyjskich służbach ruchu lotniczego i osłony meteorologicznej, a także na smoleńskim lotnisku.

To wszystko jest prawdą. Jednak te fakty nie miały bezpośredniego wpływu na tragiczny koniec prezydenckiego lotu. Jednak rzeczywistej przyczyny katastrofy nie znajdzie się w Raporcie ani w rozdziale 2. Analiza, ani w 3. Wnioski końcowe. Nie jest też ona opisana w podrozdziale 3.2 Przyczyny katastrofy.

RAPORT KOŃCOWY TU-154M

ZAŁĄCZNIK DO RAPORTU KOŃCOWEGO

Faktyczną przyczynę tragedii ukryto w rozdziale 1. Informacje faktyczne w podrozdziale 1.8 Pomoce nawigacyjne. Uzupełnienie tych danych schowano w Załączniku nr 2 do Raportu w rozdziale 3. Ocena działania instalacji i systemów samolotu Tu-154M podrozdział 3.1. Układ automatycznego sterowania ABSU w punkcie 4) Analiza funkcjonowania układu sterowania samolotu.

Jednak w natłoku informacji nawet specjalista, jeżeli nie wie, czego szukać, może przeoczyć tych kilka istotnych zdań ze stron 48 i 49 Raportu, a także ze stron 15 i 15 Załącznika nr 2.

Lecieli i lądowali na GPS
W 55. sekundzie po starcie z Warszawy piloci rządowego Tupolewa włączyli automatycznego pilota (system ABSU-154-2 – Załącznik nr 2 str. 15). Od tego momentu samolotem sterował komputer według zaprogramowanego planu lotu, a piloci kontrolowali jedynie wskazania przyrządów i prowadzili korespondencję radiową z kolejnymi kontrolerami lotu. Ręczne sterowanie samolotem dowódca załogi miał przejąć dopiero po zobaczeniu pasa na lotnisku w Smoleńsku.

Jest to standardowa procedura stosowana w lotnictwie komunikacyjnym. Jednak autopiloty samolotów pasażerskich sprowadzają je do lądowania na podstawie sygnałów nadajników ILS umieszczonych po bokach i przed pasem startowym. Lotnisko Smoleńsk Północny takich urządzeń nie miało.

Wyposażone było jedynie w radiolatarnie, które umożliwiają podejście do lądowania przy w miarę dobrych warunkach atmosferycznych (podstawa chmur min. 100 m, widoczność min. 1000 m). Jednak rano 10 kwietnia 2010 r. pogoda w Smoleńsku była fatalna. Chmury wisiały zaledwie 20 m nad pasem startowym, a mgła pod nimi ograniczała widoczność do niespełna 200 m.

Jak w takiej sytuacji wylądować z prezydentem i jego gośćmi na pokładzie? Obaj piloci tupolewa dobrze wiedzieli czym grozi niewykonanie zadania. W sierpniu 2008 r. obaj byli członkami załogi w locie, w którym kpt. Grzegorz Pietruczuk odmówił głowie polskiego państwa lądowania w ogarniętym wojną Tibilisi. Został nazwany lękliwym pilotem i stanął przed prokuratorem.

W locie do Smoleńska prezydencki samolot był wyposażony w system FMS, który dzięki odbiornikom satelitarnym mógł sprowadzić samolot do lądowania na dowolne lotnisko. Ponieważ odbiorniki korzystają z sygnałów nadawanych przez satelity nawigacyjne, lotnisko nie musi mieć żadnych urządzeń naziemnych. Wystarczy wprowadzić do komputera dokładne współrzędne geograficzne początku pasa lądowania i automat doprowadzi samolot dokładnie w ten punkt.

W tupolewie system FMS można było jednak używać tylko do nawigacji na trasie. Instrukcja samolotu jednoznacznie zabraniała korzystania z tego systemu do sterowania autopilotem w czasie lądowania (Raport str. 48: “Z ustaleń Komisji wynika, że końcowe  podejście do lądowania załoga wykonywała przy wykorzystaniu systemu FMS, który za pośrednictwem ABSU sterował samolotem, utrzymując go na przygotowanej przez załogę trasie lotu. Było to niezgodne z załącznikiem do instrukcji użytkowania w locie samolotu Tu-154M, w którym nakazuje się odłączenie autopilota od tego źródła nawigacji w procesie podejścia do lądowania.) Był to pierwszy z krytycznych błędów załogi prezydenckiego samolotu.

Piloci byli jednak przekonani, że GPS doprowadzi samolot na początek pasa lądowania. W chwili, gdy zobaczą pod kołami beton, zdejmą gaz, pociągną wolant i samolot bezpiecznie wyląduje.

Błędne współrzędne
Załoga Tupolewa zaprogramowała system FMS wprowadzając współrzędne początku pasa (a także innych ważnych punktów lotniska) z kart podejścia, które przed lotem otrzymali od Rosjan. Piloci nie wiedzieli jednak (na kartach podejścia nie było tej informacji), że na tych kartach współrzędne podane są w starym rosyjskim systemie kartograficznym SK-42. Tymczasem system nawigacji satelitarnej pracuje w systemie WGS-84. Współrzędne poszczególnych punktów na ziemi w każdym z tych systemów kartograficznych są nieco inne. Raport str. 49: „Przesunięcie liniowe punktów wynikające z błędnego przyjęcia współrzędnych zawartych na karcie podejścia jako współrzędnych według systemu WGS-84, a nie SK-42, wynosi około 116 m w kierunku południowym”.

To był drugi z krytycznych błędów. Samolot był sprowadzany nie na pas, lecz 116 m z jego lewej strony, a punkt do którego satelity kierowały Tu-154M był położony nieco przed początkiem pasa.

Ze spowitej chmurami kabiny piloci nie widzieli ziemi i nie mieli pojęcia o dramatycznej pomyłce. W powadze sytuacji zorientowali się dopiero w chwili, gdy tupolew zahaczył skrzydłami o pierwsze kępy cienkich drzew. Dali pełny gaz i pociągnęli wolant próbując poderwać samolot. Wtedy końcówka lewego skrzydła uderzyła w grubą brzozę i oderwała się. Samolot zaczął się obracać skróconym skrzydłem w dół. Trzymający stery pilot wychylił wolant w przeciwną stronę. Dopiero w tym momencie nastąpiło całkowite wyłączenie autopilota.

Wysiłki dowódcy prezydenckiego samolotu nie mogły już zapobiec katastrofie. Tupolew z oderwaną częścią skrzydła nie był w stanie utrzymać się w powietrzu. Dwie sekundy później samolot uderzył w ziemię.

Tomasz Kowalczyk

do “Co ukryto w Raporcie Millera”

  1. iza

    Jest to największa katastrofa elit politycznych i wojskowych w historii Polski. Należy rzetelnie ją wyjaśnić za każdą cenę. Im szybciej tym lepiej.
    Wybuchowy Joe – Tobie bardziej o bułkę z masłem chodzi niż o prawdę?
    Tak mówisz bo katastrofa nie dotyczy nikogo z twojej rodziny. Ale gdyby ci choć jedna sztacheta w płocie ubyła to rozwalisz całą wieś – bo sztacheta była twoja.

  2. czes

    Po upadku samolotu z tak niskiej wysokości powinien ktoś przeżyć chociaż godzinę lub chociaż ruszać ręką a my nic nie wiemy, tylko nic się nie stało i dalej pkluć na Kaczyńskich, wstyd i hańba.

  3. kolarz

    A wy dalej o tej brzozie?! Przecież nawet dziecko wie, że skrzydło pękło by prędzej z wrażenia niż od uderzenia w brzozę! Jak to możliwe, że sloty natarcia w miejscu sugerowanego kontaktktu są nietnięte, a skrzydło urwane jest dopiro za nimi…. itd itp., to tylko radzieccy mędrcy wiedzą. PO co publikować i przypominać ten stek kłamstw, jakim jest ten pseudoraport, pseudoekspertów i pseudoPOlitykierów?!

  4. nomen nescio

    Na szczęście nie ma już w Polsce zbyt wielu idiotów, którzy jeszcze wierzą w te MAK/Millerowskie bzdury, a ci co wierzą, powinni niezwłocznie udać się do lekarza. Sposób prowadzenia tego śledztwa, a właściwie zacierania śladów, przetrzymywanie przez Putina kluczowych dowodów (wrak, oryginalne zapisy black box, dokumentacja sekcji zwłok, broń BOR, kamizelki BOR itd.itp.) mycie i niszczenie wraku (coś co jeszcze w historii się nie zdarzyło), stan i sposób rozrzucenia szczątków samolotu, niezgodność co do TAWS-38, wszystko to świadczy o zamachu. Dlaczego ci z KBWL nie chcą się spotkać z zespołem polskich i amerykańskich naukowców, dlaczego wszystko co nie zgadza się z tym tzw. raportem, jest wyszydzane lub ignorowane, dlaczego Sikorski po 15 minutach wiedział, że wszyscy nie żyją choć na miejscu nie wiedziano nawet ile było osób, gdzie leżą o ich identyfikacji nie wspominając ? Takich pytań jest tysiące, ale Miller ze swoją kamandą wiedzą jedno – zamachu nie było. Niestety (dla nich), ludzie zaczynają wykorzystywać płat czołowy mózgu i coś im zaczyna porządni śmierdzieć …

  5. milena

    Zeznania MUśia KAZALI ZEJŚĆ DO 50M, ZRESZTĄ JEST to do sprawdzenia nagrane jest na naszych czarnych skrzynkach.. POpełnił samobójstwo… Adam.A specjalista od tupełow miał podzielić się opinią na temat co jego ekipa znalazl postrzelił się sam.. Ile osób musi zginąć świadków, ekspertów co/

  6. czes

    I co wszyscy zgnęli od razu, czy ktoś może jeszcze ruszał ręką, czy ich w ogóle ratowano, dlaczego nic nie wiemy.

  7. ROMAN

    historia świata pokazuje ,że nikt subiektywnej prawdy nie wyjawia – zawsze jest kilka prawd jak mówił baca- to samo było z mordem Katyńskim – z katastrofą w Giblartarze i to samo mamy dzisiaj – po prostu temat którym przykrywa się całe obecne bagno i błoto – tak cały czas mami się masy na całym świecie [ chodzi o wszystkie dziedziny życia] –
    ci co pociągają za sznurki mówią zawsze ” półgębkiem’ – temat okraszając całą masą zbędnych frazesów – koloryzując- przeinaczając- pletąc bzdety i popularne banialuki – a potem wychodzi ” jeż sklonowany ze słoniem” – a masy którym zrobiono wodę z mózgu biją brawo mówiąc o to jest prawda a kolejni dołożą swoje i mamy – mantrę
    - a prawda jest czysta/ prosta/jasna- tylko nie wygodna do wyjawienia – i tak to się kręci przez tysiąclecia.

    • clonx

      myslisz ze ktos to przeczytal? wszystko o czym da sie powiedziec mozna powiedziec w kilku prostych slowach. jesli sie nie da w kilku slowac…. lepiej przemilczec:)

  8. clonx

    moze i byly bledy w sledztwie ale gdzie tam jakis zamach. PiSowi zalezy na tej teorii bo Jarek chce zrobic bohatera z siebie bo niczego nie dokonal a i brata najlepiej by na ołtarze wyniosl, tymczasem Lech jako prezydent tyle zrobił że zginął

  9. rogol

    Co to bedzie jak sie skoncza te przetargi z katastrofa?poleca glowy w PiS.

  10. rafał

    Prawdy dowiemy się pewnie za 50 lat

  11. wybuchowy joe

    DAJCIE JUZ SPOKOJ Z TYM SMOLENSKIM DOCHODZENIEM BO TO JUZ GRUBA PRZESADA. FAKT JEST JEDEN ZE NIE PRZYWROCICIE ZYCIA TYM CO ZGINELI A KTO JEST ODPOWIEDZIALNY ZA KATASTROFE WIADOMO!!!!!!!ZAJMIJCIE SIE CODZIENNYMI PROBLEMAMI POLAKOW A NIE ODWRACACIE KOTA OGONEM I PISZECIE O TYM CO W WIEKSZOSCI POLAKOW NIE OBCHODZI JUZ BO ZYCIE TOCZY SIE DALEJ I TRZEBA MYSLEC JAK PRZEZYC W TYM KRAJU TAKZE MOJA PROSBA JEST TAKA PRZESTANCIE MYDLIC OCZY NAM I ZAJMIJCIE SIE BIEZACYMI SPRAWAMI POLAKOW!!!!!!!

    • andrzej

      A ty kto ruski POliaczek,POkaż mi kraj na świecie który by tak POstępował,mataczył zamiast wyjaśniać,chyba białoruś lub POdobny reżim

    • Ambroży

      Rozmowa odbyła się w grudniu 2009 roku, przed świętami Bożego Narodzenia. Wywiad ten moim zdaniem uzupełnia się z inną wypowiedzią Bronisława K., znaną społeczności blogerów i nie tylko, że: prezydent będzie gdzieś leciał i wtedy wszystko się zmieni – http://www.youtube.com/watch?v=mAYuoSwyMws, nazywana przez niektórych „freudowskim przejęzyczeniem”

      Oto fragment wspomnianego wywiadu: Konrad Piasecki: Panie marszałku, pan mówi jak kandydat Platformy na prezydenta!

      Bronisław Komorowski: Nie miałem takiej intencji?

      Konrad Piasecki: Ale coś to zabrzmiało.

      Bronisław Komorowski: Ale uprzejmie dziękuję za ten prezent pod choinkę.

      Konrad Piasecki: Słowo ?modernizacja? też z Olechowskim macie ostatnio ulubione, bo obaj bardzo chętnie go używacie.

      Bronisław Komorowski: Ale wie pan, to nie są słowa-klucze. Ja po prostu uważam, że modernizacja dzisiaj jest i potrzebna, i możliwa, dlatego zrobię wszystko jako marszałek Sejmu, aby ona postępowała do przodu. Polska ma swoją szansę gigantyczną cywilizacyjną.

      Konrad Piasecki: Pan ? człowiek – który ogłosi datę wyborów prezydenckich uważa, że im szybciej się one odbędą, tym lepiej?

      Bronisław Komorowski: Generalnie tak.

      Konrad Piasecki: Ale dlaczego?

      Bronisław Komorowski:Bo uważam, że jest coś złego w obszarze władzy wykonawczej. Jest taka zimna wojna między rządem a prezydentem. Prezydent nie wspiera reform, prezydent stara się utrudnić życie rządowi. Ten stan rzeczy byłoby dobrze skrócić.

      Konrad Piasecki: Ale się nie skróci przecież datą wyborów prezydenckich!

      Bronisław Komorowski: Właśnie się skróci.

      Konrad Piasecki: Jak się skróci?

      Bronisław Komorowski:Jeżeli się zrobi wcześniej wybory, to ten okres takiej zimnej wojny będzie trwał krócej.

      Skóra cierpnie, czy pomyśleliście o tym samym co ja? Grudzień 2009…. I ta pewność siebie.

  12. roman

    może ujawnią z kim pił Błasik … ?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.