Co z agresywnym 10-latkiem?

Czy koszmar uczniów Szkoły Podstawowej nr 24 przy ul. Czajkowskiego 11 i ich rodziców kiedyś się skończy? Fot. Wit Hadło
Czy koszmar uczniów Szkoły Podstawowej nr 24 przy ul. Czajkowskiego 11 i ich rodziców kiedyś się skończy? Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Rodzice uczniów Szkoły Podstawowej nr 24 szukają pomocy w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim w Rzeszowie.

Agresywny 10-latek może zostać w szkole – o takiej decyzji Kuratorium Oświaty w Rzeszowie w poniedziałek (4.11.) dowiedzieli się rodzice uczniów Szkoły Podstawowej nr 24 na rzeszowskim Zalesiu. Postanowili zaprotestować i złożyć skargę u urzędzie wojewódzkim.

– Wicewojewoda podkarpacki Alicja Wosik przyjęła delegację rodziców, którzy złożyli na jej ręce list, przedstawiając sytuację dzieci uczęszczających do Szkoły Podstawowej nr 24 w Rzeszowie – mówi Małgorzata Oczoś-Błądzińska, rzecznik prasowy Wojewody Podkarpackiego. – Pragnę podkreślić, że sprawa jest w toku.

Około 30-minutowe spotkanie rodziców uczniów “24” odbyło się w piątek (8.11.). Rodzice wyszli z niego rozczarowani. – Chcieliśmy cofnięcia decyzji kuratorium, ale nie usłyszeliśmy żadnych konkretów – mówi ojciec jednego z chłopców. – Wszyscy nas uspokajają. Twierdzą, że wszystko jest na dobrej drodze, a tak naprawdę nie widać, żeby cokolwiek w tym temacie się działo – dodaje nasz rozmówca.

Zdaniem rodziców, utworzenie jednoosobowej klasy dla Darka jest “tymczasowym, drobnym opatrunkiem”, który nie rozwiązuje problemu. Nie wykluczają dalszych protestów.

Problem ciągnie się od 2012 r.
Z agresywnym chłopcem szkoła ma problem od 2012 roku. 9-letni wówczas Darek terroryzował dzieci i nauczycieli. Chłopiec bił, gryzł, kopał, biegał roznegliżowany, atakował ostrymi przedmiotami. Dzieci z klasy, do której uczęszczał, nie mogły się uczyć, bo musiały oglądać bajki, które jako jedyne uspokajały go. W końcu rodzice postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i szukać pomocy.

W 2012 roku udali się do KO, które zgodziło się przenieść chłopca do innej szkoły – SP nr 27. Jego rodzice odwołali się do Ministerstwa Edukacji Narodowej, potem do Naczelnego Sądu Administracyjnego, gdzie sprawę wygrali. Darek miał wrócić do rodzimej placówki. Przerażeni rodzice pozostałych uczniów udali się do prezydenta Tadeusza Ferenca z prośbą o interwencję. Ten podjął decyzję, aby utworzyć dla niego jednoosobową klasę.

Czy prezydent się wycofa?
Rodzice uważają, że sytuacja w szkole się poprawiła, ale swoim dzieciom i tak zakazali jakichkolwiek kontaktów z agresywnym chłopcem. W dalszym ciągu chcą usunięcia go z “24”. – Jeden z rodziców postanowił przenieść dziecko do innej szkoły, bo uznał, że dla dziecka mniejszą traumą będzie zmiana otoczenia niż chodzenie do jednej placówki z Darkiem – mówi jedna z matek.

Rodzice łudzili się, że kuratorium ostatecznie zdecyduje o tym, aby chłopca usnąć z “24”. Nagle w poniedziałek (4.11.) dowiedzieli się, że ten, zgodnie z wydaną decyzją, zostaje w szkole. – Nie mamy pewności, czy ta decyzja nie zostanie potraktowana przez prezydenta w ten sposób, że skoro kuratorium uznało, iż chłopiec może zostać w szkole, to nie ma potrzeby utrzymywania jednoosobowej klasy – mówi z obawą pani Anna.

Kluczowa dla sprawy może być decyzja z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 2 w Rzeszowie, gdzie badany jest Darek.

 Ewelina Nawrot

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
11 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Tomek
Tomek
7 lat temu

może pasem przez d…? aha, zapomniałem, że macie wychowanie bezstresowe.

Towarzysz Tadeusz
Towarzysz Tadeusz
7 lat temu

Miejsce małpy jest w zoo!

Karola
Karola
7 lat temu

To paranoja,gdzie są nauczyciele,i za co biorą pieniądze?,a może „wykształciła” ich UNIA?Powinni wszyscy łącznie z dyrektorem stanąć w kolejce po kuroniówkę,bo przynoszą wstyd innym nauczycielom.

Czytelnik
Czytelnik
7 lat temu
Reply to  Karola

Dokładnie. Jak ktoś nie ma wytrzymałości psychicznej, żeby uczyć w szkole, to niech wykłada ale towar na półki w hipermarkecie. Ciągle się spotykam z takimi sytuacjami. Do dziś pamiętam, jak pani wyrzucała dzieciom ubrania do kosza za karę ze bałagan robią w szatni. To wszystko składa się na to co się w szkole dzieje i na poziom nauczania, który jest żadem. Jak tylko dojdziesz do poziomu liceum okazuje się że twoje dziecko nie umie nic choć miało dobre oceny i zaczynają się korepetycje. A to chyba szkoła powinna uczyć. A tak to płacisz za tę szkołę raz w podatkach i… Czytaj więcej »

E-dek
E-dek
7 lat temu
Reply to  Karola

a w czym zawinili nauczyciele?? oni wykonują swoją pracę jak każdy…
Ja się pytam GDZIE SĄ RODZICE.
Wg mnie to rodzice powinni interweniować w sprawie swojego dziecka, żeby się normalnie zachowywało a nie szkoła, nauczyciele prezydent czy ktokolwiek inny. Jak rodzice nie radzą sobie to pozbawić ich praw rodzicielskich, a dzieciaka pod nadzór psychologa i do domu dziecka.

Kodzio
Kodzio
7 lat temu

Masz rację. Psychologiem i pedagogiem w jednym był woźny z harapem i jak przejechał po pęcinach, to od razu uczeń wszystko zrozumiał i wiedział, gdzie jego miejsce i jak ma się zachowywać. Dzisiaj, co drugi dyslektyk, lub jakiś inny niekumaty, ale maturę zdaje. Szkoła zeszła na psy, bo rządzą uczniowie i ich rodzice, a nauczyciel siedzi cicho, bo boi się o pracę.

hijena
hijena
7 lat temu
Reply to  Kodzio

i domagają się ciągle podwyzek

Imię (wymagane)
Imię (wymagane)
7 lat temu

prawdopodobnie ten dzieciak jest powaznie. takie zaburzenia dysocjacyjno- konwersyjne maja bogata literature i warto zajrzec zeby o tym poczytac a nie robic z dziecka od razu terroryte.. byc moze to jedna z

ROMAN
ROMAN
7 lat temu

to są normalne kpiny nie do pomyślenia jak ja w latach 50 tych ubiegłego wieku chodziłem do szkoły podstawowej
-jak to jest możliwe w 21 wieku aby taki ” małolat” terroryzował innych uczniów –
jak szanowne Kuratorium tak zadecydowało no to niech go teraz sam Pan Kurator ustawia na ” właściwe tory ” nie ? – jak w szkole tego nie potrafią.

GA
GA
7 lat temu
Reply to  ROMAN

Nieprawdopodobne, że szkoła nie może sobie poradzić z małym dzieckiem , śmiesznie brzmi, że dziecko terroryzuje szkołę, uczniów i nauczycieli. Tak się składa, że moje dziecko chodziło do szkoły właśnie tam i opinii o tamtych nauczycielach nie mam dobrej. Większość z nich z dewizą jakoś to będzie i byle nie wylecieć z pracy. Moje dziecko nieraz zostało uderzone na przerwie, ale tego nikt oczywiście z nauczycieli nie widział, bo nikogo nie było na korytarzach, może teraz w końcu zaczęli dyżurować. A gdy zwróciłam uwagę nauczycielowi jak to możliwe to odpowiedział że dziecko samo sobie winne.

matka
matka
7 lat temu
Reply to  GA

Ja myślę że dziecko rozpuszczone jak dziadowski bicz i rodzice zamiast coś z tym zrobić póki się da biegają po sądach ….