Co z podkarpackim “Woodstockiem”?

Dzięki festiwalowi “Spinacz” co roku do Kolbuszowej przyjeżdżają gwiazdy muzyki rockowej. Częstym gościem imprezy jest Kazik Staszewski. Fot. Autor

KOLBUSZOWA. Zdaniem burmistrza Jana Zuby plac przy ul. Towarowej, ani żadne inne miejsce w Kolbuszowej,  nie nadaje się do organizowania takich imprez, jak “Spinacz”.

Pod znakiem zapytania stoi przyszłość Festiwalu Muzycznego “Spinacz”. A chodzi przecież o imprezę, dzięki której co roku do Kolbuszowej przyjeżdżały gwiazdy muzyki punkowej, metalowej, rockowej, czy hip-hopu. Ostatnią edycję “podkarpackiego Woodstocku” organizowano na placu przy ul. Towarowej. Jednak zdaniem burmistrza Jana Zuby miejsce to nie nadaje się już do organizacji tego typu imprez.

Organizatorem tegorocznej, siódmej już edycji “Spinacza” był muzyk i działacz społeczny, Dorian Pik. Grzegorz Romaniuk, szef Zarządu Osiedla nr 1, który wpierał Pika,  nie kryje, że napotykał na problemy z uzyskaniem pozwolenia na organizację imprezy. Stąd zaapelował do władz Kolbuszowej o zabezpieczenie odpowiedniego miejsca dla “Spinacza”.

- Gdybyśmy przygotowali taki teren naprawdę ułatwiłoby nam wszystkim życie – argumentuje Romaniuk. – Ja nie wskazuję lokalizacji, po prostu pytam, czy jest taka możliwość – zastrzega. Burmistrz Jan Zuba nie ma jednak dla niego dobrych wieści. – Nie wiem, czy gmina powinna przygotować teren pod imprezy typu “Spinacz”. Natomiast organizatorzy powinni się zastanowić, gdzie te imprezy organizować – mówi Zuba.

-  Plac przy ul. Towarowej nie nadaje się na tego typu przedsięwzięcia – zaznacza. – Inna sprawa, że nie mamy w mieście odpowiedniego terenu dla “Spinacza”. Bo ani Rynek, ani plac targowy przy ul. Wolskiej, ani teren przy stadionie nie są właściwym miejscem. Trzeba się zastanowić, gdzie to organizować. Czy to musi być w mieście? Może nie.

Paweł Galek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.