Co z tym „Spinaczem”?

Dorian Pik (27 l.): – Festiwal „Spinacz” to najbezpieczniejsza impreza w Kolbuszowej i nie dochodzi na niej do żadnych ekscesów w przeciwieństwie do gminnych dożynek, festynów wiejskich itd. U nas zawsze jest porządek, spotykają się różne subkultury, bo taka jest idea festiwalu. Nie widać pomiędzy ludźmi wrogości, a tylko i wyłącznie sympatię. Jeśli ktoś wpadnie w błoto, cała reszta go podnosi itd. To jest urocze. Fot. Autor

KOLBUSZOWA. Pod sporym znakiem zapytania stanęła tegoroczna edycja Festiwalu Muzycznego „Spinacz”, na który wstęp jest bezpłatny.

Powodów jest wiele, choćby ten, że burmistrz Jan Zuba nie wydaje się być zwolennikiem organizacji imprezy na ul. Towarowej. Tymczasem dzięki imprezie co roku do Kolbuszowej przyjeżdżają największe sławy polskiej muzyki punkowej, metalowej, rockowej czy rap. W tym roku ma być podobnie.

- Gwiazdą hiphopową, możemy to zdradzić, będzie 52 Dębiec, czyli Hans Solo znany z działalności w Luxtorpedzie – mówi nam Dorian Pik (27 l.), pomysłodawca i organizator „Spinacza”. – Prowadzimy również negocjacje z legendarną grupą rockową TILT – dodaje. Czy 52 Dębiec jest już pewny? – dopytujemy. – Tak, dogadaliśmy się. Problem w tym, że „Spinacz” jest niepewny – zdradza Pik. – Choć zrobię wszystko, żeby ta impreza się odbyła.

Dorian Pik nie zgadza się z sugestiami burmistrza Jana Zuby (56 l.), jakoby plac przy ul. Targowej nie nadawał się do organizacji „Spinacza”. – Ja jednak chciałbym dalej upierać przy tym miejscu – twierdzi Pik. – Jest to na uboczu miasteczka. Jeśli komuś tam przeszkadza hałas do późnych godzin nocnych, to nielicznym. Dlatego chciałbym, aby „Spinacz” odbywał się właśnie tam, dopóki miasto nie zapewni miejsca na wszystkie imprezy masowe.

pg

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.