Co z tymi osuwiskami w Padwi Narodowej?

PADEW NARODOWA. Firma, która wygrała przetarg,… nie była w stanie zakończyć prac.

Wydawało się, że raz na zawsze zniknie problem poboczy drogi wojewódzkiej Mielec – Tarnobrzeg w Padwi Narodowej, które osuwają się do Złotego Potoku. Tym bardziej, że roboty ruszyły pełną parą. Z czasem jednak okazało się, że wykonawca inwestycji… nie jest w stanie zakończyć prac. – Czy robota zostanie dokończona? Czy budowlańcy zdążą z tym do końca roku – pytają zbulwersowani mieszkańcy Padwi Narodowej.

Za zdewastowane pobocza drogi w Padwi winę ponoszą przeładowane ciężarówki, które stadami pędzą przez wieś w kierunku budowanej autostrady. Swoje robi też płynący wzdłuż traktu „Złoty Potok”. W wyniku zamulenia jego koryta następuje spiętrzenie wód, co powoduje nawadnianie, rozmywanie skarp rowów i obsuwanie się poboczy traktu.

Najniższa cena była złym kryterium
- Sytuacja z dnia na dzień jest coraz gorsza. Osuwiska są coraz bardziej niebezpieczne. Oby nie doszło do tragedii – alarmuje Robert Pluta, mieszkaniec Padwi Narodowej. – Po licznych interpelacjach w końcu został rozpisany przetarg na umocnienie poboczy drogi. Firma, która go wygrała, rozpoczęła nawet prace. Okazało się jednak, że najniższa cena nie była najlepszym kryterium, bo wykonawca nie był w stanie zakończyć prac – wkurza się .

- Zadeklarowała zapłatę karty umownej w wysokości ok. 60 tys. zł. Jak wieść niesie, w drodze negocjacji wybrany zostanie następny wykonawca umocnień poboczy. Chodzi o to, zrealizować to przed końcem roku ze względu na warunki pogodowe – zaznacza Pluta.

Na tym nie koniec problemów. Niedrożne przepusty Złotego Potoku powoduje podtopienia Padwi Narodowej. – Modernizacja tych mostków uchroniłaby kilkaset domostw. Wystarczy, ze spadnie deszcz i już woda stoi na podwórkach – alarmuje Robert Pluta.  Sprawą niedrożnych przepustów obiecał zająć się starosta powiatu Andrzej Chrabąszcz.

Paweł Galek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.