Co zaprezentuje Asseco Resovia?

Fot. Maciej Goclon

Nie tak dawno po serii pięciu zwycięstw Asseco Resovia wpadła w dołek. Po dwóch kolejnych wygranych wydawało się, że zespół trener Alberto Giulianiego łapie rytm, a tymczasem doznał kolejnych zaskakujących porażek w kiepskim stylu w Lubinie i Suwałkach. Jak zatem jako zespół Asseco Resovia zaprezentuje się w niedzielny wieczór na Podpromiu w konfrontacji z Cerra Eneą Czarnymi Radom?

– Na pewno nie zaprezentowaliśmy w tych dwóch poprzednich spotkaniach dobrej siatkówki, ale zrobimy wszystko, żeby się teraz poprawić – mówi Jefrey Jendryk, środkowy Asseco Resovii. Amerykanin był jedną z najjaśniejszych postaci w ekipie z Rzeszowa w konfrontacji ze Ślepskiem Malow Suwałki. Wszedł na boisko w II secie i skończył 8 na 11 ataków (73 proc. skuteczności), zanotował asa serwisowego i jeden blok. – Czuję się dobrze w zespole i nawet jeśli nie gram od początku, to nie załamuję rąk i nie tracę od razu pewności siebie – mówi Jendryk i dodaje. – Wszyscy w naszym zespole starają się wywalczyć sobie miejsce w składzie, a jeśli zaczynamy mecze w kwadracie dla rezerwowych, to naszym zadaniem jest być cały czas w gotowości do gry i pokazania swoich umiejętności, jeśli trener da nam taką szansę. Na razie przeżywam wzloty i upadki. Cały czas jednak pracuję, żeby prezentować się z lepszej strony. Doceniam też to, że mamy naprawdę dobry zespół, w którym każdy z chłopaków, także na mojej pozycji, może wnieść dużo pozytywnego do gry. Nie zrażam się więc, jeśli nie jest mi dane grać od początku meczu w wyjściowej szóstce, tylko skupiam się na pracy i wskoczeniu na wyższy poziom. Z pobytu w Polsce i Rzeszowie jestem bardzo zadowolony, nawet mimo problemów z COVID-em. Mamy w zespole fajną grupę kolegów. Wszystko jest w porządku. Nie przeszkadza mi też mróz czy śnieg, bo przyzwyczaiłem się do takiej pogody, grając w przeszłości w Chicago – mówi amerykański środkowy Asseco Resovii, która na pięć meczów dotychczas rozegranych na Podpromiu przegrała tylko raz z ekipą z Suwałk. Znacznie gorzej resoviacy radzą sobie na wyjazdach, gdzie na siedem rozegranych spotkań przegrali cztery. – Uwielbiam grę w naszym obiekcie i życzyłbym sobie, żeby jak najszybciej zobaczyć w hali także kibiców. Wiemy jednak, że wspiera nas dużo fanów, którzy oglądają nasze mecze i staramy się im odwdzięczyć za doping. Postaramy się wygrywać jak najwięcej meczów – zapowiada Jendryk, którego zespół w meczu I rundy w Radomiu pokonał Cerrad Enea Czarnych 3-2. Ekipa trenera Roberta Prygla ma tyle samo punktów co Asseco Resovia, ale trzy mecze więcej rozegrane i bilans 6 wygranych i 9 porażek. Na wyjazdach na 8 meczów radomianie wygrali trzy. Przed sezonem w zespole trenera Prygla doszło do sporych roszad. Za transferowe hity uznano zaangażowanie mistrza świata Dawida Konarskiego i wicemistrza świata, reprezentanta Brazylii Lucasa Loha. Tak wzmocniony zespół miał odegrać ważną rolę w PlusLidze, na razie jednak jak większość drużyn nie potrafi utrzymać równej formy, choć ostatnio wygrał dwa mecze z rzędu. W ekipie z Radomia nie brakuje zawodników dobrze znanych w Rzeszowie – rozgrywającego Michała Kędzierskiego, środkowego Dawida Dryję, atakującego Dawida Konarskiego i libero Mateusza Masłowskiego, który pod koniec listopada przekroczył barierę 100 meczów rozegranych w PlusLidze. Z kolei w ub. sezonie barw Cerrad Enei Czarnych bronił atakujący Asseco Resovii, Karol Butryn.

Rafał Myśliwiec

ASSECO RESOVIA
– CERRAD ENEA CZARNI,
niedziela, godz. 20.30
transmisja Polsat Sport)

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments