Coraz bardziej wyboista droga

PLUSLIGA. Dziewiątą porażkę poniósł w tym sezonie zespoł z Rzeszowa (w ub. rozgrywkach rundy zasadniczej było ich trzynaście).

Blisko miesięczna przerwa w grze nie wpłynęła dobrze na Asseco Resovię, która po raz drugi już w tym sezonie nie sprostała beniaminkowi PlusLigi, Ślepskowi Malow. Zespół trenera Piotra Gruszki miniony rok zakończył trzema wygranymi z rzędu, dając nadzieję na lepszą dalszą część sezonu, ale porażka w Suwałkach powoduje, że znów wrócił do punktu wyjścia i czeka go niezwykle wyboista i kręta droga do play-off.

– Przyjechaliśmy do Suwałk po zwycięstwo za trzy punkty. Wiemy, jak pracowaliśmy w ostatnim okresie i nie ma znaczenia to, że trenowaliśmy w okrojonym składzie. Dwa spotkania sparingowe z kędzierzynianami nie dawały obrazu, że nasza gra będzie tak słabo wyglądała – mówił po piątkowym meczu Piotr Gruszka, trener Asseco Resovii, która po raz ostatni ligowy mecz rozegrała 20 grudnia. Z kolei zespół z Suwałk tak długiej przerwy nie miał mimo pauzy w rozgrywkach PlusLigi ze względu na kwalifikacje do igrzysk (wyjechał na nie Belg Kevin Klinkenberg). Ekipa trenera Andrzeja Kowala grała nawet w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, a w 2020 roku rozegrała już dwa spotkania, jednak pierwsze zwycięstwo w nowym roku odniosła dopiero w piątek. Kluczowym elementem tej konfrontacji była zagrywka. – Wiedzieliśmy, że siłą rywali może być własna hala. Świetnie spisali się na zagrywce, a u nas w dwóch pierwszych setach ten element po prostu nie istniał. Później już ciążyła na nas presja i pojawiła się myśl, że możemy przegrać spotkanie – mówił trener rzeszowian, którzy w inauguracyjnej partii od samego początku byli w opałach. Zespół trenera Andrzeja Kowala dyktował warunki (3:1, 8:5, 10:6, 13:8, 15:10). Resoviacy mieli spore problemy z przyjęciem zagrywki rywali. Świetnie w ataku w ekipie gospodarzy spisywał się Bartłomiej Bołądź (74 proc. skuteczności). Asseco Resovię próbował poderwać Zbigniew Bartman i to dzięki jego akcjom przewaga miejscowych stopniała do trzech punktów. W końcówce seta gospodarze znów „odpalili” zagrywkę i zwycięsko zakończyli tę część meczu. W drugim secie widać było po resoviakach dużą determinację, co początkowo przekładało się na wynik. Zespół trenera Gruszki wygrywał 7:4 i 11:7, ale z czasem zatracił animusz. Rzeszowianie po kilku z rzędu udanych akcjach rywala szybko stracili pewność siebie. Miejscowi za sprawą Bartłomieja Bołądzia i Nicolasa Szerszenia wyszli na prowadzenia i nie oddali go już do końca. Gości na chwilę znów poderwał Bartman, ale nie znalazł wsparcia w kolegach i jego zespół przegrywał 0-2.

Chwile nadziei

– Nie byliśmy na tyle skuteczni, żeby powalczyć z tak bardzo dobrze grającym zespołem – mówi Gruszka, którego zespół podjął rękawicę w trzeciej partii. Ta znów rozpoczęła się od przewagi rzeszowian, która w pewnym momencie wynosiła już cztery „oczka”. Zespół trenera Kowala szybko zniwelował straty doprowadzając do remisu 15:15. Tym razem jednak resoviacy nie pękli jak we wcześniejszej partii. W kluczowym momencie z dobrej strony pokazał się Rafał Buszek i jego zespół zwycięsko zakończył seta. Na początku czwartej partii wydawało się, że goście złapali swój rytm…, ale po raz kolejny w błyskawicznym tempie roztrwonili przewagę. Miejscowi odskoczyli na 2-3 pkt i do końca kontrolowali mecz. Resoviacy cały czas gonili gospodarzy, ale nie byli w stanie zniwelować strat. – Nawet przy naszej dobrej zagrywce mieliśmy problem ze skutecznym blokiem i obroną piłek. Trudno było wrócić do gry z tak dobrze zagrywającym zespołem, zwłaszcza z naszej strony tego elementu nie było – mówił trener Gruszka, którego zespół w powrotną blisko 600 km podróż ruszył w kiepskich nastrojach. – Przegraliśmy pierwsze spotkanie w drugiej rundzie, więc powrót do domu nie był dla nas ciekawy – dodaje szkoleniowiec Asseco Resovii.

Serce na boisku

Odmienne nastroje, co zrozumiałe, panowały w ekipie z Suwałk, która po raz drugi zainkasowała w konfrontacji z Asseco Resovią komplet punktów. – Wszyscy pokazali charakter i każdy tak naprawdę dołożył swoją cegiełkę do zwycięstwa – mówi atakujący Ślepska Malow, Bartłomiej Bołądź. – Zostawiliśmy serce na boisku. Od początku do końca była walka i to jest najważniejsze. Już na początku sezonu pokazaliśmy, że możemy walczyć z tymi teoretycznie najmocniejszymi drużynami w Polsce, ale też przegrywamy z tymi słabszymi. Trochę ta forma u nas faluje, ale będziemy dążyć do tego, żeby ją ustabilizować i grać jak najlepiej – stwierdził wybrany MVP piątkowego spotkania, Bołądź. Piątkowe zwycięstwo miało szczególny smak dla Andrzeja Kowala, który z Asseco Resovią zarówno w roli asystenta, jak i pierwszego trenera, związany był w latach 2004-2018 (zdobył m.in. trzy mistrzowskie tytuły i srebro Ligi Mistrzów) z krótką przerwą w związku z piastowaną przez niego funkcją dyrektora sportowego klubu. – Myślę, że nikt nie ma patentu na dany zespół – mówi Kowal. – Chcemy bić się z każdym zespołem i walczyć, a zwycięstwo to zawsze czynnik, który daje drużynie dodatkową energię i potężną motywację do pracy. Na przestrzeni całego sezonu gramy w miarę równo. Mogę powiedzieć, że Lubin nam nie leży bo pokonali nas dwa razy, ale wygraliśmy dwukrotnie z Resovią, więc troszkę się odkuliśmy. Najważniejsze będzie jednak to, jak zaprezentujemy się w meczach z bezpośrednimi rywalami w walce utrzymanie. Gra się tak jak przeciwnik pozwala. Bardzo ważne jest wywieranie presji na rywalach. Drużyny często czują napór przeciwnika i nawet najlepsi mogą pęknąć. Cieszymy się z tego zwycięstwa. Uważam, że w naszej sytuacji nawet zdobyty punkt nie byłby zły – stwierdził szkoleniowiec ekipy z Suwałk, który nie chciał oceniać Asseco Resovii. – Będę skupiał się na swoim zespole. My w tym spotkaniu tę presję wywieraliśmy, może poza trzecim setem, który był bardzo słaby w wykonaniu obu drużyn. Graliśmy ciekawą siatkówkę i ważnym czynnikiem było to, że po raz pierwszy w sezonie zagraliśmy pełnym potencjałem, ponieważ mieliśmy możliwość skorzystania z trzech obcokrajowców, bo Nicolas Szerszeń gra już jako Polak. Liczyliśmy, że to stanie się dużo wcześniej. Mamy problemy zdrowotne, więc może ten potencjał nie jest w pełni wykorzystany, ale mówię to w perspektywie obcokrajowców – stwierdza trener beniaminka, który ma realne szanse na grę w play-off. – Znamy swoje cele, każdy punkcik bardzo nas cieszy. Zobaczymy, co przyniesie tabela. Naszym zadaniem jest walka o utrzymanie i tego będę się trzymał – kończy Kowal.

ŚLEPSK Suwałki 3
ASSECO RESOVIA 1
(25:19, 25:21, 20:25, 25:21)
ŚLEPSK MALOW:
Tuaniga 4, Szerszeń 13, Sapiński 8, Bołądź 18, Klinkenberg 13, Takvam 11 oraz Filipowicz (libero), Stańczak (libero), Szwaradzki, Rohnka.
ASSECO RESOVIA:
Shoji 2, Marechal 11, Lemański 13, Bartman 20, Rousseaux 6, Krulicki 8 oraz Mariański (libero), Komenda, Hoag, Buszek 3, Modżonek, Schulz 1.
Sędziowali:
T. Flis i M. Litwin (obaj z Krakowa). Widzów: 2295. MVP: Bartłomiej Bołądź.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
andrzej Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
andrzej
Gość
andrzej

według wszystkich znaków na niebie i ziemi Resovia do fazy play of już nie wejdzie więc po co trzymać w drużynie uczącego się trenera , który nic nie pokazał trzeba moim zdaniem zatrudnić prawdziwego fachowca by ten skompletował nową drużynę na przyszły sezon Panu Ignaczakowi też bym podziękował , możne był kiedyś dobrym zawodnikiem natomiast prezesem klubu jest beznadziejnym. Szkoda tego sezonu natomiast trzeba wyciągnąć wnioski , Resovia jest to poważna firma i nie zasłużyła sobie na dyletantów !