Coraz bliżej końca procesu zboczonego ministranta

Proces 20-latka odbywa się z wyłączeniem jawności. Sąd nie udziela żadnych informacji co do tłumaczeń oskarżonego. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Zbigniew Lew – Starowicz ma już akta oskarżonego o gwałt na 10-latku. Na pytania sądu odpowie przy użyciu wideokonferencji.

Tarnobrzeski Sąd Okręgowy przesłał już akta sprawy 20-letniego Mateusza W., który oskarżony jest o zmuszenie 10-letniego dziecka do seksu oralnego do znanego seksuologa Zbigniewa Lwa – Starowicza. Ekspert uznał, że same dokumenty nie wystarczą do wydania opinii i musi spotkać się z oskarżonym osobiście.

Opinia Starowicza będzie już kolejną, którą w tej sprawie wydają biegli seksuolodzy, psychologowie i psychiatrzy. Ponieważ jednak dotychczasowe wyniki badań ekspertów są sprzeczne, obrona oskarżonego wystąpiła o powołanie jednego z najbardziej znanych fachowców z dziedziny seksuologii.

- Akta tej sprawy zostały już wysłane do pana Lwa – Starowicza. Wiemy, że się z nimi zapoznał – mówi sędzia Józef Dyl, rzecznik Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu. – Biegły uznał, że nie może on wydać swojej opinii jedynie na podstawie akt i że musi zbadać oskarżonego osobiście. Konieczne będzie więc przewiezienie 20-latka do Warszawy.

Jak informuje sędzia, po przygotowaniu opinii przez Starowicza, zostanie ona przedłożona w tarnobrzeskim sądzie. Sam seksuolog nie będzie jednak musiał przyjeżdżać na rozprawę, gdyż rozmowa z nim zostanie przeprowadzona przy użyciu wideokonferencji.

- Opinia biegłego będzie bardzo istotna w tej sprawie, gdyż dwie dotychczasowe stoją wobec siebie w sprzeczności. Z jednej wynika, że oskarżony ma skłonności pedofilskie, a z drugiej, że pedofilem w znaczeniu przepisów prawa nie jest. Niezależnie więc, które stanowisko zajmie biegły z Warszawy, i tak pozostanie ona w sprzeczności z jedną z wcześniejszych. To trudna sprawa i przed sędzią, która ją prowadzi trudna decyzja.

Kwestia uznania oskarżonego za pedofila, bądź uwolnienia go od tego zarzutu jest o tyle istotna, że w zależności od tego co zdecyduje sąd, mężczyzna albo trafi do więzienia za czyn, którego się dopuścił i po odbyciu kary wyjdzie na wolność, albo ( w przypadku uznania go za pedofila) decyzją sądu będzie się musiał leczyć po odbyciu kary.

Małgorzata Rokoszewska

do “Coraz bliżej końca procesu zboczonego ministranta”

  1. mania

    a dlaczego jest akcentowane, że jest to były ministrant, gdyby to był były spawacz też by to akcentowano?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.