Coś się w ludziach obudziło

Fot. Paweł Bialic
Fot. Paweł Bialic

II LIGA. Rozmowa z Włodzimierzem Gąsiorem, trenerem II-ligowej Stali Mielec.

– Może pan, mielczanin z krwi i kości, legenda Stali, wytłumaczy, na czym polega fenomen tego miejsca? Jak to się dzieje, że mecze zaledwie II ligi ściągają na trybuny każdorazowo po 5 tysięcy kibiców.
– Coś się w ludziach obudziło. Niezmiernie ważne są tradycje, wiele osób pamięta, jak Stal była najlepsza w kraju. Młodsi też wiedzą, co to za klub, bo te piękne wspomnienia w Mielcu się pielęgnuje. Przebudzili się kibice, przebudziły władze miasta i sponsorzy. W klubie czujemy ich wsparcie, dzięki czemu łatwiej nam jest prowadzić działalność i rozwijać się.

– Tradycja to wspaniała sprawa, ale chyba nie wystarczy, by zapełnić stadion?
– Oczywiście! Trzeba jeszcze mieć wartościową drużynę. Do teatru na słabą sztukę nikt nie przyjdzie. Tak samo jest z piłką. Nasi kibice doceniają, że Stal stwarza widowiska. Z Olimpią Elbląg graliśmy pięknie, ze Zniczem Pruszków tylko przeciętnie, ale najważniejsze, że zawodnicy nigdy nie odpuszczają. Kibic szybko odwróci się od zespołu, gdy zobaczy, że nie ma ambicji, zaangażowania, że gra jest byle jaka. Przyjdzie na stadion raz, a potem zostanie w domu. Mam wrażenie, iż tak dzieje się ostatnio w temacie reprezentacji Polski. Na wyjazdach nie gramy tak efektownie jak u siebie. Ale gdy patrzę wtedy na puste trybuny, zastanawiam się, dla kogo właściwie organizuje się te spotkania?

– Kibice chcą awansu, ale czy Mielec stać na pierwszą ligę?
– Nie chciałbym wchodzić w buty włodarzy miasta albo sponsorów. Na takie pytanie łatwiej będzie odpowiedzieć po jakimś czasie. Ale Mielec to nie jest biedne miasto. Zmiany widoczne są na każdym kroku. Jest czysto, zielono, niebawem doczekamy się nowej hali, mamy fajne ośrodki treningowe. Rozwijamy się, choć będę powtarzał, że najbezpieczniej jeść małą łyżeczką. Gdybyśmy dostali do rąk chochlę, moglibyśmy się udławić.

– Twierdzi pan, że polską piłkę psuje pieniądz.
– Zwłaszcza ekstraklasa jest przepłacona. Jestem zdania, że należy wrócić do modelu, gdzie o wysokości kontraktu zawodnika decyduje liczba widzów na trybunach. Piłkarze zarobią, jeśli będą tworzyć widowiska.

Rozmawiał Tomasz Szeliga

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments