Cuda zdarzają się w kościele, nie na Wembley

Mariusz-Włoch1Po łatwej do przewidzenia porażce polskich piłkarzy z Anglikami na kultowym stadionie Wembley, szkoda mi się zrobiło pana Fornalika, trenera naszych kurczaków (dla fanatyków orłów). Internetowi szydercy nie pozostawili suchej nitki na naszym szkoleniowcu. Kpią z niego, że jest pierwszym Polakiem, który pojechał do Anglii, żeby stracić pracę. Szydzą złośliwcy z naszych piłkarzy i narodowego trenera, że teraz chłopakom trochę gra się nie układa, ale jest to drużyna z przyszłością.

Od dawna nie jestem pasjonatem polskiego futbolu i moja wiara w sukcesy naszej reprezentacji jest mikra. Dlatego z pewnym niepokojem obserwowałem, jak niemalże wszystkie stacje telewizyjne w swoich serwisach sportowych dmuchały balon, że oto po 40 latach na Wembley wydarzy się cud i chłopaki Fornalika dokopią Anglikom albo przynajmniej zremisują jak w 1973 roku. Dlaczego miałoby się tak stać, to nie mogę pojąć, przecież stadion to nie kościół i tu cuda się nie zdarzają. Tutaj trzeba porządnie grać w piłkę nożną i wówczas można liczyć na pokonanie Anglików, Włochów czy Francuzów. Ale nam się ta sztuka nie udała od ponad trzech dekad.

Nie przypominam sobie, aby nasza reprezentacja pokonała kilka topowych drużyn narodowych chociażby w meczach towarzyskich. W turniejach kwalifikacyjnych, czy to do mistrzostw świata, czy Europy spece od piłki nożnej do końca opowiadają kibicom o szansach matematycznych na awans naszej reprezentacji. A może czas najwyższy nauczyć się grać w piłkę. Bo z kiepskimi zawodnikami to nawet najlepszy trener świata wyniku nie osiągnie. Pan Fornalik mógłby odpowiadać za wyniki w eliminacjach, gdyby miał porządny zespól i przegrał na skutek nietrafionych decyzji co do składu lub taktyki. Ale uświadommy sobie raz na zawsze, iż potęgą w futbolu nie jesteśmy, bo mamy słabych graczy, a nie słabych trenerów.

Prezes Boniek zwolnił trenera Fornalika. I co to zmieni? Ano nic. Przyjdzie następny trener kurczaków i będziemy brać w kuper od azjatyckich czy afrykańskich reprezentacji. Kibice nadal będą wierzyli w cuda, bo wiara kibica jest mocna jak w Kościele. I tylko wyniki będą takie same. Pieśń „Polacy nic się nie stało” wciąż będzie aktualna, a dziwni komentatorzy sportowi nadal będą opowiadali o szansach matematycznych. A może wystarczy kurczaki oskubać z żelowych grzywek i zastąpić orłami. Wtedy jest szansa, że nie będziemy przez kolejne dekady liczyć na cuda.

PS Pan Waldemar Fornalik nie jest moim teściem. Każdego następnego trenera piłkarzy już mi szkoda.

Mariusz Włoch

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments