Cwanym bezrobotnym żyje się lepiej niż uczciwie pracującym

Osoby, które od lat żyją na garnuszku państwa mają bardzo roszczeniowe podejście do pomocy społecznej. Uważają, że państwo ma obowiązek im pomagać, oni zaś wobec państwa nie mają żadnych obowiązków. Fot. Bogdan Myśliwiec

Ile można wyciągnąć z opieki społecznej? Państwo oferuje tak dużą pomoc, że leniwym i wygodnym nie opłaca się podjąć legalnej pracy.

Polska z roku na rok staje się państwem opiekuńczym, które zamiast wspierać przedsiębiorczych, zrzuca na ich barki coraz więcej obciążeń, a foruje tych, którym pracować się nie chce, tych, którzy potrafią kombinować i wiedzą jak się ustawić, by żyć na koszt innych podatników. Przykre to, ale prawdziwe. Jeśli jednak zgłębimy listę świadczeń, na które mogą liczyć osoby osiągające minimalne dochody, okaże się, że przy niewielkim wysiłku żyje im się tak samo albo nawet lepiej niż tym, którzy harują na etatach lub ciągną lawirującą na skraju opłacalności własną działalność gospodarczą.

Swoistym remedium dla tych, którzy brzydzą się pracą jest ustawa o pomocy społecznej. To na jej podstawie mogą uzyskać: zasiłek stały, zasiłek okresowy, zasiłek celowy lub specjalny zasiłek celowy. Z zapisów tej ustawy korzystają także osoby, którym należy się pomoc dla rodzin zastępczych oraz pomoc na usamodzielnienie i kontynuowanie nauki. Drugim dokumentem, który zna na pamięć każdy sprytny bezrobotny, jest ustawa o wspieraniu rodziny i pieczy zastępczej. Ona pozwala na wypłatę osobom, które nie przekraczają miesięcznego dochodu na jednego członka rodziny w kwocie 456 zł, kolejnej pomocy, w tym: zasiłku stałego, zasiłku okresowego, a także całego wachlarza innych świadczeń społecznych: świadczenie pielęgnacyjne, jednorazowa zapomoga z tytułu urodzenia dziecka, świadczenia z funduszu alimentacyjnego, świadczenia rodzinne i dodatek do zasiłku rodzinnego. Kwoty poszczególnych zasiłków zależą od dochodów rodziny. Becikowe wynosi 1000 zł, zasiłki celowe od kilkudziesięciu do nawet kilkuset złotych, zasiłki okresowe i stałe także liczone są w setkach złotych na rodzinę.

Nauka i jedzenie za darmo
Na pomoc mogą liczyć także uczniowie, którym państwo funduje stypendia i zasiłki szkolne, osobną pomoc stanowi dożywianie i tzw. wyprawki szkolne. Z kolejną pomocą spieszą niezdolnym do pracy samorządy. One przyznają najuboższym dodatek mieszkaniowy, zapewniają darmowe posiłki w jadłodajni i pomocą rzeczową. Z pomocą żywnościową spieszą ubogim utworzone w całym kraju Banki Żywności, które regularnie dostarczają osobom, których dochód na jednego członka rodziny nie przekracza 456 zł żywność unijną, a w okresie przedświątecznym paczki uzbierane dzięki darowiznom ludzi dobrej woli. Ile rocznie można dzięki takiej pomocy zaoszczędzić? Minimalnie kilkaset, a w przypadku rodzin wielodzietnych nawet kilka tysięcy złotych.

Czteroosobowa rodzina
Na jaką pomoc może liczyć małżeństwo z dwójką dzieci w wieku przedszkolnym? Ona pracuje na etacie, on pracuje na zasadzie samo zatrudnienia. Ich miesięczny dochód netto nie przekracza 3500 zł.

– Za mieszkanie płacimy około 500 zł z kablówką i Internetem. Do tego rata kredytu za 50-metrowe mieszkanie, która wynosi około 400 zł i oczywiście rachunki – około 200 zł. Za pobyt dzieci w przedszkolu ze wszystkimi zajęciami dodatkowymi płacimy około 700 zł miesięcznie – mówi 35-letnia Anna z Tarnobrzega. – Na jedzenie i zakupy z tzw. chemii gospodarczej wydajemy około 1000 – 1200 zł miesięcznie. Na pozostałe wydatki, czyli ubrania, buty dla dzieci, które cały czas rosną, a także inne pilne wydatki zostaje nam nie więcej niż 500 zł miesięcznie. Nie daj Boże, żeby trafiła się choroba, wizyta u lekarza, czy niespodziewany wyjazd, albo konieczny remont mieszkania. Żyjemy od pierwszego do pierwszego, mimo, że oboje mamy wyższe wykształcenie, oboje pracujemy i poświęcamy na tę pracę nie mniej niż 40 godzin tygodniowo. Nieraz zastanawiam się, czy nie prościej byłoby odejść z pracy i żyć z pomocy społecznej. Wszystko, za co ja muszę zapłacić, osoby bezrobotne dostają za darmo.

Państwo Roszczeniowi
Według aktualnych danych na Podkarpaciu bezrobocie nieco przekracza 15 proc. W skali kraju, bez pracy w wieku produkcyjnym pozostaje około 12 proc. osób. Tylko w tym roku, na aktywizację osób bezrobotnych w naszym województwie z Funduszu Pracy wydanych zostanie 103,5 mln zł.

Pomoc społeczna, na którą będą mogli liczyć ci, którzy nie mają wypracowanych przez siebie środków do życia zależy od zasobności gmin, a te wiadomo, że także zmuszone zostały do tego, by zacisnąć pasa.

– Nie da się ukryć, że wiele osób, które od lat korzystają z pomocy społecznej tak bardzo się do niej przyzwyczaiły, że niemal niemożliwym wydaje im się zrezygnowanie z niej i wykazanie aktywności zawodowej – przyznaje Elżbieta Miernik – Krukurka, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Tarnobrzegu. – Wiele tych osób ma bardzo roszczeniowe podejście do pomocy społecznej. Uważają, że są oni w takiej sytuacji, że pomoc im się po prostu należy.

Przywieźcie mi węgiel, chcę się ogolić
Dyrektor tarnobrzeskiego MOPR na co dzień styka się z osobami, które nie tyle zwracają się o pomoc, co jej po prostu żądają. – Mamy panią, która nie dalej jak kilka dni temu żądała od nas przywiezienia jej węgla. Upominała się o niego, mimo tego, że niedawno został on jej już dostarczony i miała jeszcze zapas na kilka dni. Gdy transport został załatwiony, zaczęła mieć pretensje o to, że ma nie odśnieżone podwórko i nie pozwala w takiej sytuacji zrzucić węgla.

We wtorek, gdy rozmawialiśmy z panią Elżbietą Miernik – Krukurką, do jej gabinetu wparował inny klient tarnobrzeskiego MOPR. Młody mężczyzna bez ogródek wezwał panią dyrektor do tego, by przyspieszyła decyzję w sprawie prośby o talon, o który się zwrócił.

– Niech pani zobaczy jak ja wyglądam. Chcę się ogolić, niech mi pani wyda zgodę na ten talon, chcę sobie kupić mydło, piankę do golenia – mówił nie kryjąc zniecierpliwienia niespełna 30-letni mężczyzna.

Nie tędy droga
– Takich postaw jest bardzo dużo i ubolewam nad tym – nie kryje pani dyrektor. – Marzy mi się i staram się wcielać w życie takie pomysły jak pomoc asystentów rodziny, “czas na aktywność w gminie Tarnobrzeg”. Zależy mi na tym, aby wyrwać rodziny z tej pasywności, w którą popadły i skłonić do działania, póki jednak będą mogły liczyć na pomoc państwa, pewnie będzie to trudne.

Małgorzata Rokoszewska

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.