Ćwiczenia służb ratowniczych

Fot. Jerzy Mielniczuk

RADOMYŚL n. SANEM, STALOWA WOLA. Gdy przed mostem na Sanie dochodzi do poważnego wypadku, żołnierze w pływających transporterach pod mostem przewożą ludzi z jednego brzegu na drugi.

Wypadek był nie byle jaki, bo czołowy, a w autach zostało zakleszczonych osiem młodych osób. Zabrakło nawet cywilnych karetek do transportu rannych i znów z pomocą musiały ruszyć karetki wojskowe. Żołnierze od razu rozbili duży namiot, przez co rannym przy pierwszych badaniach i selekcji nie padał deszcz na głowy. Wszystko zdarzyło się pod Radomyślem, ale były to na szczęście tylko ćwiczenia zgrywające służb ratunkowych pow. stalowowolskiego.

Wiadomo, że im więcej potu wylanego na ćwiczeniach, tym mniej krwi podczas prawdziwych akcji. Starostowie skrzętnie zapisywali uwagi, a liczne grono gapiów obległo radomyski most, który na prawdę trzeba było w takiej sytuacji zamknąć.

Okolice Radomyśla są często poligonem podobnych manewrów. To dlatego, że w pobliżu San łączy się z Wisłą i już nie jeden raz w ostatnich latach, ratowano tam życie ludzkie jak najbardziej poważnie zagrożone.

jam

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.