– Ćwiczyliśmy karne

Fot. Paweł Dubiel

Cztery pytania do SZYMONA GRABOWSKIEGO, trenera Apklan Resovii.

– Z czym kojarzy się Panu Lechia?
– Z coraz lepszą organizacją i większymi możliwościami. To poukładany klub, z tradycjami – bardzo atrakcyjny przeciwnik.

– Ciężko wyobrazić sobie bardziej wymagającego. Lechia to lider ekstraklasy z napastnikiem Flavio Paixao, który walczy o koronę króla strzelców.
– Portugalczyk do Rzeszowa chyba jednak nie przyjedzie. Ale nie będziemy się skupiali na nazwiskach, bo do końca nie wiemy, jaki skład wystawi Piotr Stokowiec. Ten mecz traktujemy jako nagrodę za udaną pierwszą rundę. Świetnie się składa, że gramy w tak dobrym momencie, po serii zwycięstw. Zespół jest naładowany pozytywną energią.

– Pana piłkarze nie będą mieć nóg jak z waty? 99 procent z nich nie grała przeciwko takiemu rywalowi, w meczu transmitowanym przez telewizję.
– Trochę nowości w tym sezonie jest. Nie pamiętam, żeby telewizja pokazywała na żywo mecz Resovii. Ta otoczka może wpłynąć na zawodników, ale mam nadzieję, że już podczas rozgrzewki będą umieli się od całego zamieszania odciąć. Postaramy się, by Lechia zapamiętała nas na dłużej. W każdym razie, ćwiczymy rzuty karne (śmiech).

– To byłoby piłkarskie święto Rzeszowa, gdyby nie wczesna pora rozgrywania meczu. Czy to nie wstyd, żeby 180-tysięczne miasto nie dysponowało oświetleniem na stadionie?
– Oczywiście, że wstyd. Pewne osoby powinny się pochylić nad problemem, bo oświetlenie to nie wszystko. Murawa boiska jest w nędznym stanie, infrastruktura również pozostawia wiele do życzenia. Gdy ludzie z Polsatu przyjechali sprawdzić, gdzie mogą ustawić kamery, aż złapali się za głowy. Powiedzieli, że tak kiepskiego stadionu nie spotkali. Przeszkadzały im m.in. jupitery do żużla. Chcieli nawet odstąpić od transmisji, ale PZPN nie wyraził zgody. Gdybyśmy jednak awansowali, to nie wiem, czy Polsat zdecyduje się pokazać nasz następny mecz.

Rozmaiał Tomasz Szeliga

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o