Ćwierćfinał dla Lecha, spory niedosyt dla Stali

Fot. Paweł Dubiel

1/8 FINAŁU TOTOLOTEK PUCHARU POLSKI. „Kolejorz” najadł się strachu, ale przetrwał.

Gdy już w 2. minucie Lech objął prowadzenie, wydawało się, że szybko strzelona bramka ustawi to spotkanie pod wyłączne dyktando gości, którzy myśleli, iż bez większego nakładu sił pewnie ograją Stal. Przyjezdni mocno się przeliczyli, bo nasza drużyna okazała się równorzędnym rywalem, a poznańską lokomotywę uratował bramkarz Mickey van der Hart.

STAL Stalowa Wola 0
LECH Poznań 2
(0-1)
0-1 Puchacz (2.), 0-2 Dejewski (69.)
STAL:
Kalinowski – Mroziński, Kiercz, Jarosz – Mistrzyk (79. Śpiewak) , Pietras (75. Wójcik), Stelmach, Sobotka, Ciepiela (67. Płonka) – Fidziukiewicz, Dadok
LECH:
van der Hart – Kamiński (68. Satka), Dejewski, Crnomarkovic, Kostevych, Amaral (66. Muhar), Moder, Tiba, Puchacz – Marchwiński – Gytkjaer (75. Tomczyk).
Sędziował
Sebastian Jarzębak (Bytom). Żółte kartki: Stelmach – Crnomarkovic. Widzów 400.

Lech świetnie wszedł w mecz. Zagranie napastnika reprezentacji Dani Christiana Gytkjaera do Tymoteusza Puchacza zakończyło się pięknym lobem piłkarza poznaniaków. Idealny początek spotkania na Izo Arenie w Boguchwale okazał się jednak długo bezowocny dla zespołu z ekstraklasy. To Stal będąca na miejscu spadkowym w II lidze sukcesywnie zdobywała przewagę i po prostu – lepiej grała w piłkę. Gospodarze bez kompleksów ruszyli na faworyta i co rusz zmuszali golkipera Lecha do ratowania drużyny z opresji. Kolejni zawodnicy „Stalówki” nękali holenderskiego bramkarza. W najlepszych sytuacjach znaleźli się Robert Dadok, Michał Fidziukiewicz oraz dwukrotnie 18-letni Bartłomiej Ciepiela. Wszystkie statystyki po pierwszej połowie, z wyjątkiem tej najważniejszej, wskazywały na „Stalówkę”. Wystarczy popatrzeć choćby na strzały. 12 po stronie graczy Stalowej, 4 po stronie piłkarzy z Poznania. Również w rzutach rożnych Stal wypadła znacznie lepiej, egzekwując o 9 cornerów więcej od rywali.

Holender bohaterem Lecha

Po zmianie stron podopieczni Szymona Szydełki nie spuścili z tonu i od gwizdka wznawiającego grę przypuścili szturm na ekstraklasowicza. Ponownie w głównej roli znalazł się holenderski bramkarz, który aż dziewięciokrotnie z trudem interweniował po uderzeniach drugoligowca. Znowu próbował Fidziukiewicz, niezłą okazję zmarnował też wprowadzony na murawę Filip Wójcik. Na nieszczęście naszego zespołu, nieskuteczność się zemściła. Lech przeczekał napór i zadał ostateczny cios. Kapitalnie w polu karnym piłkę „skleił” Pedro Tiba. Portugalczyk kierunkowym przyjęciem zgubił dwóch rywali i jak na tacy wyłożył futbolówkę Tomaszowi Dejewskiemu, który z metra dopełnił formalności. Stal w końcówce znów śmielej zaatakowała i „Kolejorz” jeszcze raz przechodził trudne chwile. Gospodarze nadal wygrali w poza bramkowych statystykach. Nawet liczba dośrodkowań w pole karne daje do myślenia. (32-15 na korzyść „Stalówki”). Gdyby po meczu przyznawano nagrodę dla najlepszego piłkarza spotkania, nikt nie powinien mieć wątpliwości, że przypadłaby ona holenderskiemu zawodnikowi.

Murawa zaszkodziła „Kolejarzowi”?

– Nie dało się grać w piłkę. To jest skandal, że ktoś dopuścił do tego meczu – grzmiał przed ekranami Polsatu Sport, Tymoteusz Puchacz. – Za małolata grałem na lepszych boiskach – dodawał strzelec pierwszej bramki. – Murawa nie była najlepsza, ale taka sama dla obu drużyn i to my prezentowaliśmy się na niej lepiej. Najbardziej boli nas to, że byliśmy nieskuteczni, a z takim zespołem jak Lech musisz strzelić gola, bo inaczej przegrasz. Mimo dobrego występu nie mogę być zadowolony, bo nie byliśmy gorszą ekipą – mówił z kolei Michał Fiudziukiewicz, napastnik Stali. -Trener Lecha Dariusz Żuraw podzielał zdanie swojego zawodnika i nie chcąc odnosić się wiele do gry swoich podopiecznych, cieszył się ze zrealizowania głównego celu. – Jestem bardzo zadowolony z dwóch rzeczy. Pierwsza to awans do ćwierćfinału Pucharu Polski, druga to taka, że po meczu na tak trudnym boisku, chyba nikomu nic się nie stało. Nie chcę mówić o stylu, bo trudno cokolwiek mądrego powiedzieć o grze na takim boisku. Cieszymy się z awansu i t tyle. – mówił Żuraw. – Jestem zadowolony z tego, jak zaprezentował się zespół na tle zespołu z ekstraklasy. Stwarzaliśmy bardzo dużo sytuacji, przez co odczuwamy ogromny niedosyt, bo zasługiwaliśmy na bramkę. Zostawiliśmy dużo zdrowia, dlatego żałujemy, że nie udało się awansować – komentował bardzo dobry mecz „Stalówki”, trener Szymon Szydełko.

Łukasz Szczepanik

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o