Czapki z głów przed Małyszem

W czwartek Adam Małysz ogłosił zakończenie swojej kariery, które definitywnie nastąpi za kilka dni. Tym samym swój kres osiągnęła złota era w polskich skokach, które nigdy wcześniej, nie miały takiej pozycji jak za czasów „Orła z Wisły”.

Ten skromny chłopak przez ponad dekadę cieszył nas swoimi zwycięstwami i rekordami. Kilka razy upadał, miał kryzysu, ale zawsze wracał na szczyt. Na nim też jest obecnie, kiedy, postanowił ustąpić miejsca młodszym. Jak to pięknie skomentował inny fachowiec od skoków, tyle, że nie narciarskich, ale tych wzwyż – Artur Patyka, który powiedział „To Adam zrezygnował ze sportu, a nie sport z Adama”.

Przez te wszystkie lata, nasz wielki mistrz, pozostał sobą. Nadal jest tym samym zawodnikiem, który jakby z niedowierzaniem cieszył się ze swojego pierwszego triumfu wielkiego, wygrywając Turniej Czterech Skoczni. Nie zmieniły go medale olimpijskie i mistrzostw świata. Pozostał prostym i nieskomplikowanym człowiekiem, za co wszyscy chyba polubiliśmy go najbardziej.

Pytanie, czy długo będziemy musieli czekać na kolejnego Małysza w tej dyscyplinie, jest retoryczne. Takie talenty jak on, trafiają się bardzo rzadko. Na szczęście, mistrz z Wisły, nie zostawił po sobie spalonej ziemi. To on, wśród setek młodych chłopców obudził chęć do skakania, to za jego przyczyną, do skoków zaczęli ciągnąć sponsorzy. Jest więc nadzieja, że niebawem będziemy mieli, może nie jednego wybitnego, ale kilku bardzo dobrych reprezentantów w światowej czołówce. Za to wszystko jeszcze raz wielki dzięki i w ślad za Bartoszem Hellerem z TVP czapki z głów przed Adamem Małyszem. To mu się należy.

Piotr Pezdan

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.