Czarna lista płac w pomocy społecznej

Pracownicy pomocy społecznej odpowiadają m.in. za wypłatę 500+. Fot. Paweł Dubiel

PODKARPACIE, KRAJ. Związkowcy liczą że nagłośnienie informacji o tragicznie niskich pensjach pracowników socjalnych skłoni włodarzy do podwyżek.

Polska Federacja Związkowa Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej po raz drugi opublikowała listę 100 gmin i miejscowości z najniższymi wynagrodzeniami pracowników socjalnych w Polsce. Do każdej z nich skierowano apel do miejscowych włodarzy, by zadbali o godny poziom wynagrodzeń pracowników. W niechlubnej setce znalazły się Tyrawa Wołoska, Jedlicze, Bircza, Krzywcza, Nowa Sarzyna i Lubaczów.

Lista została stworzona przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w oparciu o dane pozyskane bezpośrednio od pracodawców i według stanu na dzień 30 kwietnia 2019 r. Federacja upubliczniła listę 100 gmin, w których średni poziom wynagradzania pracowników socjalnych jest najniższy w Polsce. Wśród nich znalazły się Tyrawa Wołoska (pow. sanocki), Jedlicze (pow. krośnieński), Bircza, Krzywcza (pow. przemyski), Nowa Sarzyna (pow. leżajski)  i  Lubaczów.

Każdy z włodarzy będzie jednak mógł zadbać o to by nazwa jego gmina zniknęła z czarnej  listy. Wystarczy, że wykaże, iż podjął realne i konkretne działania zmieniające faktyczne uposażenie pracowników pomocy społecznej. W ubiegłym roku upublicznienie samorządów, które płaciły najgorzej, a także apele federacji wpłynęły na samorządowców. – To jest kwestia prestiżowa. Liczymy, że wójtowie czy burmistrzowie dostrzegą, pracownicy ośrodków pomocy są pracownikami o najniższym uposażeniu i podniosą ich wynagrodzenia. Ilość wykonywanej pracy jest ogromna, a uposażenie bardzo niskie, zbliżone do pensji zasadniczej – twierdzi Małgorzata Lachcik, przewodnicząca Podkarpackiego Związku Zawodowego Pracowników Pomocy Społecznej. Stąd działanie prowadzone od ok. 2 lat – apele o podwyżki i ogólnopolski protest. 

– Jesteśmy wykształconymi ludźmi. Dokłada się nam kolejne zadania, a bez dodatkowych środków pieniężnych nie mamy szans na zwiększenie etatów i poprawy płac. Chcemy, aby były przynajmniej zrównane z pensjami pracownikami urzędów – mówi Małgorzata Lachcik. Zatrudnieni w pomocy społecznej są od nich gorzej wynagradzani, ponieważ ich siatka płac mieści się w grupie z obniżonymi stawkami: „inni pracownicy samorządowi”. Po 30 latach pracy doświadczony pracownik otrzymuje 2400 zł na rękę. Osoby rozpoczynające karierę mogą liczyć jedynie na najniższą krajową. To w żaden sposób nie zachęca. –  Bardzo ciężko znaleźć osoby, które chciałby pracować w pomocy społecznej. Młodzi przychodzą popracują i po kilku miesiącach odchodzą, ponieważ nie widzą perspektyw na karierę zawodową. Nie mamy braków kadrowych, ale ludzie mają obowiązków tak dużo, jakby pracowali na dwa etaty – nie kryje nasza rozmówczyni. Samorządów nie stać na zatrudnianie większej liczby pracowników, nie mówiąc o podwyżkach czy nagrodach. Tymczasem praca jest bardzo stresująca, a czasem z narażeniem zdrowia i życia. – Pracujemy z ludźmi zaburzonymi psychicznie, chorymi umysłowo osobami po opuszczeniu zakładu karnego, osoby opuszczone. To cała paleta problemów społecznych – podkreśla Małgorzata Lachcik. – Zauważa się nawet tendencję, że i starsi szukają innej pracy. Wypalili się i nie widzą już sensu w tej pracy.

Wioletta Kruk

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
dziecko PRL-uhijenaJan Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
dziecko PRL-u
Gość
dziecko PRL-u

A u nas w parafii to siostra ksiedza paczkami z pomocy spolecznej z Caritasu tuczyla swinie.
O tak czasami wyglada ta POMOC SPOLECZNA !

hijena
Gość
hijena

w du…ch się przewraca,2400 to mało za przystawianie pieczątek i branzlowanie sterty papirów

Jan
Gość
Jan

Ludzie, którzy przechowują się w pomocy społecznej sami powinni iść do pracy na otwartym rynku.