Czarno to widzę…

Grzegorz Szczotka (z lewej) najbardziej doświadczony koszykarz Znicza, ma zostać grającym trenerem drużyny w trzeciej lidze.

- Nikt nie chce ratować jarosławskiej koszykówki – martwi się w rozmowie z Super Nowościami GRZEGORZ SZCZOTKA, kapitan Znicza

- Znicz przystąpi do rozgrywek?
- Mam nadzieję, że nastąpi powtórka z historii. Wielokrotnie przeżywaliśmy podobne kłopoty, do samego końca nie było wiadomo, czy zgłosimy się do sezonu, aż nagle – pod koniec sierpnia – kazano nam się meldować na treningu.

- Tyle, że dziś sytuacja jest dużo poważniejsza.
- To prawda. Klub nigdy nie był tak zadłużony. Markowi Miszczukowi i Tomkowi Celejowi Znicz jest winny po 100 tysięcy zł. Mnie i paru innym miejscowym chłopakom mniej, ale też sporo, bo już od grudnia jest kłopot z wypłatami.

- Klub jest fatalnie zarządzany?
- Całe zło zaczęło się, gdy ze sponsorowania wycofała się firma Sokołów, potem odszedł prezes Roman Śliwiński, który trzymał wszystko w garści.

- Jarosław to 40-tysięczne miasto. Naprawdę tak ciężko sfinansować działalność klubu na poziomie choćby II ligi?
- Może to wszystko wyglądałoby inaczej, gdyby działacze nie zagrzebali się z długami. Trudno się dziwić, że nikt ich nie chce spłacać – ani sponsorzy, ani miasto. Chłopaki z dawnej ekipy dzwonią do mnie i pytają, czy Znicz nie upadnie. Jeśli tak się stanie, nigdy nie dostaną swoich pieniędzy. Rozmawiałem ostatnio z Tadeuszem Matysiakiem (prezesem spółki akcyjnej Znicz – red.), który zapewniał, że Znicz wystartuje w trzeciej lidze, a ja mam być grającym trenerem. Chciałbym skończyć karierę na boisku, a nie dlatego, że klub przestał istnieć. Choć czarno to wszystko widzę, bo nikt nie chce ratować jarosławskiej koszykówki.

- Źle się dzieje z całym podkarpackim basketem. Resovia zniknęła z mapy, Stal Stalowa Wola gra w najniższej, prawie podwórkowej, lidze, teraz ich los może podzielić Znicz…
- W Jarosławiu głośno mówi się, że wszystkiemu winna ekstraklasa, że to wtedy Znicz popadł w finansowe tarapaty. Gdyby nie to, funkcjonowalibyśmy spokojnie, tak jak Sokół Łańcut, który na wypłaty wydaje miesięcznie niewiele, coś około 20 tysięcy zł. Kiedyś i u nas tak było – prezes Kordas odwiedził 15 firm, od każdej wyciągnął po “tysiaku” i to wystarczało na drugą ligę. Ale żeby było jasne – ani ja, ani chyba żaden z zawodników nie żałujemy, że Znicz porwał się na ekstraklasę.

- Najbardziej żal chyba młodych zawodników, paru utalentowanych chłopaków w Zniczu by się znalazło.
- Dokładnie. Gram w kosza bez przerwy od 22 lat, zaczynałem w trzeciej lidze, poznałem smak ekstraklasy, a dzisiejsza młodzież Znicza ma przechlapane. Zresztą, cała nasza drużyna szuka sobie klubów na własną rękę.

- Na koniec proszę powiedzieć, co u brata?
- Piotrek jest w Jarosławiu. Bynajmniej nie na urlopie – biega, ćwiczy na siłowni, przygotowuje się do wyjazdu na zgrupowanie z reprezentacją Polski.

Rozmawiał Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.