Czas to pieniądz

Kilkanaście lat temu jechałem z niemieckiego Essen do Amsterdamu. Oczywiście autostradą. Trasa liczyła ok. 300 kilometrów. W pewnym momencie zobaczyłem tabliczkę “Amsterdam 16”. Popatrzyłem na zegarek i stwierdziłem, że jadę dopiero godzinę i 45 minut, więc owo “16” na tabliczce to z pewnością jest numer drogi, a nie odległość jaka dzieli mnie od stolicy Holandii.

Byłem jednak w błędzie – to były kilometry pozostałe do Amsterdamu. Pomyślałem wtedy, że z Rzeszowa do Warszawy jest podobna odległość, ale czas w jakim tę trasę pokonują rekordziści to minimum 3 godziny. Oczywiście w nocy i przez całą trasę niezgodnie z przepisami. Bo realnie to będzie ok. 5 godzin, czyli prawie 3 razy dłużej niż u naszych zachodnich sąsiadów.

Niestety w Polsce wszyscy decydenci od momentu transformacji ustrojowej w 89 roku jakby zapomnieli o tym co mówi stare porzekadło, że czas to pieniądz.. Wiele rzeczy w Polsce się udało, ale nad autostradami zawisło najwyraźniej jakieś fatum. Po kilkunastu latach zupełnego zastoju wydawało się, że wreszcie dzięki Euro 2012 coś w tym temacie drgnie. Niestety nie zdążono na Euro i wydaje się, że sytuacja wraca do normy czyli do jazdy przez miasta, miasteczka, wioski i slalomem między różnego rodzaju wysepkami, fotoradarami i innymi utrudnieniami.

Polscy, pożal się Boże, specjaliści od dróg, karmią nas frazesami, że szybka jazda jest niebezpieczna i raz po raz wymyślają nowe sposoby na sankcje dla tych, którym szkoda czasu na pokonywanie odległości, których przejechanie na zachodzie mierzy się w minutach, a w Polsce w godzinach. Stawiają fotoradary, budują kolejne wysepki tłumacząc, że na zachodzie takie urządzenia również funkcjonują. Zapominają jednak dodać, że na zachodzie są autostrady, a wysepki i fotoradary umieszczone są na drogach alternatywnych do autostrad.

Ma ktoś ochotę zwiedzać kraj, jedzie bocznymi drogami, powoli zgodnie z przepisami. Chce ktoś jechać szybko, jedzie autostradą. U nas alternatywy nie ma. Nie ma się więc co dziwić, że kierowcy nagminnie przekraczają dozwoloną prędkość. Bo kierowcy pamiętają, że czas to pieniądz, a nasi rządzący mają to gdzieś. Po pierwsze oni pieniądze mają, a po drugie mając immunitet mogą jechać za szybko. A my wszyscy możemy im skoczyć…

Krzysztof Pipała

do “Czas to pieniądz”

  1. K.Bimbała

    Racja Panie Romanie , z góry przepraszam , bo nikt z nich tego nie zrobi . Co najwyżej wykręcą kota do góry ogonem i pójdą w zaparte , choćby jak ZŁOTY Tusk (obecnie na zasłużonych wczasach strategicznych z rodziną) i jego prezes gdański. PO prostu POLACY nic się nie stało , by mieli powód żyć gorzej niż MY?.

  2. ROMAN

    proszę nie uogólniać – kto wybierał to ma – bo tam to jest inny świat – tam myślą tu udają że myślą a swoje robią pod siebie i to jest ta różnica

  3. wit

    A może własnie o to chodzi. Nawet miłościwie nam panujący główny skarbnik kraju J.V. Rostowski założył w budżecie wpływy z fotoradarów. Jak wybudują autostrady to wpływy sz…. trafi.
    Tak sobie wybraliśmy to tak mamy.

  4. K.Bimbała

    Przed transformacją 89 nie było lepiej gwoli prawdzie , nawet czołgi kursowały po ulicach. Alternatywa jest , ale tylko samolotem, śmigłowcem – no ale o tym faktycznie możemy pomarzyć , jeśli nie wprowadzą podatku od korzystania z ponadnormatywnego oddychania wolnością i demokracją w stylu PO!. Ponoć sami tego chcieliśmy, choć nie wszyscy?.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.