Przełamanie Miasta Szkła Krosno

Po 4 porażkach z rzędu, krośnieńscy koszykarze chcą w sobotę zainkasować wreszcie komplet punktów. Fot. Wit Hadło

Koszykarze Miasta Szkła Krosno wreszcie mogli cieszyć się ze zwycięstwa we własnej hali. Fot. Wit Hadło

KOSZYKÓWKA. ENERGA BASKET LIGA. Dwóch koszykarz Trefla Sopot wyrzuconych z parkietu.

Do minionej soboty kibice Miasta Szkła musieli czekać na pierwsze w tym sezonie zwycięstwo swojej drużyny w hali przy ul. Bursaki. Po pełnym emocji, dramatycznych sytuacji i zwrotów akcji meczu, podopieczni Kamila Piechuckiego pokonali Trefla Sopot 85:81, przerywając serię czterech porażek z rzędu.To był trzeci mecz szklanego teamu w ciągu zaledwie 6 dni. W pierwszej połowie sobotniego meczu po krośnianach zupełnie jednak nie było widać trudów dwóch ostatnich meczów w Szczecinie i Ostrowie Wielkopolskich oraz dalekiej podróży na drugi koniec Polski. Miejscowi bardzo mocno weszli w sobotni mecz i po początkowych kłopotach (2:7), potem już kontrolowali wydarzenia na parkiecie, schodząc na przerwę z 15-punktową zaliczką (48:33). Wówczas nic nie zapowiadało późniejszych nerwów, zwłaszcza że świetne zawody rozgrywał Jakov Mustapić, który trafiał niemal z każdej pozycji. Goście z kolei musieli sobie radzić w zaledwie 8-osobowym składzie, bowiem parkiet za przewinienia techniczne i niesportowe musieli opuścić Obie Trotter i Łukasz Kolenda. Na dodatek pod koniec meczu z powodu 5 fauli boisko opuścił także Steve Zack. – Czuję się oszukany. Waham się co powiedzieć, bowiem karomierz w Polskiej Lidze Koszykówki jest okrutny. Zawsze trudną sytuacją dla trenera jest, kiedy kończy się mecz bez dwóch podstawowych rozgrywających. Obie został wyrzucony za 2 faule techniczne, tak naprawdę rozdane w ciągu 10 sekund. Pierwszy zasłużony, drugi problematyczny. Zawodnik twierdzi, ze nic nie powiedział, sędzia że coś powiedział. Nie wiem, jak było w rzeczywistości ale na pewno przyglądnę się tej sprawie. Nie wiem, jaka była linia sędziowania. Czy można było rozłożyć ręce i przeklnąć pod nosem. Wygląda na to, że jednym było wolno, a inny już nie – ubolewał na pomeczowej konferencji prasowej Marcin Kloziński, trener ekipy z Sopotu. Decyzje sędziów podziałały na gości niczym płachta na byka i w II połowie to oni nadali ton wydarzeniom na krośnieńskim parkiecie. – Było dużo nerwów. W I połowie mieliśmy problem z defensywą, jednak po przerwie próbowaliśmy wrócić do gry. Udało nam się to, jednak ostatecznie przegraliśmy – mówił Łukasz Kolenda, jeden z dwóch zawodników Trefla, którzy przedwcześnie musieli opuścić parkiet. Dzięki ambitnej postawie i niemocy Miasta Szkła, które w pierwszych minutach po przerwie było cieniem zespołu z I połowy, goście w 25. min doprowadzili do remisu (48:48). – Pierwsza połowa super w naszym wykonaniu i druga tragiczna ze szczęśliwym finałem. Będziemy się starać, aby drugie połowy w naszym wykonaniu były lepsze ale musimy mieć na uwadze, że mecz z Treflem był już naszych 3 spotkaniem w ciągu 6 dni. To na pewno się odbiło na naszej postawie. Goście po przerwie szukali szczęścia w agresywnej grze i prawie im się to udało. Trzeba się jednak cieszyć ze zwycięstwa, bo Trefl to nie jest słaby zespół, nawet w osłabieniu. My wiemy, co to znaczy grać w osłabieniu już od dłuższego czasu – podkreślał Kamil Piechucki, trener Miasta Szkła. Na szczęście jego podopieczni w porę przebudzili się z zimowej snu i zdołali odbudować przewagę. Na 10 sekund przed końcową syreną, gospodarze mieli 5 punktów w zapasie (83:78) i wydawało się, że spokojnie doczekają końca spotkania. Wówczas jednak akcję 2+1 przeprowadził J. Love i zrobiło się nerwowi (83:81). Sytuację uspokoił niezawodny Mustapić, dwukrotnie celnie trafiając z linii rzutów osobistych i pieczętując 8. w sezonie wygraną Miasta Szkła. Teraz przed krośnianami trzytygodniowa przerwa w ligowych zmaganiach. – Patrzymy teraz na przerwę, żeby się wzmocnić, wyleczyć, potrenować i 3 marca podjąć mistrza Polski z Zielonej Góry – zakończył trener Piechucki, który ma nadzieję, że w tym spotkaniu będzie miał już do dyspozycji kontuzjowanego Antona Gaddeforsa oraz pozyskanego początkiem lutego Nicka Madraya. Krośnieńscy działacze starają się, aby mający polskie korzenie zawodnik, w marcowych meczach mógł występować jako krajowy zawodnik.

mj

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.