Czekają aż będzie odwilż?

Pasażerowie MPK muszą sporo się natrudzić, żeby wejść do autobusu z tak zawalonego śniegiem przystanku. Fot. Paweł Bialic

RZESZÓW. Na chodnikach, przystankach zalegają zwały śniegu, a służby ich nie usuwają.

Na chodnikach, przystankach i parkingach wciąż zalegają góry śniegu. Kierowcy i piesi złorzeczą na czym świat stoi, a służby miejskie nic to nie obchodzi. Dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg stwierdził nawet, że nie zamierza usuwać z miasta białego puchu.

Jeszcze w piątek piesi brodzili po chodnikach w hałdach śniegu. Trudno było też wejść do autobusu MPK, bo biały puch zalegał aż po kolana. W sobotę i niedzielę niewiele się zmieniło. Nie najlepiej było też w poniedziałek. Mimo że nie było kolejnych opadów śniegu, to służby miejskie nie wywiązały się ze swoich obowiązków i zostawiły śnieg na chodnikach, przystankach i na niektórych parkingach.

- Są priorytety. Najpierw udrożnimy drogi w mieście, a jak starczy nam pieniędzy, to wywieziemy śnieg. Jednak to będzie ostatni etap naszych prac zimowych – stwierdził Piotr Magdoń (48 l.), dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg w Rzeszowie. – Przetarg na odśnieżanie wygrał MPGK i to on odpowiada za to, czy drogi są przejezdne, czy chodnikami da się przejść. Na ten cel z budżetu miasta na cały sezon jesienno-zimowy przeznaczono 4,7 mln zł. Byś może wkrótce MPGK zajmie się wywózką śniegu.

Dyrektor dodał, że nie jest zadowolony z pracy Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej. – Jeżeli ktoś mi wskaże, gdzie były zaniedbania w utrzymaniu zimowym dróg, to posypię głowę popiołem – powiedział. – Co do parkingów? Ośnieżyliśmy parking przy hali na Podpromiu i ci kierowcy, którzy mają zaśnieżone miejsca postojowe w innych rejonach miasta, mogą zaparkować właśnie tam.

Wskazujemy więc szefowi MZD miejsca, gdzie zalegał śnieg. W poniedziałek o godzinie 14 zrobiliśmy zdjęcia w kilku rejonach Rzeszowa, gdzie były zwały śniegu. Tak było na alei Armii Krajowej na przystanku MPK, na trasie Zamkowej koło Olszynek, również przy ul. Króla Kazimierza i na ulicy Podwisłocze koło bloków, gdzie nie dość że śnieg zajmował cały chodnik, to jeszcze było ślisko i wywróciła się tam kobieta. Jak się okazało, najlepiej było na rzeszowskim Rynku, gdzie nie było problemów z przejściem. Służby miejskie postarały się (wywiozły śnieg?), bo to tuż przy Ratuszu. Przestraszyli się prezydenta Tadeusza Ferenca?

Mariusz Andres

do “Czekają aż będzie odwilż?”

  1. mango

    Aby zrobić takie zdjęcie to Pan Bialic musiał się chyba położyć,

  2. pniok rzeszowski

    W Rzeszowie tak wyglada tryb odsniezania miasta :
    Najpierw jedzie plug odsniezny z MPO i odwala snieg na chodnik z jezdni.
    Nastepnie idzie wlasciciel lub dozorca posesji i odgarnia snieg z chodnika na jezdnie.(Sluzby miejskie sprawdzaja czy chodniki sa odsniezone)
    Z koleji znowu jedzie plug z MPO i odwala snieg na chodnik.
    Kolejny raz dozorca domu (wlasciciel) zrzuca ten snieg na ulice.
    Kolejny raz plug z MPO usuwa ten snieg na chodnik
    Znowu snieg jest usuwany z chodnika na ulice poprzez dozorce (wlasciciela dzialki)
    I tak wkolo Wojtek ! do u.s.r.a.n.e.j smierci. Aby do wiosny !

  3. ROMAN

    no ZYGA – a co jest w mojej sugestii nie normalne- jak sobie przypominam w latach 50 i 60 tych ubiegłego wieku nie takie były zimy i jakoś śnieg był sprzątany- np. zimy 1950/51/ do 55- były ostre temp. do minus 30
    no i wszystko funkcjonowało na cacy.

  4. jolo

    To jest choroba ogólnokarpacka ! W Przemyslu też trudno szwagrów zganić za nic nierobienie. Oby do wiosny

  5. ROMAN

    no Pan dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg – myśli chyba że ma z idiotami do czynienia czy z mieszkańcami co w jesieni zeszli z baobabu
    - no wiadomo że takich zwałów śniegu nikt nie będzie przewoził z miejsca „A” do miejsca „B” – bo to jest fizycznie możliwe ale są niebotyczne koszty
    -wystarczyło tylko podjąć decyzje abu posprzątać śnieg w obrębie przystanków i skrzyżowań
    i było by prawie normalnie nie ?

  6. Kondzio

    Na własne oczy widziałem, jak dwie godziny dwóch mężczyzn i kobieta odgarniali łopatami zatokę przystankową,po czym w ułamku sekundy została ona zasypana przez pług,który na powrót zawalił to co odśnieżyli ci ludzie. Cały poprzedni dzień takie pługi wcale nie wjeżdżały w zatoki ,tak że autobusy nawet nie próbowały wjeżdżać tylko stawały na ulicy. Pługi chyba mają zakaz wjazdu na zatoki przystankowe, a jak nie wiadomo o co chodzi ,to chodzi o pieniądze,kto,komu i za co ma zapłacić.

  7. Markiz de Sade

    A ja mam pytanie do prezesa GOKOM w Boguchwale:
    Panie prezesie, dlaczego tak niedbale jest utrzymywana zimą droga gminna w Niechobrzu od Szkoły Podstawowej nr 1 do Krzyża Milenijnego?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.