Czekając na cud

Szczypiorniści Stali mają zwieszone głowy. Ich utrzymanie w SuperLidze wisi na włosku. Fot. Stal Mielec

PIŁKA RĘCZNA. PGNiG SUPERLIGA. Spore kontrowersje w Mielcu.

Matematyka wciąż trzyma „Czeczeńców” przy życiu, ale prawda jest taka, że uratowanie bytu w ekstraklasie – przynajmniej na tę chwilę – wydaje się niemożliwe. Emocjonalna przegrana z Wybrzeżem będzie miała jednak swoją kontynuację w ZPRP.

SPR STAL Mielec 23
WYBRZEŻE Gdańsk 24
(9-10)
STAL
: Wiśniewski – Wilk 2, Krępa, Skuciński, Mochocki 6, Kornecki, Sarajlić, Grzegorek, Valyntsau 5, Kowalczyk, Krupa 6, Rutkowski 4
WYBRZEŻE
: Witkowski, Chmieliński – Gądek, Frańczak, Bednarek, Sulej 3, Prymlewicz 1, Papaj 2, Kondratiuk 7, Komarzewski 3, Wróbel 4, Salacz 1, Adamczyk, Gajek, Janikowski 3.
Sędziowali
Andrzej Chrzan oraz Michał Janas (Kraków). Kary: 10 oraz 8 min. Widzów 280.

Sobotnie starcie z gdańszczanami reklamowane było jako najważniejsza batalia sezonu. I to dla obu stron. Ostatecznie zwycięstwo wydarli goście z Trójmiasta, zapewniając sobie równocześnie utrzymanie w SuperLidze. Dla Stali porażka oznacza tymczasem ogromny ból głowy, na który nie pomogą nawet najsilniejsze środki farmaceutyczne. Zespół Marcina Basiaka musi w ostatniej, środowej kolejce, zgarnąć komplet punktów na trudnym terenie w Lubinie i wręcz modlić się, by w derbach Pomorza Wybrzeże uporało się z Arką. Wówczas mielczanie unikną bezpośredniej degradacji, a szansą na ratunek będzie baraż z I-ligową Nielbą Wągrowiec. To jednak ultra pozytywny scenariusz, choć, zgodnie z dobrze znaną maksymą, „póki piłka w grze…”.

Szczypiorniści z lotniczego miasta powinni jednak żałować przede wszystkim szansy straconej w starciu z gdańszczanami. „Czeczeńcy” świetnie zaczęli, wychodząc na wysokie prowadzenie – po 18 minutach prowadzili 7:2 i wydawało się, że wszystko kontrolują. Podopieczni Thomasa Orneborga opanowali jednak nerwy, rzucili 5 bramek z rzędu i to oni zyskali większą pewność siebie. Goście poszli za ciosem po przerwie i po kilku minutach prowadzili już 19:15, ostatecznie „dowożąc” minimalną, ale jakże ważną, przewagę jednego trafienia. Ostatni gwizdek arbitrów nie zakończył jednak wszystkiego. Działacze Stali poważnie rozważają bowiem złożenie oficjalnego odwołania od decyzji sędziów, którzy nie wrócili do pokazywania gry pasywnej po czasie wziętym przez trenera gości. Właśnie dzięki temu gdańszczanie wymienili więcej podań i finalnie trafili do siatki. Stali.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o